Microsoft znowu smęci o prywatności. Gdzie się podziały te mocne akcje marketingowe?

News/Technologie 22.04.2013
Microsoft znowu smęci o prywatności. Gdzie się podziały te mocne akcje marketingowe?

Microsoft znowu smęci o prywatności. Gdzie się podziały te mocne akcje marketingowe?

Microsoft potrafi robić dobre akcje marketingowe. Jednak ostatnie działania pokazują, że jest mocny tylko wtedy, gdy żartuje.

Do sieci trafiła właśnie nowa reklama Microsoftu. Gigant reklamuje funkcje ochrony prywatności zaimplementowane w przeglądarce Internet Explorer. Hasłem przewodnim jest stwierdzenie, że niektóre przyjemne informacje są przez nas chętnie udostępniane online, jednak niektóre z nich nie powinny znaleźć się w sieci.

Na stronie Microsoft.com/YourPrivacy znajdziemy szereg informacji dotyczących szeroko pojętego bezpieczeństwa w sieci i ochrony prywatności. Microsoft przygotował odpowiedzi na szereg popularnych pytań, są też materiały wideo i quizy.

To wszystko przygotowano po to… No właśnie po co?

Chyba tylko dlatego, żeby zanudzić nas kolejną pogadanką na temat bezpieczeństwa w sieci. Microsoft podejmuje kolejny raz działania marketingowe mające na celu pokazanie, iż troszczy się o dane użytkowników, o ich bezpieczeństwo i chroni prywatność internautów.

microsoft-prywatnosc

Kampania jest jednak nuda i bez wyrazu. Podobnie jak akcja Scroogled, w której Microsoft atakował usługi Google i wychwalał swoje rozwiązania. Dzisiaj jest podobnie. Gigant z Redmond nie odkrywa przed nami, żadnych nowych kart, nie rzuca światła na nieznane do tej pory informacje. Jedynie powtarza oczywiste oczywistości.

Akcja Scroogled wyglądała podobnie. Przedstawiono w niej zapisy z regulaminu Gmaila w formie filmów, które miały wywołać obawy u użytkowników i finalnie nakłonić ich do przeniesienia poczty do serwisu Outlook.

Scroogled doczekał się swojej reaktywacji przy małej aferze związanej ze sklepem Google. Początkowo w sieci zawrzało, gdy na światło dzienne wypłynęła informacja o tym, że sprzedawcy aplikacji ze sklepu Play otrzymują od Google dane klientów. Okazało się, że w rękach programistów lądują nasze adresy e-mail, imię, nazwisko i pewne dane lokalizacyjne.

scroogled

Google szybko zareagowało na tę sensację i wyjaśniło, że taka jest specyfika sklepu Google. Działa on podobnie do rodzimego serwisu aukcyjnego Allegro, w ustawieniach którego wpisujemy nasze dane, które w razie zakupu trafiają do sprzedawców.

Mimo tego, że afera się wyjaśniła, Microsoft na swojej stronie nadal publikuje komentarze popularnych serwisów technologicznych, które opisywały incydent ze sklepem Google jako rażące naruszenie prywatności użytkowników. To, że następnego dnia większość takich wpisów została poprawiona lub opatrzona komentarzem z wyjaśnieniami, nie ma już tutaj żadnego znaczenia.

Zdecydowanie wolę jednak dynamiczne i pełne humoru kampanie Microsoftu. Tak jak te, które walczyły o dobre imię przeglądarki Internet Explorer. Przez wielu wymagających użytkowników IE stał się synonimem kiepskiego oprogramowania i przez lata buntownicy wybierali rozwiązania takie jak Opera, Firefox czy teraz Chrome.

Przed Microsoftem jeszcze długa droga. Zastanawiam się, czy kiedykolwiek zdoła odbudować pozycję Internet Explorera. Czy IE będzie przeglądarką, którą świadomie zaczną wybierać wymagający użytkownicy, a jej używanie nie zmniejszy naszych szans na znalezienie nowej lepszej pracy?

Niech próbuje, ale prosiłbym o marketing “z jajem” i dobrym poczuciem humoru.

Dołącz do dyskusji

Advertisement