“Pseudoekosystem” – jak owocna może być współpraca Samsunga Galaxy S III i MS Windows?

Blog Forum 23.03.2013
“Pseudoekosystem” – jak owocna może być współpraca Samsunga Galaxy S III i MS Windows?

“Pseudoekosystem” – jak owocna może być współpraca Samsunga Galaxy S III i MS Windows?

Jakiś czas temu wymarzyłem sobie życie z pomocą sprawnego i zgrabnie zsynchronizowanego ekosystemu. Na przykład takiego, jaki oferuje Apple. Nie mam jednak na to kasy, ani też żadnego urządzenia tejże firmy. Postanowiłem więc pobawić się tym, co mam – czyli Windowsem na PC i Androidem 4.1.2 na moim Samsungu Galaxy S3. Jak to właściwie wypadło? O tym poniżej.

Coraz częściej irytuje mnie brak solidnego, wzajemnego wsparcia urządzeń, z których korzystam. W czasach postępującej elektronizacji wszystkiego dookoła nie powinniśmy już tracić czasu na nieustanną konfigurację wszystkiego, co się da – komputery i smartfony mają być inteligentne i pracować za nas, przy czym nie mówię, że komputer ma pisać książki za pisarzy i wypracowania za dzieci w szkołach. Ma jednak na pewno tak doskonale przygotować im środowisko pracy, żeby mogli maksymalnie skoncentrować się na tym, co robią oraz żeby im to szło szybko, łatwo i skutecznie.

Postanowiłem zacząć od zera. Szybka kopia ważnych dokumentów i zdjęć i format dysku. W przypadku telefonu, zamiast formatu – reset stanu fabrycznego. Po skończonym formacie instalacja Windowsa XP i oba urządzenia są już gotowe współpracy. No, to czas rozpocząć od podstaw.

Samsung Kies powinien być programem doskonale współpracującym z flagowym produktem koreańskiego producenta (w dniu rozpoczęcia zabawy SGSa 4 jeszcze nie było). Instalacja wymagała dodatku SP3 do mojego Win XP – zainstalowałem i do roboty. Cóż, Samsungu, nie będzie sympatycznie… Kies okazał się programem słabym, a może nawet bardzo słabym. Po podłączeniu telefonu do komputera kablem, nawet, kiedy telefon był już dawno rozpoznany przez system Windows, rozpoznanie go przez Kies trwało znacznie dłużej – wszystko to trwało ponad minutę, co jest wynikiem absurdalnym i niedopuszczalnym – zgrabne połączenie telefonu z komputerem powinno zostać nawiązane natychmiastowo, szczególnie, jeśli robimy to drugi czy trzeci raz. Jeśli jednak problem powtarza się bez przerwy, to może coś jest nie tak z kablem? Albo z portem? W takim przypadku możemy pobawić się w połączenie, które oficjalnie powinno być rewelacyjne i wygodne – Kies Air.

Kies Air okazał się jeszcze większą klapą niż kabel. Po pierwsze, dziwne metody wyszukiwania serwera Kies Air, jakim jest komputer hostujący, sprawiły, że nawiązanie połączenia znów trwało dłuższą chwilę. Dodatkowo okazało się, że aplikacja na PC nie umożliwia mi dostępu do telefonu – żeby to osiągnąć, musze dodatkowo korzystać z przeglądarki. To, co zobaczyłem w przeglądarce było potworne – klient jest chaotyczny, brzydki i zaśmiecony, nie wiadomo, co tak naprawdę do czego służy, okienka zasypały mój ekran, a milion opcji niepotrzebnych za wszelką cenę usiłuje odwrócić moją uwagę od braku cech koniecznych. To absurd – świetny program, jakim jest AirDroid tę samą usługę zapewnia na nieporównywalnie wyższym poziomie – kocham tu prostotę takich rozwiązań, jak kod QR zamiast czasochłonnego przepisywania kilkucyfrowego kodu, przejrzyjsty, graficzny interfejs i dobra oferta. Dlaczego producent telefonu nie jest mi w stanie tego zapewnić? Kies nie może równać się AirDroidem. Brakuje mi aplikacji na pulpit, bo zabawa w przeglądarce nie jest aż tak wygodna, jak sam bym tego chciał. Kies oferuje dwa tryby korzystania z programu: uproszczony i zaawansowany. Zaawansowany, czyli podstawowy, uproszczony, czyli bezużyteczny, na którym jest tak mało, że aż nic, przez co nie ma żadnego realnego i praktycznego zastosowania. Kiesa używałem już wcześniej na innym komputerze – zrobiłem sobie wtedy pełną kopię zapasową systemu, co okazało się złym pomysłem – pełna kopia była wielka i ciężka, miała kilka GB, były w niej zdjecia, aplikacje i wszystkie dane aplikacje, muzyka, ustawienia. Co się okazało? Z ustawień systemu nie zostało prawie nic poza hasłami do WiFi, które zresztą były raczej zapisane na moim Koncie Samsung, a nie w tej kopii zapasowej, chociaż kilkukrotnie próbowałem odzyskać z niej wszystkie dane. Podobnie z aplikacjami – tego dnia na zawsze pożegnałem się z grą w Jetpack Joyride, bo nie chce mi się już od nowa bić wszystkich moich rekordów i zbierać pieniędzy na kolejne gadżety. Ale Jetpack jest tylko nawiązaniem do tego, że straiciłem wszystkie dane aplikacji i wszystkie aplikacje zresztą też, czego nigdy znowuż nie udało mi się nijak przywrócić. Nie było jednak tragedii, bo do tego momentu korzystałem z telefonu jakiś miesiąc czy dwa, nie zdążyłem więc stracić jeszcze tak wiele. Ale potem nadszedł dzień wspomniany w innym moim wpisie na Blog Forum – skradziono mi telefon, a kiedy policja oddała mi go z powrotem – pomyślałem, że całe szczęście, że mam automatyczne kopie na koncie Google i kopię zapasową z Kiesa, któremu dwa tygodnie przed kradzieżą dałem drugą szansę. Błąd. Tylko konto Samsung przywróciło mi hasła WIFi i eventy zapisane w usłudze S Terminarz. Konto Google nie pomogło mi w niczym, nie odzyskałem nawet kontaktów, straciłem też najcenniejsze dla mnie SMSy, których zachowania nie oferuje mi żadna z “wspaniałych” chmur związanych z moim telefonem… Wracając do Kiesa – program jest beznadziejny i nie może się równać z zastępującym go AirDroidem, który jednak nie ma dostępu do wielu istotnych danych telefonu, przez co ten prosty i mały program nie umożliwia mi jakiejś wspaniałej synchronizacji komputera ze smartfonem

