Uwolnić ebooki – Diagnoza

Blog Forum 16.02.2013
Uwolnić ebooki – Diagnoza

Uwolnić ebooki – Diagnoza

Rynek książki elektronicznej w Polsce trawi paradoks. Ścierają się na nim dwie przeciwstawne siły. Swoisty Jin i Jang. Pierwszy to piractwo. Wpisując w wyszukiwarce słowo “ebook” algorytm podpowiada nam nie do końca legalne rozwiązania. W ten sposób możemy zdobyć naprawdę dużo książek do poczytania, głównie powieści ale też różnego rodzaju poradników lub zeskanowanych “na chama” książek specjalistycznych. Drugi czynnik to niedobór. Wydawcy ciągle nie doceniają rynku ebooków, co przedkłada się na selekcję przy ich wydawaniu, późniejszych premierach wersji cyfrowych w stosunku do papierowych i cenie, która chyba jest najskuteczniejszym straszakiem na klienta. Mimo wszystko rynek rozwija się i z każdym rokiem udział e-książek rośnie, co jest dobrą wróżbą na przyszłość.

Poniżej podejmuje się trudnego zadania. Próbuję zdiagnozować oraz przedstawić kilka rozwiązań dla ebooków w Polsce. Zaznaczam na wstępie, że nie jestem ekspertem a konsumentem i ten właśnie punkt widzenia jest dla mnie najważniejszy

Rozdział 1. Niechęć do (e)książek

“Nie pachną drukarnią”. “Nie prezentują się tak dobrze na półce jak papierowe”. Są to jedne z najczęstszych argumentów, jakimi posługują się przeciwnicy elektronicznych książek. Też tak kiedyś uważałem do momentu, w którym moja biblioteczka nie musiała przenieść się do piwnicy z powodu braku miejsca. Oczywiście zgadzam się z tym, iż regał z ulubionymi tytułami na całą ścianę to wspaniała rzecz, ale na dobrą sprawę mało funkcjonalna. Sprowadzamy tutaj literaturę do roli mebla, który po prostu ładnie wygląda i z którego należy ścierać kurz. Myślę, że prawie 600 lat po rewolucji Gutenberga i jego ruchomych czcionkach jesteśmy po prostu przyzwyczajeni do tej formy tekstu i sentymentalnie do niej nastawieni.

Mentalnie w Polsce nadal papier przeważa nad cyfrowym wydaniem, ale zmiana powoli zaczyna się już dokonywać. Nasze myślenie i styl życia coraz silniej wymusza zaakceptowanie i polubienie się z ebookami. Najpierw niechętnie, ale z czasem awersja nam mija, przyznajemy że dzięki nim zaoszczędzamy czas, miejsce i w niektórych przypadkach też pieniądze. Ten ostatni argument poruszę za parę chwil bardziej szczegółowo.

W dzisiejszych czasach książki są drogie. Dla wielu jest to luksus na miarę pójścia do teatru, a dla tych co są uzależnieni od czytania niekiedy poważne wyzwanie finansowe. Część z nas po prostu już nie czyta. W pogoni za karierą wystarcza nam to co znajdziemy w Internecie albo w filmach. Chociaż modne są akcje, w których rodzice czytają swoim dzieciom, to coraz więcej młodych osób po prostu tego nie znosi. Kanon lektur bywa niemodny i skostniały, rzadko kiedy idzie z duchem czasu a szkolne programy często są przeładowane niepotrzebnymi materiałami. Wracam jeszcze na moment do Internetu, który dostarcza nam najwięcej treści, a w zasadzie to przeżywamy powódź informacyjną. Sam się też łapię ostatnio na tym, że jeżeli mam do przeczytania jakiś artykuł, a w nim znajduje się film, który mniej więcej traktuje o tym samym to wybieram film. Łatwiej i szybciej jest mi go przyswoić.

Podsumowując, być może okaże się za kilka lat, że nie trzeba będzie się zastanawiać nad książką elektroniczną czy papierową, a nad sensem czytania w ogóle. Dzisiaj ciężko jest się na czymkolwiek skupić (szum informacji dookoła skutecznie w tym przeszkadza), a gonitwa w życiu osobistym i zawodowym sprawia, że czytanie i poświęcanie temu czas może być na wagę złota. Nie ma sensu popadać w pesymistyczne myślenie, ponieważ rozwiązaniem dla tej sytuacji jest korzystanie z elektronicznych czytników.

Rozdział 2. Czytnik > Papierowa książka

Po co wydawać pieniądze na książki skoro można je wypożyczyć z biblioteki albo ściągnąć z sieci? Szczególnie w tym pierwszym aspekcie uwidacznia się wyższość czytnika nad zwykłą książką.
Od dwóch miesięcy wybieram się do biblioteki. Bezskutecznie. Myślałem, że uda mi się wygospodarować trochę wolnego czasu po pracy albo w weekend, ale zawsze coś staje mi na drodze, żeby udać się w to miejsce. Pomysł na odwiedziny wymusiła sytuacja, w której poszukiwane przeze mnie książki nie zostały wydane w formie elektronicznej. Gdyby były mógłbym je albo kupić w jednej z internetowych księgarni albo po prostu ściągnąć. Pojawia się impas. Brak czasu kontra potrzeba przeczytania danej pozycji minus logistyczny aspekt udania się do biblioteki. Koło się zamyka. Dodatkowy element negatywny w tym równaniu to wypożyczone wszystkie egzemplarze. Biblioteki mają ograniczony zasób swoich wolumenów. Podobnie jak papierowe księgarnie i drukarnie. Cyfrowe kanały dostępu są w takich aspektach bezkonkurencyjne:

– udostępniają mi książki o każdej porze dnia i nocy

– posiadają nieograniczone ilości egzemplarzy w różnych formatach (PDF, Mobi), dzięki czemu nie zaskoczy nikogo wyczerpany nakład lub wypożyczenie ostatniego egzemplarza przez kogoś innego

– mogę mieć do nich dostęp praktycznie z każdego miejsca w Polsce (wi-fi, sieci 3G)

Co jakiś czas pojawia się w TV temat skrzywionych kręgosłupów u dzieci. Problem ten wynika z dwóch czynników. Po pierwsze, za dużo czasu spędzają przy komputerze albo konsoli, jednocześnie niewłaściwie siedząc i garbiąc się. Drugi, to przeładowane książkami tornistry i plecaki. Podręczniki w wersjach elektronicznych mają to do siebie, że ważą nieskończenie mniej od standardowych książek. Na jednym urządzeniu dziecko może nosić materiały ze wszystkich sześciu lat podstawówki nie odczuwając tego. Oczywiście upraszczam, ale do takiej wizji “szkoły” powinniśmy dążyć, bo ostatecznie wyjdzie to wszystkim na zdrowie. Dosłownie.

-elektroniczne książki nie obciążają pułek ani kręgosłupa

-jeden czytnik może pomieścić tysiące książek

Na pewno jesteś jednym z trzech rodzajów ludzi. Możesz być kimś kto czyta bardzo powoli albo bardzo szybko. Ewentualnie kimś o przeciętnej prędkości pochłaniania tekstu. Korzystając z czytnika, nieważne do której grupy należysz, zaczniesz czytać szybciej. Nie jest to nigdzie naukowo udowodnione, ale wystarczy, że spytasz ludzi, którzy kiedyś czytali papierowe książki a potem zaczęli używać wersji elektronicznych. Dodatkowo komfort lektury będzie większy. Ebook nie angażuje tak bardzo, jak normalna książka. Odchodzi element przewracania kartek, walczenia z zamykającymi się stronami lub rozklejającą się okładką. Być może te argumenty wydają się prozaiczne, ale dzięki wyeliminowaniu takich niuansów podczas czytania szybkość i przyjemność płynąca z lektury wzrośnie. Posłużę się własnym przykładem. Przez rok czytania ebooków udało mi się zgłębić około 30 lektur, a od początku 2013 roku mam już na koncie z 5 pozycji. Czytnik możesz zabrać prawie wszędzie, a dzięki stosownemu etui będzie tak samo dyskretny i nieprzyciągający cudzej uwagi, niczym zwykła książka.

– szybkość czytania
– komfort czytania

Oto mój punkt widzenia na temat wyższości czytnika książek nad papierowymi wersjami. Jeśli nigdy w życiu nie miałeś do czynienia z tą formą czytania na pewno wiele argumentów wyda ci się nieprawdopodobnych, np. ten o szybkości. Praktyka jednak potwierdza powyższe tezy, dlatego zostawmy rozmyślania na ten temat i zajmijmy się kolejnym aspektem.

