Mity piractwa – oczami dystrybutorów.

Blog Forum 05.02.2013
Mity piractwa – oczami dystrybutorów.

Mity piractwa – oczami dystrybutorów.

Zgodnie z obietnica chciałem wam dzisiaj opowiedzieć o roli piractwa oczami dystrybutorów treści audiowizualnych. Czasem trzeba obalić kilka mitów i przekłamań. No to zaczynamy. Wspomnę jeszcze iż informacje pochodzą z “towarzyskich rozmów” z osobami z branży, dlatego mimo iż czasami liczby są realne/zbliżone do realiów, to pewne raporty i szacunki są informacja zastrzeżona stad brak czasami źródeł.

Fakt nr 1. Korelacja między przychodami z dystrybucji filmów jest bardzo silnie związana ze skalą piractwa (liczba ściągnięć filmów). Zasadniczo film jest tak piracony jak wielki osiąga sukces komercyjny. Potencjalna szkoda “przez piratów” jest procentowo proporcjonalna zarówno dla Hobbita jak i Kac Wawa. Ciekawa anomalia są filmy typowo nerdowe (komputery, cyberpunk, na podstawie gier) które na pirackim rynku osiągają nieco lepsze wyniki niz w realnej dystrybucji, co oznacza iż o ile w Internecie jako takim mamy odbicie społeczeństwa, o tyle w piractwie internetowym jeszcze występują niewielka przewaga “nerdowskiego kawałka internetu”.

Fakt nr 2 75% pobranych filmów NIGDY nie zostaje obejrzanych. Po pierwsze ciągle pobiera się na zapas. Po drugie zaś filmy nie są oglądane bo ich jakość jest nie do przyjęcia.

Fakt nr 3 Nie jest prawdą iż ściągnięty film traktowany jest jak wersja demo. Nie istnieje korelacja między “ściągnę film” jak mi się spodoba to kupie. Wśród osób które ściągnęły film mniej niż 3% idzie na pełna wersje do kina. Nieco inaczej jest w wypadku “ściągnięcia” filmu w czasie premiery kinowej, a więc najczęściej “screenera” marnej jakości tutaj czasem przekłada się na kupno Blu-ray ale dalej jest to poniżej 3%.

Fakt nr 4. Piraci kupują więcej legalnej treści od statystycznego człowieka. To statystyczna prawda. Istnieje jednak spór co do genezy zjawiska. Przyjmuje się raczej iż najwięcej piracą ludzie zainteresowani filmami. Występują więc syndrom znany z gier, dużo chodzę do kina/kupuje blu-ray ale sporo oglądam z sieci. To z kolei uderza bardziej w średniaki niż blockbustery. No i najważniejsze zjawisko piracenia najpierw rośnie z wiekiem osób a potem spada. A więc po części prawdą jest

fakt nr 5. Z piracenia się wyrasta. Inaczej mówiąc wraz ze wzrostem dochodu bardziej cennymi czas oraz jakość kina/Blu-Ray niz siedzenie po “torrentach”.
Ciężko powiedzieć czy to kwestia wieku czy po prostu wzrostu dochodów.

Fakt nr 6. Gdyby nie było piractwa byłyby większe zyski. Zakładając wprowadzenie “ostrego prawa” na treści audiowizualne, pokroju licencja na wyświetlanie “bezpieczny nośnik”, weryfikacje licencji np online, plus szczelny system zabezpieczeń, wzrost przychodów szacowany jest na mniej niż 10%.

Fakt nr 7. Piractwo nie stanowi zagrożenia w sytuacji gdy nie oferują porównywalnej jakości i szybkości. Krótko mówiąc kopia Hobbita krążąca po sieci w dniu premiery, była tak marna iż nie stanowiła żadnego istotnego problemu. Co ciekawe nie istnieje korelacja wzrostu przychodu między filmami które leżą w internecie, a tymi których linki są tropione i kasowane. Oczywiście oba przypadki to z reguły tez średniak/blockbuster więc ciężko wyciągać wnioski daleko idące. Inne rzecz iż zagmatwanie drogi do pirackiego filmu, na pewno odstręcza pewna liczbę osób od szukania jej w sieci.

Podsumowując widać z tego iż obraz piractwa filmowego jest wyolbrzymiony. Do czasy gdy piractwo nie zaoferuje dobrej treści szybko dostępnej. A trzeba jasno powiedzieć iz nie każdy ma internet do targania 20GB danych by obejrzeć jeden film w dobrej jakości. To piractwo pozostanie niszowe. W wypadku filmów pirackim kopiom ciężko jest dorównać płycie Blu-ray czy kinom. One zawsze będą powiewem “jakości”. Dystrybutorzy/Producenci/branża kinowa w szale walki z piractwem mogą jednak przekroczyć pewien niebezpieczny poziom w którym treść legalna będzie uciążliwa. Dobrym przykładem jest przeciąganie struny z “reklamami w kinie” oraz o czym już słychać pomruki weryfikacji kopii online czyli zaszyfrowane kluczem płyty BD z pobieraniem klucza z sieci przez odtwarzacz. Te dwa elementy mogą być przysłowiowym strzałem w kolano którego płacący klient może nie przetrzymać.

Dołącz do dyskusji

Advertisement