Najważniejsze w tygodniu: BlackBerry 10 – ma szansę czy nie?

Felieton/Sprzęt 03.02.2013
Najważniejsze w tygodniu: BlackBerry 10 – ma szansę czy nie?

Najważniejsze w tygodniu: BlackBerry 10 – ma szansę czy nie?

BlackBerry 10, nowe smartfony z BB10 – Z10 i Q10 oraz przemianowanie RIM na BlackBerry. Kanadyjczycy chcą powrócić do gry o miejsce na smartfonowym rynku, jednak mimo odkrycia wszystkich kart wątpliwości o to, czy mają szanse, pozostają. Czy BB10 jest szansą na przekonanie klientów, którzy zostawili BB dla Androida, iOS czy WP, by wrócili? Czy BB10 ma coś, czym może skusić nowe osoby? Czy BB10 ma w ogóle szanse na zdominowanym przez dwóch graczy rynku smartfonów?

krelaTomasz Krela: BB nie jest już “sexy” dla młodego pokolenia, które jest wpatrzone w iPhone’a, a gdy go nie stać to używa zazwyczaj Androida i nadal śni po nocach o iTelefonie. Klienci biznesowi? Udział tej grupy użytkowników w ogólnej liczbie posiadaczy smartfonów nie jest już tak znaczący jak kiedyś. iPhone oraz aplikacje tworzone dla niego skradły serca osób używających telefonu jako narzędzia pracy. Do BB wrócą tylko najbardziej sentymentalni  użytkownicy, by sprawdzić co nowego w RIM słychać.

Niestety dla Kanadyjczyków słychać niewiele bo Kowalski prędzej sięgnie po smartfony z Windows Phone niż zainteresuje się BlackBerry. Ciężko uchronić firmę przed upadkiem tylko dzięki klientom, którzy z ciekawości lub z sentymentu wybiorą dany produkt. To może działać tylko na krótką metę. BB10 jednak nie wydaje się na tyle kuszącym produktem, by już teraz czekać na to co RIM pokaże w przyszłości, a tak zawsze jest w przypadku Androida i iOS – kilka chwil po premierze nowej wersji systemu operacyjnego, zaczyna się dyskusja o kolejnej. O BB10 usłyszymy pewnie jeszcze trzykrotnie. W chwili gdy pierwsze telefony trafią do użytkowników, gdy pojawiają się recenzje smartfonów oraz przy okazji wyników kwartalnych czy też sprzedaży nowych urządzeń. Brzmi to dość pesymistycznie, ale przyszłość firmy stoi pod jednym wielkim znakiem zapytania i to od dłuższego czasu. To nie wróży niczego dobrego.

 

patelkaWojciech Patelka: Z telefonami BlackBerry miałem niewiele do czynienia. Marka zawsze była dla mnie obca, kojarzyła mi się z gromadą snobów w garniturach. Dzielący nas dystans potwierdziła wizyta na stanowisku tej firmy podczas targów CeBIT w 2011 roku. Chłopaczek z torbą na ramię i wielkim uśmiechem na twarzy kontra cała masa elegantów w idealnie skrojonych wdziankach i butach ze skóry jeżozwierza. Trochę się nie zrozumieliśmy. Zapewne nie odpowiadało im to, że sakwa nie była ze skóry, a zegarek nie przypominał im tych, które widują na pierwszych stronach magazynów dla ważnych ludzi. Wydaje się jednak, że powyższa sytuacja więcej się nie powtórzy.

Prezentację nowego systemu operacyjnego BlackBerry oglądałem z uśmiechem na twarzy. Nie dlatego, że Panowie w garniturach starali się być zabawnymi (chociażby ciągle powtarzając „experience” w połączeniu z wyszukanymi słowami), lecz z uwagi na całkiem dobry produkt. Wydaje się, że nowe rozwiązania w sposobie obsługi smart fonów mogą być nieakceptowane dla większości ludzi ze względu na mnogość gestów i powiew świeżości. Nieznane mnie jednak pociąga.

Jeszcze większy uśmiech pojawił się na mojej twarzy, widząc wchodzącą na scenę Alicię Keys, nowego globalnego dyrektora kreatywnego. Pamiętne warkoczyki oraz skazańcy w pomarańczowych wdziankach z wideoklipu jej pierwszego singla odeszły w zapomnienie. Teraz Pani Alicia przywdziała żakiet. Niesamowita była jednak różnica pomiędzy zachowaniem jej, a CEO BlackBerry, Thorstena Heinsa. Promienny uśmiech, nieudawany uśmiech i ekspresja radości.

Tego potrzeba BlackBerry. Zmiany wizerunku, powiewu świeżości, otwarcia się i dotarcia do mas. Czy im się uda? Mam nadzieję. Do mnie dotarli.

 

lalikEwa Lalik: Dalej nie wiem, co BlackBerry 10 ma takiego, żeby przekonać tym użytkowników Androida, iOS i Windows Phone do przesiadki. A przypominam – to użytkownicy, których aktywność na smartfonie ogranicza się do zrobienia fotki, pogrania w Angry Birds i użyciu przeglądarko. Czym, BlackBerry, no czym?!

 

 

 

dawid_kosinskiDawid Kosiński: Znaczkiem, Blackberry. Taka osoba nie patrzy na funkcjonalność telefonu, tylko na jego markę. BlackBerry musi po prostu pokazać, że nadal jest cool i że niektórym czasami zdarza się niechcący wylać na niego kieliszek wódki, a nie tylko kubek kawy z automatu stojącego w biurze.

 

 

 

Ewa Lalik: Ale ten znaczek już nic nie daje, w tym jest problem – BB traci udziały i przywiązanie tych osób, które już są z BB, nie rozwiązuje żadnego problemu.

Dawid Kosiński: Dlatego musi to pokazać na nowo. Nokia potrafiła, BlackBerry nie będzie potrafić?

Ewa Lalik: Ale co nowego, takiego ekscytującego dla mas, widzisz w BB? Nokia wzięła Windows Phone, któremu czego jak czego, ale oryginalności nie można odmówić. A BB?

pajak przemyslawPrzemysław Pająk: Dziwię się sceptycyzmowi niektórych moich kolegów i koleżanki z zespołu Spider’s Web. Ja nie widzę powodów, dla których BlackBerry miałoby już dziś stać na straconej pozycji. Owszem były RIM jest mocno spóźniony na rynku z nowym rozdaniem, ale po pierwsze BlackBerry jest wciąż bardzo silną marką, która wciąż ma liczne grono fanów, a wśród nich niemałą liczbę ewangelizatorów, a po drugie, jak już dowodziłem w TVN CNBC, rynek smartfonów wciąż jest jeszcze daleki od nasycenia.

Niesamowicie istotną kwestią dla BlackBery będzie odpowiednie zainteresowanie platformą wiodących deweloperów oprogramowania mobilnego. Bolączką chociażby Windows Phone’a wciąż jest brak wielu hitowych aplikacji z konkurencyjnych platform mobilnych i to zapewne dlatego system Microsoftu nie rośnie w rankingach w tempie, o jakim myślał Microsoft. Ludzie Ballmera wydają mnóstwo pieniędzy, aby skusić twórców najlepszych aplikacji na iOS i Androida, by ci zainteresowali się ich platformą, ale wciąż z niezadowalającym skutkiem.

Myślę, że BlackBerry będzie o tyle łatwiej, że ta platforma już ma liczbą grupę zadeklarowanych fanów wśród deweloperów, która funkcjonuje nieco jak ekosystem OS X – niby jest to niszowa, ale wsparcie deweloperskie ma bardzo silne.

Przed BlackBerry stoi jednak spore wyzwanie, aby udowodnić właścicielom najgorętszych start-upów mobilnych, tj. Instagram, Flipboard, Dropbox i innych, że nowe smartfony z nowym systemem mają dobry start sprzedażowy. Jeśli tak będzie, to będzie to skutkować także tym, że najwięksi gracze na rynku mobilnym, którzy przy okazji są właścicielami konkurencyjnych platform, będą zmuszeni zainwestować w odpowiednio dobrą obsługę swoich własnych klientów na BlackBerry.

