Perły z lamusa: Another World

Artykuł/Gry 18.04.2013
Perły z lamusa: Another World

Perły z lamusa: Another World

Gra z gatunku tych, w które nie powinien grać pięciolatek, choć tyle w tym dobrego, że w czasie burzy trudno będzie go potem namówić na siedzenie przed komputerem. 

Wszystko za sprawą pewnego naukowca, któremu w skutek uderzenia pioruna podczas przeprowadzania pewnego bardzo poważnego eksperymentu, udało się przenieść do innego – zapewne – wymiaru. “Udało” to mocne słowo, zważywszy na to, że w alternatywnej rzeczywistości w zasadzie wszystko czyha na jego życie.

Lądujemy w zbiorniku wodnym, w którym coś będącego albo wyjątkowo bystrymi glonami, albo wyjątkowo powolną wersją Cthulu, próbuje wciągnąć naszego bohatera na samo dno. Kilka minut później przerośnięte pijawki starają nam się wbić w nogę, a jakby tarapatów było mało, upatrzył nas sobie czarny lew, o którym w slangu graczy mówiono po prostu “bestia”. Ponieważ na hitchcockowskie standardy to nadal niewiele, nawet uporawszy się z całą fauną i florą pierwszej lokacji, szybko trafiamy w niewolę człekokształtnych istot, które bez głębszego zastanowienia i planów o porozumieniu międzyludzkim wrzucają nas do klatki.

another world 1

Tyle w tym dobrego, że w niewoli poznajemy jedyną przyjaźnie nastawioną do nas istotę w całym świecie. I to bardziej z racji jej obecnego położenia, niż pobudek ideologicznych. Z jego mięśniami i naszymi intelektem wydostajemy się z więzienia, a następnie rozpoczyna się trwająca kilkanaście etapów przygoda, w trakcie której wykonując zadania zręcznościowe podlane sporą dawką zagadek logicznych, główny bohater stara się powrócić do swojego własnego świata.

Eric Chahi, utalentowany francuski programista, nadał w 1991 roku Another World duszę. W trakcie przemierzania różnorodnych (acz utrzymanych w pewnej, ograniczonej konwencji kolorystycznej stylistyce) lokacji naprawdę czuł się wyobcowany i stale zagrożony w tym nieprzyjaznym świecie. Produkcja była powiewem świeżości dla trochę zastanego, monotematycznego i często traktowanego po macoszemu gatunku.

another world 2

W pewnym sensie Another World stanowił też gratkę pod względem technologicznym. Wprowadzenie w miarę rozsądnie myślącego kompana, którym sterował komputer (choć po dość prymitywnych skryptach), dwuetapowego strzelania z pistoletu czy systemu różnego typu wind, wielokrotnie pojawiało się potem w grach komputerowych. Nie jestem pewny czy Another World miał te elementy jako pierwszy, pewnie nie, ale na pewno w dużym stopniu zwrócił on uwagę późniejszych twórców.

Kilka lat później ukazała się kontynuacja gry zatytułowana “Heart of the Alien”, której głównym bohaterem był właśnie dobrze nam znany Buddy. Niestety, gra okazała się porażką i nawet Eric Chahi się od niej odcinał. To zresztą gratka dla kolekcjonerów, ponieważ gra jest dość trudno dostępna, a ukazała się tylko na SEGA CD. Nic zatem dziwnego, że i sami gracze błędnie zaczęli jako kontynuację Another World postrzegać inną grę – Flashback.

another world 3

Z okazji swojego piętnastolecia AW doczekał się reedycji z poprawioną oprawą graficzną. Jest również dostępny w wersji na telefony komórkowe. Osobiście mam ogromny sentyment do tej produkcji, choć bardzo bałem się strzelanin w saunie czy przeciskania przez złowrogie jaskinie pełne pułapek. Gdybym jednak kiedyś miał stworzyć listę “10 gier, o których remake’ach marzą gracze”, produkcja Erica Chahi zajęłaby miejsce na ścisłym podium. Tym bardziej, że The Chemical Brothers swego czasu stworzyli już idealny soundtrack.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement