Bawiłem się PlayStation Vita – czy handheldy mają jeszcze rację bytu?

Artykuł/Gry 16.03.2013
Bawiłem się PlayStation Vita – czy handheldy mają jeszcze rację bytu?

Bawiłem się PlayStation Vita – czy handheldy mają jeszcze rację bytu?

Rok po premierze, ale lepiej późno, niż wcale. Bawiłem się trochę konsolką Playstation Vita w ostatnich tygodniach i mam dla Was kilka przemyśleń zarówno na jej temat, jak i na temat handheldów w ogóle. 

Od razu wyjaśnię – odkąd przeszedłem swoje pierwsze Pokemony, a było to chyba jeszcze w tamtym wieku, Gameboya rzuciłem w kąt, a wszystkie kolejne podrygi spod znaku N-Gage (łaskawie przemilczę), Nintendo DS czy Playstation Portable wydawały mi się zupełnie nieinteresujące. Już poprzednia generacja handheldów wydawała mi się zwyczajnie mało interesująca, a ta nowa pewne negatywne tendencje zdaje się potwierdzać.

Najpierw od strony technicznej.

Dotyk. Playstation Vita jest wyposażona w duży ekran dotykowy, dzięki któremu możemy poruszać się po interfejsie konsolki, korespondować, przeglądać internet czy wreszcie – korzystać z niego w najróżniejszych grach. Sporo czasu spędziłem m.in. przy Gravity Rush i Uncharted: Złota Otchłań i muszę powiedzieć, że to nie pierwsza sytuacja (wcześniej miałem podobne odczucia przy krótkim kontakcie z DS-ami), kiedy trochę z rozbawieniem obserwuję jak ci biedni producenci “napinają się” na nowe technologie. Dotyk jako taki jest w Vita znakomity, moim zdaniem ekran lepiej reaguje na polecenia niż w kilku topowych telefonach na rynku (a w każdym razie nie gorzej).

Z drugiej strony twórcy gier na konsolę musieli czuć jakąś nieziemską presję, która z tego narzędzia kazała im korzystać. W ten oto sposób każda z gier jest wyposażona w kilka mniej lub bardziej bzdurnych elementów, gdzie po ekranie trzeba mazać, dotykać, bawić się w interakcję. Szczerze? Autorzy chyba trochę na siłę wrzucali tego typu atrakcje do swoich gier. Dotyk może być znakomitym sprzymierzeńcem i mieć praktyczne zastosowanie, ale tylko jeśli twórcy wcześniej wymyślą sobie jakiś element gry, gdzie to rzeczywiście ma sens. Tymczasem grając na PS Vita nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że twórcy wplatają naprawdę bzdurne momentami zabiegi, tylko po to, by z tych dotykowych funkcji skorzystać. Złego słowa nie powiem natomiast na akcelerometr, chociaż to akurat dla graczy nie jest już aż takim wydarzeniem.

Pozostałe przyciski i elementy nawigacji nie budzą już we mnie żadnych wątpliwości, mimo dość sporych wymiarów konsolki, zbudowano ją całkiem zręcznie, dobrze leży w dłoni (choć kciuki oczywiście muszą się trochę przyzwyczaić do specyficznego ułożenia gałek – przesiadka z pada od Xboksa była w pewnym sensie “bolesna”). Dotykowy ekran nie pałęta się w tradycyjnej nawigacji, a żeby z niego skorzystać w trakcie zabawy nie musimy się jakoś przesadnie gimnastykować. Innymi słowy – PS Vita to dobrze zaprojektowana konsola.

Sam interfejs jest utrzymany bardzo w stylu Sony,

nie brakuje kolorowych teł i odgłosów przywodzących na myśl automaty z grami jeszcze z lat 90-ych. Skądinąd wiem, że wielu fanów Playstation nie wyobraża sobie urządzenia, bez tych elementów. Nawigacja w systemie operacyjnym jest wygodna, poszczególne okienka możemy łatwo przełączać, minimalizować i zamykać. Warto wspomnieć, że prócz gier na osobnych nośnikach, możemy też pobierać za pomocą Playstation Network zupełnie nowe. To na pewno wielka gratka dla posiadaczy Playstation 3, a w przyszłości Playstation 4. Abonament jest jeden, konto jest jedno, achievementy wpadają do wspólnej kolekcji, a abonament… abonament oferuje korzyści na dwóch platformach. Tym samym posiadacze PS Vita mogą też grać za darmo w promocyjne oferty sklepu.

To dobra wiadomość, ponieważ gier na konsolkę nie jest dużo, na dodatek są stosunkowo drogie (tzn. cena jest normalna, ale gry są krótsze i jednak – mimo wszystko – ustępują pełnoprawnym produkcjom). Grałem w kilka produkcji na PS Vita (bardzo chciałem pograć w Assassin’s Creed albo chociaż FIFĘ, ale niestety tych nie udało mi się dorwać) i byłem pozytywnie zaskoczony. To były gry ze swoimi handheldowymi wadami – troszkę jednak płytsze fabularnie, mniej spektakularne jeśli chodzi o konstrukcję, ale mimo wszystko stanowiły zabawę na kilka dobrych godzin. Pełen jestem pozytywnych odczuć w kwestii oprawy graficznej. Myślę, że pod tym względem PS Vita śmiało może się równać ze swoimi stacjonarnymi odpowiednikami, szczególnie w konstrukcji tych troszkę starszych produkcji sprzed 3-4 lat. Momentami trochę oszczędza np. na teksturach, ale ostateczny wynik jest zadowalający.

Ciężko jest mi natomiast podać odpowiedź na pytanie “czy warto?” ponieważ nigdy nie byłem przesadnym fanem handheldów. Próbując rzecz potraktować racjonalnie – głównym zastosowaniem handheldu ma być zabawianie nas w podróży, a przez ostatnie lata tak bardzo wycwaniły nam się smartfony i tablety, że są dla Vity całkiem realną konkurencją. Mój laptop waży i zajmuje niewiele więcej miejsca. W kontekście popularności Angry Birds, ale i bardziej zaawansowanych gier mobilnych, zaczynam zastanawiać się dla kogo jest PS Vita? Moim zdaniem niedzielni gracze już mają w swoich kieszeniach dobre zabawki, z kolei zatwardziali wyjadacze niekoniecznie muszą być usatysfakcjonowani poziomem mimo wszystko gier nieco uboższych niż na profesjonalnych konsolach. Niewiele, ponieważ ich jakoś mile mnie zaskoczyła, ale dla sprawnego oka różnica nadal jest widoczna.

Jedyny sensowny wariant dla PS Vita to wariant podróżniczy, bo nie ośmieliłbym się być na tyle demoralizujący, żeby proponować zabieranie konsolki do szkoły. W tym kontekście jednak stosunkowo mizernie wypada czas pracy baterii. Ciągnąć ze sobą kolejne urządzenie, które i tak co kilka godzin trzeba ładować? To są atrakcje, które na co dzień mamy z telefonami. Jeśli handheld chce być konkurencyjny, musi być ponad to.

Grupa wiekowa?

Jeśli mamy się tym bawić w podróży, to dorośli ludzie przeważnie mają swoje zajęcia w tym czasie. Wyobrażacie sobie męża, który sadza za kierownicą żonę, a sam zaczyna grać w Uncharted? Rozwód murowany i to z orzeczeniem o winie. Jeśli już miałbym na siłę doszukiwać się grupy docelowej, to byłyby to dzieciaki z modnym ostatni ADHD, którym na tylnym siedzeniu trzeba jakoś zająć ręce. Dla dzieciaka będzie to zresztą fantastyczna zabawa.

Playstation Vita to wspaniałe pod względem technologicznym urządzenie, które serwuje nam zupełnie nowy wymiar grania. Wydaje mi się jednak, że i Sony i Nintendo powinny poważnie zastanowić się nad przyszłością handheldów. O ile specyficzny rynek azjatycki, którym delikatnie gardzi każdy szanujący się Europejczyk, poniekąd motywowany lokalnym patriotyzmem chłonie wszystko od tamtejszych firm, tak mam spore wątpliwości co do wielkiego sukcesu minikonsol jako takich. W obliczu ultramobinych laptopów, tabletów i smartfonów dla handheldów zaczyna po prostu brakować miejsca na rynku. PS Vitę być może nieco zrewolucjonizuje i odświeży Playstation 4, ale na chwilę obecną ta bardzo fajna konsolka zdaje się zbyt mało wyróżniać w technologicznym buszu.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement