R.I.P. Neo+. Krótka historia upadku prasy o grach

Felieton/Gry 13.03.2013
R.I.P. Neo+. Krótka historia upadku prasy o grach

R.I.P. Neo+. Krótka historia upadku prasy o grach

Era papierowej prasy o grach niestety dobiega końca. Wczoraj pojawił się komunikat, który ogłosił, że więcej numerów pisma Neo+ już się nie pojawi. Tym samym na rynku zostało tylko dwóch starych wyjadaczy – skierowany do graczy konsolowych PSX-Extreme oraz bardziej uniwersalny CD-Action.

Chyba każdy, kto kilka lat temu interesował się grami, pamięta, że pierwsza połowa poprzedniej dekady była dla branży wymarzonym okresem. To właśnie wtedy w większości domów pojawiły się komputery (wtedy jeszcze stacjonarne) i konsole do gier, takie jak Playstation 2, Xbox oraz Nintendo GameCube. Wstyd było nie mieć maszyny, która pozwalała na uruchamianie gier, niekoniecznie najnowszych. Sam nie byłem posiadaczem najnowszego komputera (do 2006 roku posiadałem maszynę z Celeronem 500 MHz, 64 MB RAM i dyskiem twardym 10 GB), nie miałem też w domu konsoli, ale mimo to bardzo interesowałem się rynkiem sprzętu i gier.

Było to swego rodzaju lizanie cukierka przez szybę i namiastka posiadania sprzętu, który umożliwiłby granie w te wszystkie nowe tytuły. Jako że do połowy 2003 roku nie miałem w domu łącza internetowego, kupowałem wszystkie pisma jak leci i z nich dowiadywałem się wszystkich ciekawych informacji. W moim domu regularnie gościło CD-Action, a tylko nieco rzadziej Click!, Świat Gier Komputerowych, Play, Komputer Świat: Gry, GameStar, Top Secret, Virus, GameRanking, Reset, Secret Service, Cybermycha, a nawet kilka pism konsolowych.

cda

O pismach o sprzęcie nie wspominam. Wydawałem na te papiery chyba wszystkie pieniądze, jakie dostawałem i nie przeszkodziły mi w tym stanowcze formy sprzeciwu mojej mamy, która na widok kolejnego stosu papieru z przyklejonymi płytami CD robiła się cała czerwona, a z jej nozdrzy i uszu ulatywały kłęby pary (acz możliwe, że nieco koloryzuję).

Wówczas cieszyłem się  jak głupi z każdego wydania moich ulubionych pism. Wszystkie czytałem od deski do deski, niekiedy nawet po kilka razy. Nie wspominam tu już nawet takich klasyków jak Action-Redaction, które znało się na pamięć. Nie marzyłem nawet wtedy, że będę mógł pisać w niektórych moich ulubionych pismach, a także innych, równie ciekawych publikacjach. Jednak w latach 2003-2005 stało się coś, co dla prasy, zwłaszcza tej powiązanej z techniką musiało zakończyć się tragicznie – Internet się upowszechnił i stał się siedliskiem mnóstwa dzieci Neostrady, także mnie.

cover122ok_DONE.indd

Kopernik nie mylił się, gdy mówił, że gorsza moneta wypiera lepszą. Właśnie tak wtedy było. Znajdujące się w sieci newsy i recenzje były niczym przy artykułach znanych z wyżej wymienionych tytułów. Określiłbym je jako popłuczyny po profesjonalnym dziennikarstwie. Nikt nie myślał nawet o przenoszeniu treści do sieci, bo po co. Ludzie i tak kupią pismo. No i właśnie okazało się, że nie. Ja sam coraz rzadziej sięgałem po pisma, w końcu z biegiem czasu miałem o wiele więcej wydatków, chociażby na części do komputera. Na pizzę i alkohol również.

Poza tym poziom treści w Internecie z każdym miesiącem rósł i po pewnym czasie mogłem bez kompleksów czytać recenzje gier na GOL-u czy na Imperium Gier. Oczywiście to były chlubne wyjątki, ale mi w zupełności wystarczały, w końcu ile serwisów o grach można regularnie czytać? Pisma przestały mi być potrzebne, bo Internet dawał mi za darmo to, za co one wymagały pieniędzy. Pismom zaczęło brakować pieniędzy, zaczęto zwalniać najlepszych dziennikarzy, poziom tekstów spadał. Z kolei zupełnie inaczej działo się w Internecie.Po pewnym czasie wiadome już było, że jest to wojna na wyniszczenie, na każdej półce cenowej zostanie jeden tytuł, który będą kupować wszyscy zainteresowani daną tematyką. Ta samospełniająca się przepowiednia właśnie się wypełniła.

Click

 

Na rynku zostały tylko przeznaczony dla ortodoksyjnych konsolowców PSX Extreme oraz CD-Action, które zna niemal każdy. Moim zdaniem tytuły te będą trwać na rynku, zwłaszcza, że w swoich środowiskach są to tytuły kultowe. W końcu ludzie chcą czytać o grach i zawsze znajdzie się nisza, która będzie chciała mieć ulubione treści na papierze. Nisza ta nie będzie duża, ale będzie istnieć, zawsze. Ba, może będą dawać sobie radę lepiej niż wcześniej. W końcu część czytelników Neo+ i innych upadłych pism pewnie przerzuci się na dwa pozostałe tytuły. Nawet jeśli nie będzie ich kupować stale, to na pewno nabędą je przynajmniej okazyjnie.

Podobny scenariusz spotka też pisma komputerowe. Na dobrą sprawę na rynku pozostały cztery tytuły – kosztujące mniej niż 10 zł PC Format oraz Komputer Świat oraz znacznie droższe Chip i PC World. Tutaj też będzie trwać wojna na wyniszczenie i zapewne przetrwają tylko dwa z nich – jedno pismo tanie i jedno drogie.

Gamestar

Warto obserwować, jak będzie rozwijać się rynek pism komputerowych i growych w najbliższych miesiącach. Być może okaże się, że opłaca się wprowadzić nowego gracza na rynek i ugryźć chociaż kęs tego coraz mniejszego tortu. Mi osobiście marzy się reaktywowanie polskiej edycji Gamestara. Niemiecka wersja tego pisma jest stworzona w sposób niemal perfekcyjny. Traktuje ona przede wszystkim o grach komputerowych i wszystkim, co jest z nimi związane.

Oznacza to, że znajdę tam artykuły o grach, ogromne testy podzespołów oraz teksty techniczne, które przybliżą mi, jak działa dany silnik graficzny itp. Takie papierowe połączenie CD-Action i PC Lana. Sporadycznie pojawiają się tam inne tematy, przez co pismo jest spójne i interesujące. W Polsce bowiem większość pozostałych pism to misz-masz, które traktują zarówno o podzespołach, jak też o grach, oprogramowaniu, smartfonach, przez co dobrze nie skupiają się dobrze na jednym temacie i nie są warte płacenia za nie pieniędzy.

Tagi: , ,

Dołącz do dyskusji

Advertisement