Padnijcie na twarz – nadchodzi rewolucja!

Blog Forum 17.03.2013
Padnijcie na twarz – nadchodzi rewolucja!

Padnijcie na twarz – nadchodzi rewolucja!

Nikt nie ma już cienia wątpliwości, ten produkt to absolutna rewolucja, o jakiej krzyczą wszelkie media na wszystkich kontynentach. Mówiono o nim od miesięcy, a od premiery dzielą nas już tylko trzy tygodnie. Mimo to, na ulicach Nowego Jorku, Londynu, Paryża i Seulu ludzie płacą chętnym za trzymanie im miejsca w kolejce, kiedy nadejdzie wielki dzień. Najbardziej zastanawia nas jednak prosta kwestia: co zaprezentuje Krzak Industries na swojej kolejnej konferencji?

Najpierw statystyka: żeby napisać ten artykuł i poprzeć go sensownymi dowodami, pozwoliłem sobie na użycie zgrabnego narzędzia CTRL + F w mojej przeglądarce, aby sprawdzić częstotliwość korzystania ze słowa “rewolucja” na naszym portalu (chyba można użyć tego zaimka, skoro wszyscy chętnie tu zaglądamy). Pierwszy artykuł – 3 razy. W kolejnych taka średnia jest utrzymana, niejednokrotnie w zdaniach takich jak “Stoimy u progu prawdziwej rewolucji”, “Czekam na rewolucję”, “bez wątpienia zrewolucjonizował”, “To są liczby, które świadczą o prawdziwej rewolucji” (warto zauważyć, że w 2 z 4 przytoczonych zdań rewolucja zaakcentowana jest epitetem “prawdziwa”).

Przy okazji premiery Samsunga Galaxy S4 i oczekiwania na końcowokwartalną odpowiedź Apple, warto zastanowić się, czym właściwie jest najbardziej nadużywane przez nas, wielbicieli najnowszej technologii słowo – klucz? Czym jest dzisiaj dla nas rewolucja? Włączmy sobie Star Warsy, oryginalną trylogię. Powstała 30 lat temu jako film science – fiction. Wtedy widzom wszystko wydawało się kolorowe i wspaniałe (absolutnie kocham Gwiezdne Wojny), rzućmy jednak okiem na rozwiązania technologiczne wykorzystane w tym filmie. Podczas ostatniego eventu Samsunga, reprezentant kultury zachodniej (chyba Amerykanin, nie zwróciłem na to uwagi) porozumiewał się z reprezentantem kultury wschodniej (pewnie Chińczyk, chociaż chwilę, Koreańczyk?). Kto by się spodziewał, że C-3PO nie tylko powstanie, ale więcej – będzie mieścił się w dłoni?

Dziś technologicznie osiągalne jest naprawdę wszystko, co działałoby zgodnie ze znanymi nam prawami fizyki i korzystające z dostępnych na naszej planecie materiałów. WiFi może uczynić nasze domy w pełni interaktywnymi, roboty z naprawdę dobrą koordynacją ruchową powstały już daawno, drony NASA rozwijają prawie 10 machów, kontaktujemy się ze znajomymi przez videorozmowy w rozdzielczości Full HD, jeżeli już w ogóle korzystamy z takich dobrodziejstw, bo przecież tak naprawdę zwykle wolimy ograniczyć się do telefonu: nie wypada obierać ziemniaków z twarzą rozmówcy przed oczami.

Co tak naprawdę jest nas w stanie zaskoczyć? Zaprawdę, powiadam wam, nic. Wszyscy chcą rewolucji, ale nikt jej nie dostanie. I pora powoli się z tym godzić: innowacji będzie już tylko coraz mniej, bo tak naprawdę dzisiejsze laptopy od laptopów sprzed 20 lat różnią się rozmiarem i wydajnością, ale to wciąż laptopy! Pierwszym niecodziennym produktem, który jest obiektem plotek od dłuższego czasu jest co najwyżej Google Glass, które rewolucją zapewne nie będzie, bo zdrowiej i wygodniej, bez pakowania się całym sobą w rzeczywistość wirtualną, jest sprawdzenie potrzebnych informacji na smartfonie.

Ale mimo to wszyscy płaczą, bo czemu iPhone 5 niczym nas nie zagiął, czemu nie jest taki “revolutionary”? Notabene mam silne przeczucie, że nikt inny jak sam Steve Jobs jest ojcem i głównym sprawcą nadużywania słowa “rewolucja” na całym świecie, przecież to on jako pierwszy nazywał tak rzeczy pozbawione znaczenia wmawiając milionom, że są świadkami czegoś wyjątkowego. Rewolucja zmienia kształt naszego życia – rewolucją było pojawienie się komputera, internetu, telefonów komórkowych. Wszystko inne to tylko “upgrade” rewolucyjnego przedmiotu, dlatego od teraz będzie już tylko coraz bardziej szaro i smutno, smartfony będą uzupełniane o drobne dodatki, bo futurystyczne rozwiązania nigdy nie zdominowały rynku (przykro mi, przezroczyste smartfony i tablety, przykro mi, nocniki synchronizowane z tabletami).

Czas się do tego przyzwyczaić. I czekać na kolejną rewolucję, która szybko nam się przyswoi. Tizen w SGS 5 może być zmianą, nie rewolucją. Nie będzie nią też NFC w kolejnym iPhone, a nawet aparat w najnowszej Nokii Pure View, którego liczba pikseli na matrycy aparatu przekroczy wartość trzycyfrową (to tania ironia, nie najnowsza plotka). Rewolucją nie będzie Spotify, chociaż na pewno był nią Napster (a którą nie było iTunes), bo to on jako pierwszy zmienił Internet w ogrooooomną bazę pełną muzyki, Apple zaczęło tylko na niej zarabiać. Ale co może być następne? Ha, prawdziwie rewolucyjne są te rzeczy, których nie jesteśmy sobie dziś w stanie wyobrazić, tak jak niewyobrażalne były komputery czy komórki (bo czy smartfony naprawdę przekraczały możliwości wyobraźni ich użytkowników?). Zobaczymy!

Dołącz do dyskusji

Advertisement