Tak więc wyzwań jest sporo i łatwo nie będzie, ale spisywać już dziś na straty BlackBerry to zdecydowanie przedwcześnie.

 

Dawid Kosiński: Przemku, wśród osób ubogich może nie jest nasycony, w biznesie jest. Już widzę, jak dzieciak z Afryki kupuje nowy telefon BlackBerry. Jak Twoja analiza ma być tak samo trafna, jak odosobniona opinia sprzed roku nt. tego, że w Facebooka koniecznie trzeba inwestować, to kierownictwo dawnego RIM może już iść do pośredniaka.

BlackBerry nie będzie łatwiej, bo Windows Phone też nie było łatwo. Obie firmy stawiają na klientów nie tylko konsumenckich, ale też biznesowych i ze względu na integrację pełnego pakietu Office w Windows Phone mogę się spodziewać, że to system Microsoftu wyjdzie zwycięsko z tej batalii.

 

Ewa Lalik: Nawet jeśli Instagram czy Dropbox pojawi się na BB10, to co z tego? Na iOS i Androidzie już jest – przewaga żadna, raczej szybkie dorównanie (i tak 10x szybsze, niż Windows Phone). Kwestia jest inna – co BB10 robi lepiej, niż konkurencja?

 

Przemysław Pająk: No, grubo Dawidzie, grubo Facebooka wciąż bronię – to inwestycja długoterminowa (tak też wtedy mówiłem) i jest na dobrej drodze, by w końcu wyjść na prostą, czyli powyżej kursu otwarcia. Nie zapominajmy też jakim skandalem było IPO Facebooka – to również miało wielki wpływ na kurs jego akcji w pierwszych tygodniach.

A jeśli chodzi o BlackBerry – wyraźnie widać, że w nowym rozdaniu kanadyjska firma wychodzi poza niszę biznesową, w której dotychczas się pozycjonowała. Stąd Alicia Keys, stąd life-stye’lowe spoty reklamowe. To nie jest zła strategia – BlackBerry wciąż ma potężny atut w postaci BBM – messengera, który na niektórych rynkach, chociażby UK, to wielki hit wśród młodych użytkowników. Spokojnie więc – BlackBerry to dziś nie tylko marka biznesowych smartfonów, to także marka, która ma sporo walorów marketingowych dla indywidualnych konsumentów.

 

Dawid Kosiński: Czy BBM jest bardziej popularny od Facebook Messengera? Wątpię.

Ewa Lalik: Wciąż Przemku pytam – dlaczego toś, kto ma iPhone’a czy SGS-a 3, miałby chcieć wymienić je, gdy przyjdzie pora, na BB?

 

Mateusz NowakMateusz Nowak: Nie liczę na spektakularny sukces nowego BlackBerry gdyż nie widać, aby chcieli choć delikatnie zmienić swoją strategię. Wypuszczają tylko drogie smartfony, które niestety nie są wstanie zawojować rynku. Moim zdaniem powinni skopiować przepis na sukces, który wylansował Androida. Czyli wypuścić więcej urządzeń 4-6. Tak, aby w ich portfolio znalazły się nie tylko drogie hi-endy, ale również średnia półka i jakieś biedafony.

Można się śmiać z Androida, że tanio sprzedaje skórę. Ale właśnie dzięki taniutkim smartfonom pokroju Wildfire czy Galaxy mini, udało mu się zalać rynek. I to w stosunkowo krótkim czasie.

Bez zalania rynku nie będzie się opłacało deweloperom tworzyć aplikacji. A bez aplikacji platforma BB10 nie będzie atrakcyjna. Oczywiście BB już teraz ma kilkadziesiąt tysięcy aplikacji w swoim sklepie. Ale według różnych recenzji, tylko niewielki procent z nich jest wart uwagi. Resztę stanowią porty z Androida, które nie są dopracowane pod kątem wyglądu i działania. Wielu recenzentów zaznacza, że są brzydkie i bardzo powolne. Niestety z tego co widziałem na wideo recenzjach to strasznie się ślimaczą wszelkie programy przeniesione z Androida.