Miły dodatek proponuje na naszym portalu Piotr Grabiec – mowa o Unified Remote. Dzięki niemu jest jednak ciągle jakaś spójność używanego przeze mnie sprzętu i mogę spokojnie uznać tę aplikację za element wspierający mój pseudoekosystem – takie małe dodatki ułatwiające życie to przecież podstawowe zastosowanie smartfonów, przynajmniej tak ja to widzę. Nie muszą za nas robić kanapek i przewijać dzieci, ale umożliwiając kontrolę innych elektronicznych elementów naszych mieszkań dają nam niesamowite możliwości w kwestii wygody – tak jak Unified Remote pozwalający mi na sterowanie komputerem, programami takimi jak Spotify lub VLC Media Player, dzięki czemu mogę zmieniać utwory w głośnikach w pokoju robiąc sobie śniadanie w kuchni.

Nie mogę jednak ciągle znaleźć żadnego dobrego miejsca na synchronizację kalendarza i notatek – jeśli ktoś z was zna taki program (chodzi o działanie w ramach mojego pseudoekosystemu, czyli musi być obsługa Windowsa na PC i Androida w telefonie), chętnie się o nim dowiem.

Wracając do Spotify, bardzo ładnie się synchronizuje, ale trzeba mieć szybki internet, żeby móc pozwolić sobie na wygodne zapisywanie playlist do trybu offline – nie jest to minus, jest to oczywistość. Ja niestety takiego nie mam, więc ograniczam się do Spotify Unlimited, ale niedawno zamieniłem sobie 16 dni mojego pakietu na 8 dni Premium, co wypadło całkiem nieźle. Plusem jest też bardzo ładny design aplikacji i naprawdę dobrze wykonany widget – właściwie nie korzystałem nigdy wcześniej z tak ładnego widgetu w ogóle. Synchronizacja z komputerem przebiega w każdym razie sprawnie i jestem z tego bardzo zadowolony, ponieważ wiem, że wystarczy mi postarać się o szybsze łącze, żeby móc komfortowo z tego korzystać.

Jeśli chodzi o przechowywanie danych w chmurze, ograniczyłem się na razie tylko do Dropboksa. Szkoda, że takiej chmury nie oferuje mi Google, która jest przecież, hmm, opiekunem Androida. Nie byłoby wówczas problemu z kalendarzem i notatkami, no ale cóż… A Dropbox sprawdza się przyzwoicie, nie zauważyłem jeszcze żadnej jego wady, synchronizacja przebiega pomyślnie, a interfejs jest zrobiony bardzo porządnie.

Ogólnie rzecz biorąc, nie jest dobrze. Przede wszystkim przez brak chmury i fatalne działanie Kiesa, który powinien być mi bazą wypadową do wszystkiego. Mam spore oczekiwania wobec Apple, którego system bardzo chciałbym kiedyś wypróbować i mam wrażenie, że całkiem niedługo będzie to możliwe. Teraz nie wygląda to dobrze – we właściwym ekosystemie komputer i telefon powinny być jednością, smartfon powinien być poniekąd przedłużeniem ramienia komputera, jak o swej broni mawiali rycerze. Tu mam chaos z kopiami zapasowymi, synchronizacją i chmurą, godne pochwały okazują się wyłącznie programy niezrzeszone z producentem telefonu czy systemu, które bardzo mi pomagają i zastępują słabe wersje Samsunga. Szkoda…

Dołącz do dyskusji