Kupujemy obiektyw szerokokątny

Artykuł/Foto 13.03.2013
Kupujemy obiektyw szerokokątny

Kupujemy obiektyw szerokokątny

Nudzą Cię zdjęcia z twojego kitowego obiektywu? Szukasz nowych środków wyrazu i chcesz wprowadzić nowy punkt widzenia do swoich zdjęć? Chciałbyś zaskoczyć widza szerszą perspektywą? Jeżeli na któreś z tych pytań odpowiedziałeś twierdząco – zapraszam do przeczytania dzisiejszego poradnika.

Kupując pierwszą lustrzankę przeważnie dostajemy w zestawie tzw. obiektyw kitowy. Nie oznacza to, że jest on „do kitu”, – słowo kit w tym wypadku nie pochodzi z języka polskiego, lecz z angielskiego, w którym oznacza „zestaw”. Obiektyw taki ma zakres ogniskowych przeważnie w granicach 18-55mm (lub 18-105), oraz niezbyt imponujące światło f/3.5 – 5.6. Jednym słowem jest to przeciętniak, który jest jednak dobrą podstawą po poznania swoich fotograficznych preferencji. Kiedy po jakimś czasie zapoznamy się z możliwościami i ograniczeniami szkła kitowego, będziemy mieć świadomość, czy brakuje nam szerokiego kąta widzenia, większej światłosiły, czy może dłuższych ogniskowych z zakresu tele. Dzisiejszy poradnik jest skierowany do osób, które chcą zacząć widzieć świat z nieco szerszej perspektywy.

Tytułem wstępu jeszcze słówko wyjaśnienia – poradnik ten skierowany jest do posiadaczy lustrzanek i bezlusterkowców z matrycą APS-C. Żeby nie wprowadzać niepotrzebnego zamieszania, pominę zupełnie obiektywy pełnoklatkowe, wychodząc z założenia, że posiadacze fullfrejmów znają rynek i sami doskonale wiedzą czego od szkła oczekują. W związku z tym wszystkie ogniskowe i kąty widzenia podane w artykule odnoszą się do matryc APS-C i nie będę ich przeliczał na odpowiadające wartości pełnoklatkowe. Gdyby ktoś się uparł, dla matryc Canona powinien pomnożyć ogniskową przez 1,6, zaś dla całej reszty przez 1,5.

Czy szeroki kąt jest mi potrzebny?

Na początku warto zdać sobie sprawę z różnicy w ogniskowych. Przejście z 18mm obiektywu kitowego na 12, czy 10mm w obiektywie szerokokątnym powoduje dosłowny opad szczęki. W wizjerze zobaczymy świat na nowo. Kąt widzenia obiektywu zmienia się diametralnie – dla 18mm wynosi on ok. 76 stopni, zaś dla 10mm będzie to o ok. połowę więcej, czyli 109 stopni. W praktyce często nieświadomie będziemy fotografować swoje stopy. 🙂 Poniżej przykład z dwóch ogniskowych:

Kupujemy obiektyw szerokokątny

Jak można wykorzystać tak szeroki kąt? Jest to główne pytanie, na które powinniśmy potrafić odpowiedzieć sobie przed kupnem szerokiego szkła. Jeżeli nie umiesz na to pytanie odpowiedzieć – szeroki kąt nie jest Ci potrzebny. Gdybyś jednak miał nadmiar gotówki, podpowiem – szeroki kąt sprawdzi się doskonale w fotografii wnętrz, w fotografii architektury oraz w krajobrazie. Sprawdzi się też jako urozmaicenie kadrów w fotografii imprezowej i okolicznościowej.

Czy w szerokim kącie potrzebne jest dobre światło?

Zastosowanie obiektywu definiuje też jego drugi po ogniskowej najważniejszy parametr, czyli światłosiłę. Jeżeli mamy zamiar fotografować we wnętrzach, musimy szukać obiektywu jasnego, czyli o świetle minimum f/2.8. Oznaczać to będzie oczywiście wyższą cenę. Połączenie szerokości i jasności to niestety bardzo kosztowana kombinacja. Jeśli jednak naszym celem jest fotografia architektury, miasta i krajobrazu – możemy wybrać znacznie tańszą alternatywę o gorszym świetle – np. f/4.5 – 5.6.