Obawiam się, że dwoma drogimi smartfonami BlackBerry nie przyciągnie do siebie zbyt wielu klientów. A bez użytkowników nie będzie aplikacji. Bez aplikacji nie będzie sensu kupowania BB. Błędne koło.

Na Twitterze dyskutując z fanami RIM i BB10 poprosiłem, aby podali mi jeden powód, dla którego powinienem rozważyć przesiadkę z Androida na BB. Nikt nie odpowiedział, tylko jedna osoba zażartowała, że BB10 jest ładny i to jest wystarczający powód, aby go zakupić.

Niestety nie porzucę apliakcji z Androida, tylko dlatego, że BB jest ładny. Pomijam fakt, że Android 4.2 i CyanogenMod też jest ładny i bardzo mi się podoba.

Zatem proszę o podanie jednego powodu dla którego powinienem rozważyć zakup urządzenia z BB10.

 

Piotr GrabiecPiotr Grabiec: Nowy system BlackBerry to wielkie nadzieje, ale jeszcze większe obawy. Od kiedy tylko pierwszy raz zobaczyłem go w akcji, wiedziałem, że będę mu mocno kibicował. Nie chodzi o to, że jest lepszy, bądź nawet dorównuje w dniu startu Androidowi, iOS, czy nawet Windows Phone. To w końcu nie jest nawet możliwe, i trzeba dać mu czas i nie rozumiem skreślania BlackBerry już na starcie. W porównaniu do innych platform, w momencie startu i tak jest on bardziej dopracowany i ma większą bazę aplikacji firm trzecich, niż jakikolwiek inny system.

To co mi się podoba, że twórcy nie odkrywają koła na nowo. Interfejs Metro/Modern w Windows Phone jest czymś zupełnie innym od tego co użytkownicy znali do tej pory, a w BlackBerry nadal mamy siatkę ikon. I to moim zdaniem strzał w dziesiątkę! Ludzie migrujący z innych, klasycznych systemów, będą czuli się od razu jak w domu. Ale na razie BlackBerry tak naprawdę uderza do swojego grona fanów, które modelami Z10 i Q10 (jeśli firma nie popoełniła żadnego fuckupu, ma się rozumieć) będzie zachwycone. Dość mocny hardware, przemyślany system. Nie ma fajerwerków, ale one przecież nie są w codziennej pracy potrzebne.

Przyznam, że nigdy nie używałem żadnego BlackBerry jako głównego smartfona z prostego powodu – przestarzały system i brak aplikacji. I nie kryję, że sam do końca nie wiem, czemu miałbym wymienić dziś swojego One X na smartfon BlackBerry. Ale za rok, dwa, trzy, gdy będę znów stał przed wyborem nowego telefonu, kto wie – jeśli deweloperzy przygotują potrzebne mi programy, a system będzie działał sprawnie, to czemu nie? Moim zdaniem BlackBerry może jako swoją zaletę pokazać właśnie to, że nie jest Androidem. Użytkownicy zielonego robota zrażeni brakiem spójności wizualnej i awaryjnością tego systemu mogą być tym zainteresowani. Jeśli nowe smartfony okażą się faktycznie świetne i bezawaryjne, to może być mocny argument sprzedażowy.

BlackBerry pokazuje, że jego sprzęt jest klasą premium, ale ma zamiar agresywnie pozycjonować go cenowo. Jeśli dotrzymają słowa, a Q10 i Z10 będą atrakcyjne na tle konkurencji, może być to receptą na sukces. Na zetafony przyjdzie jeszcze czas. W końcu lepiej nie zrażać klientów telefonami kiepskiej jakości za złotówkę już w dniu premiery, a wystarczy poczekać nieco czasu.

Dlatego też sukcesu BlackBerry nie spodziewałbym się w przeciągu najbliższych miesięcy. Gdy już firma odzyska swoich fanów, wtedy przyjdzie czas na powolne wyrywanie kawałów rynkowego tortu innym producentom. I patrzyłbym tutaj raczej na Androida, a nie na iOS.

