Czego oczekujemy wykładając spore pieniądze na interesujący nas dowolny przedmiot pożądania? Poza rzeczami oczywistymi, takimi jak sprawność, wydajność, odporność, podświadomie oczekujemy czegoś jeszcze, chociaż staramy się przymykać na to oko i wmawiać sobie, że problem nie istnieje – szczegóły.

Takie szczegóły nie wpływają na jakość pracy urządzenia czy też przedmiotu, z którego korzystamy, ale zwracając na to uwagę, dostrzegamy wiele rzeczy. Coś na zasadzie pokaż mi swój produkt, a powiem ci, kim jesteś. Niedoskonałości, które mam na myśli, dotyczą sfery wizualnej, estetycznej oraz wygody. O, najpierw jako przykład podam aplikację najważniejszej światowej ligi hokeja na lodzie – NHL Gamecenter. Mogłoby być fajnie. Naprawdę, aplikacja jest schludna, funkcji ma dosyć sporo, nawet tych, dotyczących personalizacji korzystania z programu. Ale animacja przejścia z jednej strony na drugą jest tak tragiczna, że robi mi się prawie przykro za każdym razem, kiedy ją włączam (a jestem pewien, że podzespoły w Samsungu Galaxy S III, które jeszcze przez tydzień będą właściwie najlepszymi podzespołami wśród smartfonowych gigantów na świecie nie są przyczyną brzydkiego scrollowania).

O, ironio! W moim telefonie ostatnio moją uwagę przykuło to, że w menu aplikacji, nazwy programów w folderach są poddawane dziwnym zabiegom – na przykład jeśli nazwa ma więcej niż 10 liter, to te “ponadprogramowe” będą wyrzucone do następnej linijki. W taki sposób, systemowa aplikacja do smsów w folderze z podstawowymi funkcjami telefonu dzieli się tak, że “Wiadomośc” stanowi pierwszą linijkę, a “i” jest już przenoszone do następnej, co wygląda co najmniej głupio. Żeby to przedstawić, chciałem zrobić screenshota i tu mogę wyjaśnić wspomnienie o ironii na początku akapitu. Touch wiz umożliwia zrobienie screenshota przez przesunięcie dłoni z prawej do lewej strony ekranu. Problem polega na tym, że nawet najmniejsze muśnięcie krawędzi ekranu, kiedy folder jest otwarty, powoduje jego wyłączenie, w związku z czym zrobienie screenshota otwartemu folderowi jest technicznie niewykonalne, jeśli chcemy użyć do tego preinstalowanej metody…

Śmieszna sprawa – lag na spotlight przy scrollowaniu menu w urządzeniach Apple (nawet na iPhone 5, najnowszych iPodach, czy iPadzie mini – wszędzie się pojawił, przy okazji mojej ostatniej wizyty w iSpocie). A przecież Apple tak bardzo cenione jest za wizualną stronę swoich produktów! Cóż, czemu ten problem wciąż nie został rozwiązany?

Albo paskudne ikony niektórych programów ze sklepu Google Play. Znacznie ściślejsza kontrola aplikacji w sklepie oferowana przez Apple eliminuje podobny problem – w Google Play niektóre aplikacje wyglądają po prostu obrzydliwie i totalnie nie pasują do innych ikon w menu. Ostatnio wyrzuciłem dwie całkiem sympatyczne aplikacje z telefonu tylko dlatego, że stwierdziłem, że to w sumie bez sensu, że chowam je w dziwnych folderach, żeby tylko na nie nie patrzeć kiedy poruszam się po menu – skoro są brzydkie, zawsze mogą być brzydkie gdzieś indziej.

Albo sam sklep Google Play w ogóle. Interesują cię najlepsze nowe aplikacje? Google Play służy pomocą – trzygwiazdkowa Erotyczna Sex Butelka Free robi tu niezłą karierę – pomimo hejterstwa w komentarzach, że co to w ogóle ma być w takim miejscu, taka aplikacja ma 7 miejsce w Top10!

Interesuje cię zdrowie? Fitness? Sklep Google Play chętnie zaoferuje ci specjalną kategorię, w której będziesz mógł szukać ciekawych aplikacji. Podobnie jednak jak w każdej innej, to, co tu się dzieje, to istny cyrk. Wystarczy wejść do w dział “najlepsze nowe bezpłatne”. A wygląda to jak wygląda… Dwie wersje zapewne tej samej lub niezbyt zróżnicowanej aplikacji, czyli “Como Darle Orgasmos Femeninos” lub ewentualnie “Female Orgasm Wild Screaming”. Na trzecim miejscu mamy tu fascynujący, arabski tytuł, na piątym i siódmym cyrlica, na ósmym znaczki z dalekiego wschodu, to zapewne Chiny… Na dwunastym znów coś po hiszpańsku i tak dalej i tak dalej. Jednocześnie nie mogę sprawdzić, jakie aplikacje są najchętniej pobierane na całym świecie, bo Google Play optymalizuje wszystko dla kraju, w którym korzystam z telefonu – dlatego wśród najlepszych, bezpłatnych aplikacji do wiadomości zwycięża Lotto, tuż za nim jest Polska Prasa, dalej Onet News czy Info WP.PL. Skąd więc te tragiczne alfabety, o których wspomniałem wcześniej? Google Play to aplikacja straszliwie niewygodna jak na takiego giganta. Jeśli szukam czegoś konkretnego, to to znajdę, ale jeśli chcę spróbować czegoś nowego sugerując się wyborem innych ludzi – nie ma szans.

I takie właśnie szczegóły sprawiają, że podczas korzystania z dosyć drogich zabawek jakimi są na przykład smartfony, nie jest zbyt przyjemnie. Tak, to drobnostki, ale rzutują na to, że nie mogę powiedzieć – tak, mój telefon jest wspaniały, a jego producent to firma najwyższej jakości, która dba o klientów w najdrobniejszych szczegółach. Ale to nie dotyczy wyłącznie technologii i elektroniki. To dotyczy wszystkiego, nawet niewystarczająco dobrze zaprojektowanej maszynki do golenia Gillette, którą otworzyłem sobie rano z nadzieją na przyjemny, poranny, męski rytuał nad zlewem, kiedy tymczasem zauważyłem, że ostrza są na niej nierównomiernie ułożone, przez co korzysta się z niej co najmniej dziwnie. Dobrze, że przy mleczku Nivea nie było czego schrzanić. Chociaż dozownik mógłby być wygodniejszy…

Dołącz do dyskusji

Advertisement