Usługi subskrypcyjne – nie daj się zaskoczyć

Felieton/Biznes 06.03.2013
Usługi subskrypcyjne – nie daj się zaskoczyć

Usługi subskrypcyjne – nie daj się zaskoczyć

Serwisy subskrypcyjne są coraz bardziej popularne. Co miesiąc można otrzymywać zamówione przez siebie kosmetyki, akcesoria do pożycia z partnerem czy paczki z akcesoriami dla najlepszego przyjaciela człowieka.

Serwis subskrypcyjny Hello Flo to nowa usługa kierowana w stronę Pań. Dzięki niej w tych dniach miesiąca płeć piękna nie będzie musiała sobie zaprzątać głowy, czy jest odpowiednio przygotowana. To jednak nie pierwsza tego typu usługa.

Hello Flo to serwis, który na 5 dni przed określoną przez klientkę datą wysyła dyskretne pudełko z zawartością przydatną przede wszystkim Paniom. Wszystko po to, by nie powodować dodatkowego stresu związanego z niemiłym okresem i koniecznością niespodziewanych zakupów. Autorka pomysłu Naana Bloom tłumaczy ponadto, że nigdy nie była zadowolona ze sposobu, w jakim sprzedawane są tampony. „Większość dostępnych na rynku produktów nie jest dopasowana do potrzeb użytkowniczek – ilość produktów jest zdecydowanie za duża, a same wiemy, że nie korzystamy nie tylko z nich.”

hello flo strona internetowa
Strona główna serwisu Hello Flo

Pani Bloom zdecydowała więc, że czas zmienić tę sytuację i umilić trudne chwile wszystkim Paniom. Tak powstała usługa subskrypcyjna, dzięki której użytkowniczki otrzymają dopasowaną do siebie ilość produktów kilka dni przed określoną datą. Model biznesowy zakłada nie tylko dostarczenie kilku dyskretnie zapakowanych produktów, ale także coś na poprawę humoru w postaci słodyczy.

Model subskrypcji, tak popularny w erze internetu, powstał jednak sporo wcześniej. W roku 1972 niejaki pan Paul Kalemkiarian Senior prowadził sklep monopolowy. Wielu klientów opierało się na jego rekomendacjach win – tak narodził się pomysł Wina Miesiąca. Klienci z czasem podsunęli pomysł, by wino było dostarczane do domów. I tak powstał model subskrypcyjny. Dwie butelki wina dla członków stowarzyszeń miłośników wina – jedną pochodzącą z kraju, drugą już z zagranicy. Klub Wine of the Month istnieje do dzisiaj.

Obecnie szereg startupów wygląda niemal identycznie – ładna strona, ściśle stargetowany produkt i comiesięczna dostawa prezentów. W usłudze Hello Flo, podobnie jak w przypadku BarkBox zapewniającej akcesoria dla psów czy Dollar Shave Club, subskrybent wybiera wielkość usługi w trzech wymiarach. Dalej rejestrujemy się i opłacamy dane zamówienie i czekamy na pierwszą przesyłkę. Proste, prawda?

Co jest ważne, by rozpocząć taki projekt? Chwytliwa nazwa (Hello Flo wygrywa internet), ładny i przejrzysty wygląd strony (niemal wszystkie tego typu startupy zbudowane są na podobnej zasadzie), logo (Hello Flo zbyt mocno przypomina to starbucksowe) oraz konkretny target. Bardzo przypadł mi do gustu film promujący subskrypcję maszynek do golenia. Zachęcam do obejrzenia!

Usług subskrypcyjnych jest na pęczki. Nie ma się czemu dziwić – nie będziemy korzystać z zagranicznych subskrypcji. Podobnie rzecz ma się na przykład w Stanach Zjednoczonych – przesyłka nie będzie wędrowała przez kilka stanów, jeżeli w obrębie danego dużego miasta działa inna usługa subskrypcyjna o identycznym lub podobnym asortymencie. Jak się okazuje, subskrybowanych produktów jest cała masa.

Popularność takich usług widać gołym okiem – Birchbox, który za 10 dolarów miesięcznie wysyła opakowanie próbnych kosmetyków posiada aż 100 000 subskrybentów, Dollar Shave Club na Facebooku śledzi ponad 75 000 osób. Kolejne powstają i będą powstawały. Obecnie nie potrzeba mieć rozbudowanego biznesplanu, programisty i odpowiedniej strony internetowej – wystarczy zarejestrować się na stronie Subscrea, by z dnia na dzień otworzyć swój sklep z subskrypcjami (polski projekt!).

Usługi subskrypcyjne jak widać są popularne. Szczególnie przydatne wydają się one być w przypadku produktów, które mogą w pewnym stopniu ograniczać naszą pewność siebie. W gronie takich produktów z pewnością znajdują się wyżej wspominane tampony czy podpaski, ale także prezerwatywy czy akcesoria urozmaicające pożycie w sypialni. Sexshopy nie są chętnie odwiedzane, chociażby ze względu na nieciekawe lokalizacje, szemranych odwiedzających i nieprzyjemnie wyglądających sprzedawców. Choć obecnie jest to bardziej obraz wyniesiony z filmów lub przeszłości, niesmak jednak pozostaje.

Pomysły z subskrypcjami mogą odnosić powodzenie z wielu powodów – w przypadku kobiet brak zapasów w nieodpowiednim miejscu może przysporzyć sporo kłopotów. Podobnie rzecz ma się z mężczyznami – brak maszynek do golenia przed arcyważnym spotkaniem. Kolejną zaletą może być fakt nielubienia przez niektóre osoby długich zakupów, kolejek w sklepach i korków ulicznych. Usługa subskrypcyjna pozwala na usunięcie wszystkich niedogodności. Ostatnią korzyścią może być sam fakt comiesięcznych przesyłek – w końcu cieszymy się z tego, gdy otrzymujemy prezenty (niezależnie od tego, czy za nie zapłaciliśmy). Pomysłodawcy do swoich paczek dorzucają też czasem małe prezenty – np. słodkości w paczkach z tamponami. To również może niektórych przekonać.

Mnie wpadł do głowy bardzo ciekawy pomysł – paczka – łamigłówka. Mam tutaj na myśli nie comiesięczną dostawę magazynów związanych z nowymi technologiami, ale faktyczne gadżety, które mogą być użyteczne i sprawić radość. Byłbym w stanie przeznaczyć pewną sumę pieniędzy, gdybym co miesiąc dostawał jeden lub kilka przedmiotów pozwalających nieco pogłówkować – kostkę Rubika, jakąś łamigłówkę, coś do własnoręcznego zbudowania.

Jedno jest pewne – usługi subskrypcyjne będą zyskiwały na popularności.

Dołącz do dyskusji

Advertisement