Zwykli użytkownicy nie przywiązują się do systemu operacyjnego w komórce, tak jak my, geeki. A dla nich, ze względu na użycie klasycznego pulpitu z ikonami, zmiana Androida na BlackBerry nie będzie takim szokiem, jak w przypadku chociażby Windows Phone.

 

Przemysław Pająk: Dawid, nie, nie jest, tak samo jak WhatsApp, Skype, czy polskie GG (hej, wciąż kilka baniek użytkowników). Czy to oznacza, że ktoś podważa sens ich istnienia?

Ewa, a kto powiedział, że nowe BlackBerry mają kupować klienci iPhone’a, czy SGS3? Spokojnie – rynku jeszcze jest dla wszystkich aż nadto.

Ewa Lalik: Inaczej – dlaczego ktoś, kto nawet nigdy nie miał smartfona, ma po pójściu do opa wybrać BB10, a nie iP czy jakiegoś Samsunga, który jest na fali?

Mateusz Nowak: Przemek, tylko klienci używający Apple i Androida będą zachęcać innych do dołączenia do ekosystemu. BlackBerry niewiele osób poleci, bo sąsiadka z klatki obok nawet o tej firmie nie słyszała.

Z tego powodu BB będzie miało ciężki start. Już Windows Phone miał łatwiej, bo nazwa jest znana. Obawiam się, że sprzedawcy w salonach operatorskich też nie będą sprzedawać BB bo nie będą potrafili ogarnąć obsługi.

Nie będą mieli łatwo… Dlatego uważam, że zaczną coś znaczyć za 1-2 lata. A to kawał czasu w tej branży.

 

Przemysław Pająk: Ewa, to dlaczego dziś ktokolwiek kupuje HTC, LG, ZTE, czy Huaweia? Idąc Twoim tokiem myślenia powinny się sprzedawać tylko iPhone’y i SGS3, a tak nie jest.

Mateusz, dobry argument, tylko że… on się tyczy także użytkowników BlackBerry. Pamiętajmy, że użytkowników BB jest kilkadziesiąt milionów na świecie. To w pierwszej kolejności potencjalni konsumenci nowego BlackBerry, a także ambasadorowie marki.

Dawid Kosiński: Przemek, porównując ZTE i Huaweia do Blackberry, można równie dobrze porównać ziemniaki do sushi.

Ewa Lalik: HTC zaczęto kupować, bo w czasach Desire był to chyba najbardziej przystępny cenowo smartfon. LG leci rozpędem – to marka od lat zakorzeniona na rynku. ZTE i Huawei oferują za to bardzo niskie ceny w stosunku do możliwości. Do tego takie HTC np. wyróżnia się mocno nakładką.

A BB10 ani nie oferuje póki co sensownych cen, wygląda jak wszystko i nic i nie wprowadza kompletnie nic nowego, dodatkowo marka jest już oklapnięta i ma mocne konotacje z biznesem. Alicia Keys tu nie pomoże – Lady Gaga była Creative Directorem Polaroida, i co?

 

Piotr Grabiec: Moim zdaniem kluczowe tutaj jest “póki co”. Poczekałbym, aż pokażą całą gamę modeli, od zetafonów do prawdziwych highendów. Na pierwszy ogień pójdą fani, a gdy Ci już kupią nowe smartfony, gdy pojawią się najważniejsze aplikacje, wtedy dopiero można mówić o ataku na dotychczasowych użytkowników innych systemów.

Zresztą Ewo, czy naprawdę trzeba rewolucji? Moim zdaniem wystarczy, jeśli zrobią “to samo” co inne firmy, czyli smartfony z systemem, aplikacjami i dostępem do sieci, tylko… “lepiej” – bezpieczniej, szybciej, mniej awaryjnie. Wtedy znajdą się klienci.

Nie twierdzę też, że nagle wygrają cały rynek. W to pewnie nawet fanom ciężko uwierzyć. Ale trzecie miejsce to też kupa kasy do zgarnięcia.

Dołącz do dyskusji

Advertisement