Wydrukuj sobie obiad

Felieton/Sprzęt 23.05.2013
Wydrukuj sobie obiad

Wydrukuj sobie obiad

Drukarki 3D poczynają sobie coraz śmielej. Możemy już wydrukować sobie ubrania, buty, broń palną, a także niemal każdy inny dowolnie przez nas wymyślony przedmiot. Jednak o drukowaniu… jedzenia jeszcze nie słyszeliśmy. Pomysł taki ma na tyle duży potencjał, że zainwestować w niego postanowiła NASA. Zatem co dzisiaj wydrukujemy na obiad?

Gdy pisałem tekst w porze obiadowej, część osób zapewne konsumowała obiad, przygotowywała go lub zastanawiała się, co zamówić „u Chińczyka”, czy w lokalnej pizzerii. Jednak za kilka lat możliwe, że będziemy czekali w tym czasie na to, aż nasz obiad zostanie wydrukowany przez drukarkę 3D. Piszę to całkowicie poważnie. Tak samo wydaje się myśleć NASA, która przyznała Anjan Contractor, twórcy urządzenia, które wydrukuje posiłek, dotację w wysokości 125 tysięcy dolarów.

Drukarka jedzenia 3D ma powstać w ciągu 6 miesięcy w Systems and Materials Research Corporation (SMRC) w Austin w stanie Teksas (USA). Wbrew pozorom pomysł, za którym stoi Contractor nie jest pozbawiony sensu, a przynajmniej tak prezentuje się na papierze. Zdaniem twórcy tejże drukarki ma ona rozwiązać kilka problemów, z jakimi borykamy się na Ziemi.

Po pierwsze, dzięki temu, że już wkrótce w każdej kuchni znajdziemy drukarkę żywności mamy przestać marnować żywność. Tego, że jest to ogromny problem nie trzeba nikomu chyba tłumaczyć. Po drugie, taka forma gotowania – choć osobliwa – ma pozwalać odpowiednio i bardzo precyzyjnie określić liczbę składników takich jak tłuszcze, węglowodany czy też białka, jakie dostarczane są w danym posiłku. Drukując daną potrawę wręcz z aptekarską precyzją można by się trzymać zaleceń dietetyka, czy też zasad zdrowego odżywiania się.

drukowanie-jedzenia

Dlaczego NASA zainteresowała się takim pomysłem, tym bardziej, że obecnie jego twórca pokazał światu tylko drukowanie czekolady? Odpowiedź jest prosta – do wydrukowania posiłku używa się sproszkowanych składników. Taki nabój umieszczony w drukarce pozwala na przechowywanie proszku przez nawet 30 lat. Tym samym pomysł takiego urządzenia wydaje się być idealnym podczas długich misji kosmicznych, np. mających zamiar dotrzeć na powierzchnię Marsa. Z tej perspektywy wydane przez agencję kosmiczną pieniądze mogą być dobrą inwestycją. Bo czy ktoś wzgardzi pizzą, tym bardziej podczas długiej misji kosmicznej?

Jeżeli pomysł rzeczywiście uda się zrealizować z dobrym skutkiem, to za jakiś czas być może w drodze z pracy do domu na ekranie naszego smartfona wybierzemy w specjalnie dedykowanej aplikacji daną potrawę, czy to z listy producenta sprzętu czy korzystając z przepisów opublikowanych przez innych użytkowników, a gdy dojedziemy do domu posiłek będzie nas czekał. Gotowy, gorący, pachnący i oby pyszny.

Pomysł zapowiada się rewelacyjnie i jak pokazuje doświadczenie batonów energetycznych, które też wywodzą się z rozwiązań opracowanych w pierwszej kolejności nie dla cywilów, takie jedzenie na dłuższą metę może być nawet całkiem smaczne. Za kilka lat tego typu rozwiązanie może nie być jedynym rozwiązaniem pozwalającym wyżywić wciąż zwiększającą się populację ludności na Ziemi. Mam jednak nadzieję, że drukowanie obiadu nie wyprze tradycyjnego gotowania.

Zanim jednak drukowanie jedzenie wkroczy do naszych kuchni, proponuję coś ugotować, bo czekając możemy poważnie zgłodnieć lub co gorsza zagłodzić się na śmierć.

photo credit: ginnerobot via photopin cc

Dołącz do dyskusji