Odtwarzasz DVD na Linuksie? Ty bandyto…

News/Oprogramowanie 04.03.2013
Odtwarzasz DVD na Linuksie? Ty bandyto…

Odtwarzasz DVD na Linuksie? Ty bandyto…

Idziesz do swojego ulubionego sklepu z filmami. Kupujesz kolekcję Jamesa Bonda na DVD. Wracasz, nie mogąc się doczekać seansu z pierwszym filmem. Wkładasz płytę do swojego laptopa z Ubuntu, podłączasz go do telewizora, klikasz „odtwarzaj” i… właśnie stajesz się przestępcą. Przynajmniej według amerykańskiego prawa.

O tym, że prawo poszczególnych krajów, jak i międzynarodowe, jest zupełnie nieprzystosowane do świata, w którym żyjemy, mówi coraz więcej osób. W wątpliwość podawane jest szczególnie prawo autorskie. Wystarczy sobie przypomnieć zamieszanie, jakie wywołały ustawy SOPA, ACTA czy PIPA. Pozywający Napstera dziś sami żałują i biją się w pierś. A w sądach trwa spór o to, czy tylko jedna firma może stosować w swoich smartfonach poziomy ruch palca do odblokowywania telefonu. Niektórzy są wręcz zdania, że prawa opisujące własność intelektualną nie tylko szkodzą innowacyjności w erze cyfrowej, ale też są szkodliwe dla samych właścicieli tych praw autorskich. Zespół Nine Inch Nails zarobił kilkanaście milionów dolarów na płycie, którą za darmo udostępnił w internecie…

Na razie jednak nic się nie zmienia. Dura lex, sed lex, i tak jak przeciwko złemu prawu można protestować (lub się z nim zgadzać, sprawa nie jest oczywista i trudna do analizy), tak trzeba go przestrzegać. A jeden z portali opisał kolejny, absurdalny kruczek prawny. Na szczęście my, Polacy, nie mamy się czym przejmować… na razie. Jednak w erze globalizacji, prawo coraz chętniej jest unifikowane.

Otóż jak się okazuje, w większości przypadków, w momencie w którym próbujesz uruchomić film DVD na większości dystrybucji Linuxa, w tym na Ubuntu, łamiesz prawo. Twoje podejrzenia powinien wzbudzić już sam fakt, że system, po instalacji, nie umożliwia odtwarzania filmów na DVD. Musisz sam(a) doinstalować sobie niezbędne biblioteki.

Jest to spowodowane tym, że płyty DVD są szyfrowane za pomocą mechanizmu CSS (Content Scramble System). Każdy producent odtwarzacza DVD, niezależnie od tego, czy jest to kompletny zestaw z napędem optycznym czy tylko samo oprogramowanie, musi licencjonować mechanizmy deszyfrujące od DVD CCA (DVD Copy Control Association).

Apple i Microsoft licencjonują te mechanizmy, bo zarabiają na sprzedaży swoich produktów. Twórcy linuksowych dystrybucji mają inny model biznesowy, więc nie licencjonują nic od DVD CCA. Ale od czego jest społeczność? Ta szybko odkryła, że zabezpieczenia DVD są, tak właściwie, bardzo słabe. Tak powstał mechanizm DeCSS, który radzi sobie w kilka sekund z szyfrowaniem CSS metodą siłową. Tak działa biblioteka libdvdcss. Rzecz jasna, bez wiedzy i zgody DVD CCA.

W tytule zastosowałem pewne krzywdzące uogólnienie. Jeżeli, na przykład, zakupiłeś lub zakupiłaś Fluendo DVD Player dla Linuksa, nie łamiesz amerykańskiego prawa, bo ten licencjonuje co trzeba. Ale idę o zakład, że przytłaczająca większość z was nie tylko woli VLC lub inny odtwarzacz, ale nawet nie miała pojęcia, że z tego powodu robi coś „złego”.

Prawo logiczne, czytelne i sensowne. By żyło nam się lepiej. Czekam na podobne mechanizmy w unijnym prawie.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Tagi: , , ,

Dołącz do dyskusji

Advertisement