Kochany monopol Microsoftu

Blog Forum 11.03.2013
Kochany monopol Microsoftu

Kochany monopol Microsoftu

W szkole, w pracy, w sklepie. U ciotki, dziadków, w każdej restauracji, w każdym urzędzie – nawet w bankomatach – nad Wisłą nie ma szans na spotkanie się w miejscu publicznym z innym systemem niż MS Windows. Co to właściwie znaczy, komu i dlaczego to przeszkadza oraz czemu właściwie możemy być zadowoleni?

Firma Microsoft uczyniła jednego ze swych ojców, Williama Gatesa najbardziej rozpoznawalnym biznesmenem na świecie, który od lat zajmuje na zmianę z innymi gigantami czołowe miejsca wśród najbogatszych ludzi świata. Ilość sprzedanych kopii systemu jest oszałamiająca (podobnie jak ilość kopii zdobytych sposobami nie do końca legalnymi), nikogo nie dziwią więc wpływy Gatesa.

Skupmy się jednak na podstawowym produkcie firmy Microsoft, którego nazwa jest wszystkim wyjątkowo dobrze znana. Czemu chcę o nim mówić? Ano, właśnie, bo w pierwszym akapicie wspomniałem o bankomatach. To krótka historia – w zeszłym tygodniu przechodziłem obok automatu jednego z absolutnych liderów polskiej bankowości. Nie miałem przy sobie telefonu ani zegarka, a chciałem sprawdzić, która godzina, rzuciłem więc okiem na ekran a tam… bluescreen. Nie da się ukryć, byłem naprawdę zaskoczony. To dosyć smutne. Był to zresztą bluescreen Windowsa XP, tak doskonale mi znany. Rozumiem, wielkie firmy mają kontrakty z innymi wielkimi firmami. Taki obrazek to tylko scena z XXI wiecznego życia, którą kiedyś będziemy wspominać z łzą w oku (a za moich czasów na wszystkich komputerach psuł się Windows) niczym nasi rodzice wspominający absurdy PRLu.

Ale to żadne usprawiedliwienie. Windows jest obiektem dowcipów całego Internetu. Najlepszym przykładem jest zdanie, które słyszy się zawsze przy porównywaniu dwóch systemów operacyjnych. Powszechnie wiadomo, że ilość programów napisanych pod OS X czy Linux jest nieporównywalna z ogromną ilością programów Windowsa. Kiedy więc dochodzi do wspomnianych porównań, streszcza się to zwykle jednym zdaniem – “na Windowsie działa wszystko, poza nim samym”.

Przez rok korzystania wyłącznie z systemów operacyjnych opartych na Linux nigdy nie byłem dotknięty przez taką ilość dziwnych awarii, jak na Windowsie. Rozłączający się internet, miliony niepowiązanych ze sobą nijak ustawień systemowych, przeglądarka będąca centrum pośmiewiska dla całego świata, która dopiero w ostatnim roku zaczęła przypominać porządny produkt, fale uwielbienia i nienawiści użytkowników (kochany XP, wzgardzona Vista, kochany 7, już wzgardzony 8), centrum obsługi technicznej tłumaczące problemy dotyczące braku połączenia pod warunkiem, że sprawdzimy to na oficjalnej stronie producenta (pomijając to, że przez dobre 10 lat używania próbowałem z tego centrum korzystać setki razy, a nie pomogło mi NIGDY).Brzydki interface – kartonowy 98, kiczowaty XP, efekciarska Vista i 7, dopiero przyzwoicie wyglądający (na pierwszy rzut oka) Windows 8, który ładny jest, owszem, ale to kosztem wygody użytkowania. Bluescreeny, całe życie przy wszystkich grach (w tym takich, które perfekcyjnie działały na Linuksie, a na tym samym komputerze z Windowsem zamieniały ekran w blok tekstu na niebieskim tle).

Szkoły. Dlaczego w szkołach wciąż uczy się obsługi jedynego słusznego OS? Przecież te szkoły są publiczne, a dzieciaki chodzące do nich często nawet nie mają pojęcia, że istnieje jeszcze “coś” poza Windowsem. Ostatnio kolega startujący w olimpiadzie informatycznej dla szkół średnich dał mi znać, że w finałach należało pracować na Linuksie – to też śmieszne, bo to pokazuje, że inne systemy pozostają dla “branżowców”, ewentualnie wąskiej niszy fanów oddanych systemowi z bliżej niezrozumiałych dla przeciętnych ludzi powodów – mowa oczywiście o OS X, który jednak swoją prostotą i intuicyjnością znacznie lepiej sprawdziłby się jako system dla ludzi nieoswojonych z komputerami, niż Windows. Znaczna część Polaków nie ma nawet pojęcia o jego istnieniu (podobnie z Linuksem), kiedy choćby w Stanach jest poważanym i powszechnie używanym systemem. Gdyby wszystkich odciąć od Windowsa i kazać im spróbować czegokolwiek innego, jestem przekonany, że po kilku dniach przymusu, który sprawiłby, że przyzwyczailiby się do absolutnych podstaw obsługi, nikt nie chciałby wracać do systemu z oknami.

A mimo to jest nieuczciwie propagowany (tak jak w przypadku szkół właśnie) i minie jeszcze wiele lat, zanim skończy się monopol Microsoftu w Polsce. Na dzień dzisiejszy widzę tylko jedną, jedyną jego przewagę nad innymi systemami – ilość aplikacji, która przecież nie jest wcale zasługą jego funkcjonalności, tylko komercji i tego, że każdy chce mieć jakiś profit ślęcząc godzinami nad tworzonym programem. A takie kupią u nas tylko użytkownicy Windowsa…

Dołącz do dyskusji

Advertisement