Prowajtamin esrekomendejszyn, informejszyn hajłej

Felieton/Technologie 19.04.2013
Prowajtamin esrekomendejszyn, informejszyn hajłej

Prowajtamin esrekomendejszyn, informejszyn hajłej

Reklama Samsunga w telewizji: “z unikalną funkcją esrekomendejszyn”. W następnej, jakiegoś leku: “prowajtamin”. Ależ my światowi są, cywilizowani, ągielscy! Skoro lek jest prowajtamin, to musi być lepszy od prowitaminowego, takiego przyziemnego!

“Huj… Hua… Hue… No, ci z Chin!” – tak często w rozmowach wymawiana jest nazwa Huawei, która powinno podobno czytać się, tak po naszemu pisząc, łałej.  iPhone to ajfon, LG to eldżi, ale już taki Asus to asus a Acer to acer, czasem ejser, a czasem jeszcze coś innego. Google to gogle, gógle i przeróżne inne. E-książka nam nie podeszła, ebuk lepszy. Wszyscy powariowaliśmy i powoli dostajemy językowego pomieszania z poplątaniem.

Globalizujemy się jak się patrzy – przeciętnego Europejczyka nie stać na ajfona, w odróżnieniu od amerykańskich nastolatek, co nie znaczy, że jesteśmy językowo w tyle. Zresztą sami się o to prosiliśmy: wszystko po angielsku brzmi lepiej, dumniej, zagranicznie, światowo i wielkomiejsko. Bo ZAGRANICO jest zawsze lepiej!

Majkrodimingaltimet:

Podatnie więc przyjęliśmy wszystkie dizajny i ejdżar menadżerów (ejdżar menadżer>kadrowa), nie trzeba było wpychać nam tego wszystkiego na siłę. Po cholerę firma ma tłumaczyć “esrekomendejszyn” na “esrekomendacje”, robić sobie bałagan w papierach i lokalizować nazewnictwo poszczególnych funkcji? I tak łykną!

lancuch

Więc łykamy, ale  wybiórczo. Taki HBO jest u nas ejdżbio, ale HTC mało kto nazywa ejcztisi, raczej hatece. Tak się zapędziliśmy, że czasem z rozbiegu walniemy jakiegoś skrin protektora, może protektora ekranu, a co lepszy zakozaczy nołledżem, bo fejsbuk i tłiter to już powszechność, wszyscy tak mówią. Na Google+ jeszcze czasem powiedzą plus a nie plas, tu też można się wykazać.

Czasem spotkam obrońców, bojowników o normalność, którzy uparcie mówią “facebook” tak, jak czytają to nasze babcie, którzy mówią tfitter. Ale, majn tedibers, przyznajcie, gdy widzicie “facebook” to od razu w myślach sami słyszycie to jako fejsbuk, nieprawdaż?

tu for ju
tu for ju

Second-hand lepszy od lumpeksu, tylko jednego szkoda – ludzi, którzy nie znają angielskiego. Bo obowiązku na razie nie ma, jak bardzo nie zaklinanoby rzeczywistości robiąc konferencje po angielsku dla jednego gościa, który po polskiemu ani be ani me. Nie ma, a świat nie należy tylko do dwudziestokilkulatków. Idąc ulicą, czytając gazetę czy przeglądając polskie strony w internecie, w informejszyn hajłej, zastanówcie się, jakbyście się czuli, gdybyście po ągielsku ani słowa.

Esrekomendejszyn, prowajtamin!

 

P.S. Stałam sobie kiedyś w kolejce chyba w koście i gdy tak czekałam na moją midium flat łajt, pan, na oko koło sześćdziesiątki, zapytał obsługi “macie tu kawę? Ja chcę się napić kawy, dlaczego na tej tablicy nie ma nic po polsku? Chcę kawę, a nie, cholera, nie wiem nawet, jak to przeczytać!”. Pani z obsługi wzruszyła ramionami i zapytała, czy czarną, czy z mleczkiem.

Dołącz do dyskusji

*/ ?>
Advertisement