Dryń, dryń, dryń! To jest budzik dla ekipy GG. Obudźcie się, albo ludzie pomyślą, że umarliście

Felieton/Technologie 07.03.2013
Dryń, dryń, dryń! To jest budzik dla ekipy GG. Obudźcie się, albo ludzie pomyślą, że umarliście

Dryń, dryń, dryń! To jest budzik dla ekipy GG. Obudźcie się, albo ludzie pomyślą, że umarliście

Twórcy komunikatora GG udostępnili swoją nową aplikację Toki, która również jest komunikatorem. Innym, nowym, dziwnym i… niepotrzebnym.

Kiedy słyszę o kolejnym serwisie społecznościowym lub komunikatorze, który ma być idealnym rozwiązaniem dla wszystkich, a nie dla stricte sprecyzowanej grupy docelowej to zwykle się uśmiecham. Już jakiś czas temu zacząłem sceptycznie podchodzić do rewolucyjnych pomysłów, które opierają się na szeroko pojętym socialu. Mimo tego, że nowe projekty wyrastają jak grzyby po deszczu to tylko niewielka część z nich zyskuje jakiekolwiek zainteresowanie użytkowników i skupia wokół siebie grono odbiorców, które jest w stanie zapewnić mu byt.

Dlatego nie boję się stwierdzenia, że zdecydowana większość tych wszystkich genialnych pomysłów jest skazana na porażkę. Do grona skazańców dołączył Toki – nowy komunikator od GG.

Zastanówmy się jaki musi być dobry komunikator. Przede wszystkim powinien być multiplatformowy. Powinien być kompatybilny wstecznie z innymi projektami tego programisty. Musi być łatwy w obsłudze i darmowy. Musi wyróżniać się czymś na tle konkurencji.

Nowa aplikacja Toki, która jest dostępna na Androida oraz iOS, jest multiplatformowa i w dodatku kompatybilna wstecznie. Program obsługuje kontakty z książki telefonicznej, Facebooka oraz komunikatora GG. Interfejs jest ładny i prosty w obsłudze.

Wszystko wskazuje na to, że Toki, jest wręcz skazane na sukces. Zatem skąd mój pesymizm? Stąd, że Toki nie oferuje zupełnie nic nowego, nie wyróżnia się niczym na tle konkurencji.

komunikator toki

Pozwala na przeprowadzanie rozmów tekstowych, wysyłanie gifów i śmiesznych emotikon, a nawet notatek głosowych. Ale to wszystko już BYŁO! Ba, jest i prawie nikt z tego nie korzysta. Funkcje typu walki-talkie w komunikatorze Facebooka to egzotyka, a nie realna odpowiedź na zapotrzebowanie rynku. Ludzie chcą pisać i dzwonić. I robią to na Skypie, Facebooku i komunikatorze Google’a czy to poprzez GTalka czy Hangouty z G+.

Zatem gdzie jest przełomowy pomysł na sukces Toki? Nie ma. Aplikacja ma całkiem interesujący interfejs, dodatkowe funkcje pozwalające na szukanie znajomych i tyle.

Serwisów społecznościowych do szukania znajomych, dziewczyn, chłopaków, żon i mężów działających w oparciu o zasoby Facebooka nie brakuje. Są obecne na rynku od wielu miesięcy, a nawet lat.

Twórcy GG są daleko za konkurencją i nawet nie próbują jej przegonić. Jedyne co robią to z trudem usiłują dotrzymać kroku “wymyślając” co chwilę rozwiązania typu telefon VoIP, czy też chmurę na pliki. Drogie GG, my to wszystko już mamy! Od lat!

Kilkanaście lat temu była wielka granica pomiędzy polskim i zagranicznym internetem. Wtedy mogliście kopiować rozwiązania z zachodu. I robiliście to cały czas. Komunikator, chmura, Blip, radio internetowe, wideo rozmowy, voip itp. To wszystko skopiowaliście. Teraz trzeba zmienić strategię. Polacy bez oporów używają niepolskich portali i usług. Mamy Facebooka, Twittera, Dropboksa, GDysk, Spotify, Deezera, Skype’a, Hangouty i masę innych dobrych rozwiązań.

Chcecie się utrzymać na rynku to wymyślcie coś nowego. Wymyślcie “drugiego” (tylko nie bierzcie tego dosłownie, błagam) Instagrama, Vine, Pinteresta! Tylko nowe usługi mogą Was uratować. Nie można kopiować przez tyle lat cudzych rozwiązań i nadal utrzymywać się na rynku.

Przecież nie jesteście Samsungiem, ani tym bardziej Apple.

PS. Wpis zaczął się od komunikatora Toki. W celu wyjaśnienia: nie instalujcie, nie warto, tam nic i nikogo nie ma. Używajcie komunikatorów na których są już ludzie.

Dołącz do dyskusji

Advertisement