Rozdział 3. Ceny i piractwo

Powtórzę to jeszcze raz. W Polsce mamy problem z piractwem ebooków. Zjawisko to istnieje od dawna i ma się bardzo dobrze, oraz z niedoborem wśród najnowszych wydawnictw. Pierwszy z aspektów dotyczy głównie literatury popularnej. W zasadzie chyba nie ma powieści, której nie można by było ściągnąć z Internetu i przeczytać za darmo na komputerze lub czytniku. A jeśli jakiejś nie ma, to znaczy że trzeba poczekać. Prędzej czy później się pojawi.

Z kolei kwestia braków dotyczy często sytuacji, w której jakaś książka, zazwyczaj specjalistyczna (np. dla biznesu, psychologii czy polityki), w ogóle nie pojawia się w formie cyfrowej. Chociaż powoli ten trend zaczyna być w odwrocie, to bardzo szybko zostajemy sprowadzeni na ziemię przez ceny. Wydania elektroniczne często są tylko niewiele tańsze od papierowych. Zazwyczaj mówimy o różnicach rzędu 10 zł. Jeżeli ktoś jest sceptycznie nastawiony do ebooków to raczej pozostanie przy papierowych wersjach. Wmówi sobie, że za to dodatkowe 10 zł dostaje produkt, który może wziąć faktycznie do ręki i powąchać. Ktoś inny stwierdzi, że skoro e-książka jest niewiele tańsza od papierowej to nawet nie zainwestuje w czytnik, ponieważ szybkość zwrotu inwestycji nie będzie satysfakcjonująca. Zaczną nami rządzić potrzeby i przyjemności danej chwili, a nie długofalowe korzyści migoczące gdzieś na horyzoncie. Koszt wyprodukowania cyfrowej wersji oraz jej dostawy jest dużo mniejszy niż jej papierowego odpowiednika. W zasadzie wydawcy (księgarni) to nic nie kosztuje, poza stworzeniem odpowiedniej infrastruktury w Internecie. Zakładam, że wymaga to jakiegoś nakładu pracy i finansów, ale trzeba pamiętać, że księgarnia będzie miała jeden serwis a na nim setki e-książek kupowanych przez tysiące czytelników. Efekt skali jest tuta widoczny gołym okiem.

Oczywiście istnieje też duża liczba serwisów, z których można ściągać książki za darmo i legalnie (np. lektury szkolne). Dotyczy to zarówno literatury polskojęzycznej, jak i zagranicznej.

Do tego wszystkiego dochodzą też ceny czytników, które nie są wcale tanie. Mam tu na myśli urządzenia sprawdzone, takie które można polecić bez zażenowania i obaw o ich funkcjonalność. Amazon Kindle reprezentuje właśnie taką jakość tych urządzeń, o której wspomniałem. Ceny zaczynają się wprawdzie od 500 złotych w górę, ale jeżeli ktoś dużo czyta to na pewno szybko doceni wydane na “kindla” pieniądze. Istnieją też inne czytniki, tańsze albo droższe, ale na ich temat nie chcę się wypowiadać, bo nie miałem z nimi do czynienia. Najważniejsze jest jedno – jakość przede wszystkim, potem koszty.

Wydaję mi się, że problem z cenami ebooków wynika z niewłaściwego modelu biznesowego. Mam dla niego pewną alternatywę, która zakłada długofalowe działania i wykorzystanie zupełnie innej strategii sprzedażowej niż ta, którą mamy obecnie. Piractwo w Polsce i na świecie to zjawisko, które jest od tak dawna, że w zasadzie nie ma na chwilę obecną rozwiązania, które by je całkowicie wyeliminowało z naszego życia. Ale możemy je zmniejszyć na tyle, że wszystkim będzie się to opłacać. Autorom, wydawcom i przede wszystkim czytelnikom.

W drugiej części artykułu, która ukaże się jutro, przedstawię nowy model biznesowy dla ebooków.

Zapraszam tutaj, jeśli chcesz przeczytać ten tekst w bardziej przystępnej formie:
blogkonsultant.pl/uwolnic-ebooki-diagnoza/

Dołącz do dyskusji