Przejście Google Readera na emeryturę zrobiło na rynku czytników RSS sporo miejsca dla młodych i silnych graczy

Felieton/Technologie 19.03.2013
Przejście Google Readera na emeryturę zrobiło na rynku czytników RSS sporo miejsca dla młodych i silnych graczy

Przejście Google Readera na emeryturę zrobiło na rynku czytników RSS sporo miejsca dla młodych i silnych graczy

W zeszłym tygodniu cały technologiczny świat żył informacją o zamknięciu Google Readera. Pojawiło się wiele głosów krytycznie podsumowujących ruch Google’a i wieszczących kryzys wśród programistów. Feedly pokazuje, że potrafi przekuć złą decyzję giganta na własny sukces.

Feedly przyciągnęło ponad pół miliona nowych użytkowników

W ciągu dwóch dni od ogłoszenia przez Google’a informacji o planowanym zamknięciu Readera Feedly musiało sprostać fali nowych użytkowników. Na oficjalnym blogu poinformowano, że w przeciągu 48 godzin przybyło ponad 500 tys nowych użytkowników. Teraz ta liczba jest już zapewne znacznie większa. Propaganda sukcesu trwa w najlepsze i w mediach społecznościowych temat Feedly jest wałkowany praktycznie bez przerwy.

Feedly nie tylko gorąco powitało wszystkich, którzy zdecydowali się na wybranie ich czytnika RSS-ów, ale również zdradza pewne plany na przyszłość. Ustalono trzy główne priorytetowe cele, które mają być zrealizowane w ciągu najbliższych 30 dni. Feedly nie tylko będzie musiało sprostać zwiększonemu zainteresowaniu usługami, ale ekipa jest otwarta również na uwagi i sugestie nowych użytkowników. Nowe funkcje powinny się pojawiać co tydzień.

Dla mnie jako dla użytkownika Feedly jest to bardzo dobra wiadomość. Projekt stawia na rozwój a decyzja Google’a zamiast zatrzymać twórców aplikacji trzecich dodała im wiatru w żagle. To bardzo ciekawy obrót sprawy i wierzę, że nie tylko Feedly zyska na decyzji giganta z Mountain View.

Dla Google rynek użytkowników czytników RSS mógł być zbyt małym i nie wartym uwagi. Jednak mniejsze firmy z uśmiechem na twarzy witają i będą witały nadal setki tysięcy użytkowników, którzy korzystali z Readera.

Zite też szykuje się na zmiany

zite

Zite to bardzo ciekawa aplikacja, która pozwala na agregowanie treści z wielu źródeł. Bardzo ciekawą funkcją, jest możliwość personalizacji tablicy z wiadomościami na podstawie naszego Twittera i Google Readera.

Po opublikowaniu słynnego już wpisu na blogu Google’a, który zapowiedział koniec Readera ekipa Zite wzięła się do roboty. Po zaledwie sześciu godzinach przygotowano rozwiązanie problemu. Wygląda na to, że najwięksi gracze na rynku byli od jakiegoś czasy przygotowani na taki ruch Google’a. Teraz szybko wdrażają rozwiązania, które opracowali już wcześniej. To dobrze o nich świadczy. Użytkownicy będą potrzebowali usług i rozwiązań, którym będą mogli ponownie zaufać.

Zite tłumaczy, że Google Reader zawsze był częścią ich agregatora treści. Jednak sam algorytm Zite działał równie dobrze bez podpięcia konta Google. Oczywiście sporo użytkowników decydowało się na podłączenie Readera, aby otrzymywać w Zite spersonalizowane treści. Teraz Zite pracuje nad dopracowaniem swojej usługi tak, aby była ona również funkcjonalna po wyłaczeniu Google Readera. Więcej na ten temat znajdziecie na oficjalnym blogu.

Tęsknicie za “Starym Readerem”?

the old reader

Informacja o zamknięciu projektu Google Reader sprawiła, że wielu użytkowników zaczęło szukać obecnych na rynku alternatyw. Inni zaś poszli za ciosem i postanowili stworzyć nowego starego readera. Tak narodził się projekt The Old Reader.

Twórcy rozwijają projekt, który ma na celu zastąpienie luki po Google Readerze. Obecnie dostępna jest wersja beta, która posiada wszystkie podstawowe funkcje. Oczywiście możemy zaimportować własny plik XML ze źródłami subskrypcji. Niestety w związku z dużym zainteresowaniem opcja ta działa na zasadzie kolejki. Wszystkie na nowo zaimportowane pliki oczekują na wczytanie. Obecnie w kolejce jest prawie 40 tys osób i wszystko porusza się w ślimaczym tempie.

Dodałem ręcznie kilkanaście serwisów do The Old Readera i tak jak nie mam zastrzeżeń do działania witryny, tak nie przypadła mi ona do gustu pod kątem wizualnym. Jednak na finalne testy przyjdzie czas gdy serwis przyjmie moje wszystkie źródła RRSów. Póki co The Old Reader zbiera dobre opinie, więc warto dać mu szansę.

NewsBlur dla mniej wymagających

newsblur

Serwis NewsBlur pozwala na łatwe śledzenie kanałów RSS oraz posiada zaimplementowane funkcje społecznościowe. Poza integracją z Google Readerem i możliwością zaimplementowania do czytnika własnych źródeł usługa łączy się z Facebookiem i Twitterem co pomaga na wymianę informacji pomiędzy nami a znajomymi, posiadającymi konto w NewsBlur.

Platforma pozwala na przeglądanie RSSów nie tylko z poziomu przeglądarki, ale również aplikacji mobilnych dla urządzeń z systemem iOS oraz Android. To bez wątpienia spory atut.

Niestety NewsBlur w wersji darmowej posiada ograniczenie. Możemy śledzić jedynie 64 wybrane kanały. Dopiero po opłaceniu abonamentu 2 dol. miesięcznie lub 24 dol. rocznie usługa pozwala się cieszyć tym co w innych czytnikach znajdziemy w standardzie. Dlatego NewsBlur mogę polecić tylko mniej wymagającym użytkownikom. Na koniec dodam, że testując ten serwis napotkałem na małe problemy z wczytywaniem witryny. Czasami natknąłem się na strony błędów, które sygnalizowały jakieś problemy z serwerem. Podejrzewam, że usługa może przeżywać oblężenie testerów szukających dla siebie zamiennika dla Google Readera. Jednak ja nie zdecydowałbym się na opłacenie rocznego abonamentu w serwisie, który ma takie problemy natury technicznej.

Jak widać, nie wszyscy gracze na rynku skorzystają ze zwiększonego zainteresowania użytkowników nowymi czytnikami. Niektórzy nie będą w stanie wytrzymać ogromnej fali nowych osób testujących usługi. Wygrają najmocniejsi i czuję, że Feedly będzie w ścisłej czołówce.

Google przygotował twórcom tego zielonego czytnika całkiem przyjemną niespodziankę.

Dołącz do dyskusji