Warto mieć świadomość, że przy ogniskowej rzędu 10mm uzyskanie małej głębi ostrości jest właściwie niemożliwe. Przeważnie wszystko w kadrze będzie ostre i to niezależnie od ustawionej przysłony. Jeżeli więc interesuje nas rozmycie tła – nie ma po co kupować obiektywu o światłosile f/2.8, bo w praktyce nie zaoferuje on nam pod względem rozmycia nic ponad to, co zaoferować mógłby tańszy obiektyw f/4.5 – 5.6. Większa światłosiła pomoże natomiast łapać światło tam, gdzie go brakuje, czyli np. w ciemnych wnętrzach. Tam, gdzie obiektyw f/4.5 da ciemne i zaszumione od wysokiego ISO zdjęcie, f/2.8 poradzi sobie bez porównania lepiej.

W fotografii obowiązuje tzw. zasada odwrotności ogniskowej. Oznacza to, że nieporuszone zdjęcie z ręki możemy wykonać wtedy, gdy ustawimy czas równy odwrotności ogniskowej. Zasada ta dotyczy pełnej klatki, zatem dla APS-C musimy wziąć poprawkę na mniejszą matrycę i domnożyć do ogniskowej wartość 1,5. Nie jest to trudna matematyka – dla ogniskowej 10mm możemy śmiało fotografować z czasem równym 1/15s, a zdjęcie pozostanie ostre. Jeżeli obiektyw posiada stabilizację obrazu, możemy zejść z czasem nawet sporo poniżej 1/10s. Wiąże się z tym pewne niebezpieczeństwo – o ile na tak długim czasie można bez problemu fotografować architekturę, o tyle każdy ruch uchwycony na takim czasie będzie rozmyty. Zatem do fotografii ludzi tak krótkie czasy się nie sprawdzą. Jest to kolejny powód, dla którego powinniśmy zainwestować w jaśniejszy obiektyw, jeżeli chcemy fotografować ludzi w ciemnych wnętrzach (np. na koncertach) – jaśniejsze szkło pozwoli nam wydłużyć czas i przynajmniej częściowo zamrozić ruch.

Czy w szerokim kącie potrzebny jest sprawny autofocus?

Choć może się to wydawać nieprawdopodobne – autofocus w szerokich szkłach może być całkowicie zbędny. Tutaj ponownie wszystko zależy od przeznaczenia obiektywu. Jeżeli planujemy fotografować krajobrazy (czyli skupiamy się na obiektach oddalonych od nas), głębia ostrości będzie tak ogromna, że właściwie możemy ustawić ostrość na cokolwiek, co znajduje się kilka-kilkanaście metrów od nas, żeby uzyskać ostry krajobraz. W takim wypadku w praktyce nie ma różnicy, czy dysponujemy obiektywem z AF, czy bez niego.

Problem powstać może np. w fotografii koncertowej, gdy chcemy zrobić portret muzyka. Żeby wypełnić postacią kadr, musimy się do mniej bardzo mocno zbliżyć – i dla tak małych odległości sprawny AF może się przydać, ale jest to właściwie jedyny przypadek, kiedy AF ma znaczenie. Tu przy okazji trzeba zachować ostrożność – na pewno zdarzy wam się zderzyć z fotografowanym z bliska obiektem – patrząc przez wizjer wydaje nam się, że mamy do niego jeszcze spory kawałek, a w rzeczywistości jesteśmy kilka centymetrów od niego.

Przy okazji autofocusa warto wspomnieć o triku, jaki stosują m.in. fotografowie krajobrazu. Hiperfokalna. Zapamiętajcie ten termin. Jest to specyficzna odległość ostrzenia obiektywu, która zapewnia ostrość od połowy swojej długości aż do nieskończoności. Jeżeli posiadamy obiektyw, który ma skalę odległości, tak jak poniższy Nikkor 85mm f/1.8D, możemy wyłączyć AF i manualnie ustawić odległość hiperfokalną oraz zapomnieć o problemie ostrości.

Kupujemy obiektyw szerokokątny

Hiperfokalne dla poszczególnych ogniskowych i przysłon można sprawdzić w tablicach:

Kupujemy obiektyw szerokokątny

Wartości w powyższej tabelce podane są w stopach, ale nie stanowi to przeszkody, bowiem obiektywy mają zawsze dwie skale podane w metrach i stopach. Mając obiektyw 10mm i ustawiając przysłonę f/8, wystarczy pierścieniem ostrości ustawić ostrość na ok. 2,05 stopy (czyli w okienku odległości obiektywu ustawiamy na żółtej skali ft pozycję 2 nad białą kreską). Zapewni nam to ostrość wszystkich obiektów, które są w odległości od metra od nas (połowa hiperfokalnej) aż do nieskończoności. Tym sposobem w szerokich obiektywach możemy zapomnieć o autofocusie.

