Mariolka, tydzień bez smartfona

Blog Forum 05.02.2013
Mariolka, tydzień bez smartfona

Mariolka, tydzień bez smartfona

@Ewa Lalik, “Zmuszono mnie do sprawdzenia, jak żyje się bez smartfona”

Gabryśka, otaksowała mnie spojrzeniem i powiedziała mi, że mój smartfon już od średniowiecza jest faux pas. Na początku nie wiedziałam, czy chce pochwalić się nowym tuszem do rzęs marki Applo, czy może naprawdę, nieco się zapuściłam i stałam się reliktem przeszłości.

Nie zastanawiając się długo, zupełnie jak bohaterki z 902010 cisnęłam moją roczną Nokią o ścianę. Tak, roczną, a nawet powiem, że trzynastomiesięczną. Trudno, trzeba będzie nakazać staremu, by podpisał nową umowę w nowej sieci. Dzieci, kosztują helloł!

To jest pierwszy dzień, bez tego garba, kuli u nogi i w ogóle… Po kilku godzinach dotarło do mnie, że tak naprawdę, to wolę uchodzić za biedną niż niemodną. Zawsze mogę powiedzieć, że gardzę nowinkami technicznymi. Dobrze, że Marek nie widział, tej mojej Nokii. To by dopiero była siara. Pomyślcie: idę se szkolnym korytarzem i nagle dzwoni do mnie stary, a ja wyjmuje ten …, tego Makintosza i on… zamiast na mnie, to na tego złoma patrzy. Ale, dobra nie o tym miałam.

Najgorsze mam już chyba za sobą, bo nie mając dostępu do aplikacji z rozkładem autobusów, musiał pojechać do budy taksówką. Jak wrócę ? Jeszcze nie wiem, bo nie mam kasy, ale wyczuwam, że musi być jakiś sposób. Przecież nasi starzy, jakoś wracają do domu.

Gabryśka, powiedziała mi, że długo nie wytrzymam, ale ja jej na to, że już raz tak straszyła, gdy zapomniałam podkręcić rzęs, a tego dnia mieliśmy egzamin u tego starego zboczeńca od Geografii. Okazało się, ze facet ma tak słaby wzrok, ze nie dojrzałby własnego nosa. Ale, ok nie o tym miałam.

Po szkole, gdy już dotarłam, a dowiózł mnie pryszczaty Karolek, nie zrobiłam żadnych zakupów, bo te cepy ze spożywczaka nie wiedzą, że nie każdy zna ilość kalorii na pamięć. Wprawdzie, w mojej aplikacji nie było wszystkich produktów, ale i tak nie zamierzałam zrezygnować z pudru i błyszczyka, nie ważne ile miałaby kalorii.

Gdy wróciłam, do domu i chciała odrabiać prace domową, musiałam włączyć komputer by dowiedzieć się jaka jest kolejność wykonywania działań. Czaicie? Matematyca, pyta mnie codziennie, czy najpierw dodajemy, czy mnożymy, jakby nie mogli zrobić jednej zasady na całe życie. Ze smartfonem to było łatwo, bo klikłam dwa razy i już wiedziałam, a teraz to codziennie będę musiała czekać aż uruchomi się ten internet explorek, który, tak jak ta wredna matematyca, każe mi instalować jakaś nową wersję. Najpierw kazali mi zainstalować siudmą część , a teraz ósmą. Jak bym taka była głupia, to już tymi częściami miałabym zawalony cały tezn…pulpet.

Najgorzej było wieczorem, bo nie wiem, jak to robią starzy, ale gdy jest całkowita cisza, to głupoty przychodzą mi do głowy. Niby, o czym ja mam myśleć, jak będę szła do kibla? A, w ogóle, to jak będę wyglądała, na mieście taka bez słuchawek, jakby jakaś filozofka. Jeszcze pomyślą, że coś tam wymyślam, planuje, albo co… Taka dziewczyna, co nic jej w głowie nie bębni, to wygląda jak jakaś głupia, taka co nie ma hobby. Nie ma to jak bas na full i idziesz sobie, no nie? Muza wali i czujesz się jak w jakimś teledysku.
Gabryśka, jak kiedyś nie miała czego słuchać, to tak jej tego basu brakowało, że poszła na tory i przystawiała ucho, gdy nadjeżdżał pociąg. Ledwo, co ją odciągnęłam, bo tak się zasłuchała, że o mało nie straciła głowy.
W nocy tez nie było lepiej, bo w smartfonie to miałam, elektroniczne liczenie baranów. Pojawiały się i trzeba było kliknąć, a jak się nie klikło, to baran beczał. Do szkoły oczywiście nie wstałam, bo chyba nie jestem taka głupia, by zaczynać dzień od brzęczenia zegarka. Wstaje tylko, jak budzi mnie One Direction. Kocham Louisa Tumlinsona!. Mówię wam, on ma takiego smarta, że wszystkie laski mają mokro… Ale, ok nie o tym miałam.

Nazajutrz w budzie, znowu nie miałam ściągi, ale najgorsze, że nie zrobiłam fotki, jak Maciek nałożył nauczycielowi kosz na głowę. Wszyscy zrobili zdjęcia, a tylko ja durna nie mogłam i wyglądałam jakbym była przeciwna! Siara na całego. Mówiłam, że telefon mi ukradli, a oni na to, że takiego złomu nie kradną. Tyle z tego wyszło, bo Gabryśka, to zwykła… pepla i wszystkim rozpowiedziała, że miałam rocznego smartfona i że mój stary ma umowę na kolejny rok.

Podjęłam decyzję, że muszę przenieść się do innej szkoły. Stary obiecał, że podpisze umowę ma 10 lat i dadzą mu takiego smartfona, że wszystkim gały wyjdą na wierzch.

Dołącz do dyskusji