Na co zwrócić uwagę kupując obiektyw szerokokątny?

W przypadku szerokich szkieł warto zwrócić uwagę na kilka parametrów, o których przeważnie się nie myśli. Pozwoli to w przyszłości uniknąć rozczarowań i zaoszczędzić trochę pieniędzy.

Jeżeli planujemy fotografować krajobrazy, koniecznie musimy zwrócić uwagę na średnicę filtra. Jeśli chcemy zająć się na poważnie krajobrazami, wcześniej czy później przyjdzie moment, w którym będziemy musieli kupić filtry do obiektywu – chociażby szare połówki lub filtry polaryzacyjne. Szerokie szkła charakteryzują się bardzo dużą przednią soczewką, a co za tym idzie – dużą średnicą filtra. Oczywiście im większa średnica, tym więcej przyjdzie nam zapłacić za filtr, z uwagi na to, że będzie on po prostu większy. Ceny markowych filtrów to kwoty rzędu kilkuset złotych, a wraz z każdym wzrostem średnicy cena może rosnąć nawet o 100zł. Dlatego trzeba mieć na uwadze, że komplet filtrów do obiektywu z większą średnicą może mocno nadszarpnąć budżet. Inną kwestią jest brak gwintu filtrów w niektórych szkłach – przednia soczewka może być wypukła, przez co obiektyw nie ma gwintu filtrowego – nie ma fizycznej możliwości nakręcenia filtra. W takim przypadku zmuszeni jesteśmy stosować filtry nakładane na obudowę szkła. Istnieją specjalne systemy takich mocowań, ale są koszmarnie drogie. Firma Cokin jest jedną z nielicznych, które produkują rozwiązania tego typu.

Warto też sprawdzić jak obiektyw radzi sobie w pracy pod ostre światło. Pracując na szerokim kącie bardzo często zdarzy nam się mieć słońce w kadrze. W związku z tym obiektyw szerokokątny powinien powodować możliwie małe bliki i odbicia. W recenzjach szkieł przeważnie jest dział poświęcony temu zagadnieniu i bardzo polecam przed zakupem sprawdzić czy nasze wymarzone szkiełko przypadkiem nie rozczaruje nas przy pracy na zewnątrz.

Kolejną kwestią jest rozdzielczość szkła, czyli de facto ostrość, jaką wygeneruje na zdjęciu. Warto sprawdzić, czy rogi nie odstają pod tym względem od centrum kadru. Bardzo często w szerokich szkłach rogi są dużo gorsze, niż środek zdjęcia – są miękkie i niewyraźne, szczególnie na pełnym otworze przysłony. W przypadku fotografii architektury bogatej w detale może być to duży problem.

Mówiąc o fotografii architektury i szerokim kącie nie sposób nie wspomnieć o dystorsji. Jest to wada obiektywu znienawidzona przez wszystkich użytkowników. Obiektywy nią obarczone generują zniekształcenia beczkowe lub poduszkowe. W architekturze, gdzie przeważnie zależy nam na poprawnym odwzorowaniu linii, gdzie większość kadrów opiera się na idealnej geometrii i symetrii, jest to spory problem. Źle skorygowana dystorsja potrafi zepsuć cały efekt zdjęcia. Jeśli planujemy fotografować architekturę, sprawdźmy przed zakupem szkła, czy jest ono dobrze skorygowane pod tym kątem.

Ostatnim zagadnieniem jest winietowanie. Szerokie szkła z racji dużej przedniej soczewki i skomplikowanej budowy optycznej przeważnie tworzą na zdjęciach winietę, czyli zaciemnione rogi. Jest ona mniejsza lub większa, w zależności od szkła i warto sprawdzić w recenzji obiektywu, czy nie jest większa, niż byśmy chcieli.

Dobra rada na koniec

Przy fotografowaniu szerokim kątem plany zdjęcia są bardzo wyciągnięte. Mamy wrażenie, że odległości między poszczególnymi planami są dużo większe, niż w rzeczywistości. Często w fotografiach wykonanych szerokim kątem widzimy niezagospodarowany pierwszy plan, który może zajmować nawet połowę kadru (patrz przykład z porównaniem ogniskowych). Warto więc umieścić na pierwszym planie jakiś kontrastowy element, który wniesie do kadru nową jakość – wystarczy duży głaz, lub fantazyjnie powyginany konar.

Źródło zdjęcia w nagłówku: flickr

Dołącz do dyskusji