Cztery poważne wątpliwości odnośnie nowego HTC One

Artykuł/Sprzęt 20.02.2013
Cztery poważne wątpliwości odnośnie nowego HTC One

Cztery poważne wątpliwości odnośnie nowego HTC One

Obejrzałem relację z premiery nowego HTC One, przeczytałem podsumowanie fana HTC w redakcji Spider’s Web Piotra Grabca i… mam wątpliwości, czy zapowiadany wielki comeback tajwańskiej firmy się uda.

Przypomnijmy jaka jest sytuacja HTC. W zeszłym roku firma Petera Chou sprzedała 32,6 mln smartfonów – o 25% mniej niż w 2011 r. W rezultacie udział HTC w światowym rynku smartfonów zmalał z 10 do 4,6% (wg danych IDC). W związku z gorszą niż oczekiwano sprzedażą tajwańska firma ma spore problemy finansowe, których na razie końca nie widać – HTC oczekuje również, że najbliższy kwartał będzie najgorszym od 2006 r.

Przypomnijmy także jaką drogę przeszedł HTC na rynku. Zaczynał jako podwykonawca urządzeń mobilnych dla liderów ery przed-iPhone’owej (m.in. dla Microsoftu) oraz dla operatorów komórkowych. Potem był pierwszym mocnym liderem sprzedaży smartfonów z Androidem, gdy te dopiero wchodziły na rynek. W końcu jednak Tajwańczycy padli ofiarą bratobójczej walki na wewnętrznym rynku Androida. Wygrał Samsunga, który w zasadzie definiuje dziś całą kategorię w segmencie aspirującym do premium. To nie wszystko, bo HTC ma dziś znacznie mniejsze dynamiki sprzedaży od liderów segmentu “value for money” na rynku Androida, czyli chińskich Huaweia i ZTE, więc nie wykluczone, że nie będzie miał wkrótce w ogóle miejsca dla siebie i jego marginalizacja będzie postępowała.

W wywiadzie dla the Verge, Peter Chou zapytany o najbliższą przyszłość HTC, o to jaka będzie kolejna wielka rzecz firmy, odpowiedział dość jednoznacznie: The whole company is driving to execute the way for HTC One, co można luźno przetłumaczyć jako: Cała firma ma za zadanie dopilnować, aby HTC One miał świetne wejście na rynek.

To dość oczywiste i jednoznaczne stwierdzenie – HTC stawia wszystko na nową wersję One i nie ma planu B. Nowy HTC One ma przesądzić o powrocie Tajwańczyków na tory minionej chwały, a co za tym idzie skoku w górę w rankingach. Czy tak będzie w istocie? Mam 4 bardzo silne wątpliwości. Oto one:

1. Marka One

HTC nie zmienił marki swoich smatfonów – to wciąż One tak jak poprzednia inkarnacja tajwańskich urządzeń. To dziwna decyzja zważywszy na to, że to właśnie głównie ze względu na słabą sprzedaż poprzedniej generacji One tajwańska firma jest dziś w finansowych i rynkowych tarapatach. Dla przeciętnych konsumentów, a ci stanowią przecież zdecydowaną większość rynku, odświeżenie marki może być niezauważalne. To po prostu nowy One, a nie kompletnie coś innego, jak zdaje się sugerować Peter Chou.

Zresztą sytuacja po premierze najnowszego HTC One jest wręcz identyczna jak rok wcześniej – wtedy też Peter Chou mówił o tym, że One (wtedy) to kluczowy produkt do powrotu HTC na należne mu miejsce, mówił, że jego firma stawia tylko na niego. Gdzie tu jakaś nowość? Nowy lepszy One – powiecie.

2. Nowy HTC One

Nowy One – o ile ładny, na czasie, wykonany z porządnych materiałów wykończeniowych – o tyle nie wygląda na killera ani topowych Galaxy, ani iPhone’a, od którego również będzie musiał uszczknąć co nieco, by wrócić do gry. Nie wygląda na killera, bo HTC nie zaprezentował zbyt wielu własnych innowacji, które powodowałyby postrzeganie nowego One jako coś kompletnie nowego na rynku. Owszem mamy tu nową wersję Sense wraz z najbardziej promowaną nowością BlinkFeed, która unowocześnia ekran startowy smartfonu, są również nowości w mikrofonie i kamerze. I tyle. Zdecydowanie brakuje tu mocnego punktu marketingowego, na którym mogłaby się oprzeć komunikacja.

htc-one

3. Marketing

Odpowiednia komunikacja marketingowa to klucz do sukcesu na rynku smartfonu – wiedzą to Apple i Samsung, wie również HTC, który ustami swojego szefa skrytykował strategię marketingową poprzedniej wersji One. My pisaliśmy zresztą o tym na łamach Spider’s Web od samego debiutu poprzedniego One – komunikacja marki była kompletnie przestrzelona, promowano lifestyle, a nie samo urządzenie, promowano nowoczesną formę aktywności sportowej, a nie odpowiednie nowości hardware’owe i software’owe smartfonu.

Z niecierpliwością czekam na to, co tym razem zaprezentuje HTC. Wygląda na to, że tym razem komunikacja marketingowa będzie silnie oparta na samym urządzeniu i jego zaletach. Oby HTC znalazł ich więcej niż ja po jego medialnej premierze.

4. Timing

Mimo tego, że HTC bardzo starał się, by premiera nowego One nie kolidowała z innymi ogłoszeniami konkurentów, nie jestem przekonany, czy aby wieść o One nie zniknie w zgiełku medialnych doniesień już za tydzień. Oto bowiem zaczynają się największe targi branży mobilnej na świecie – Mobile World Congress w Barcelonie i kolejni producenci prześcigać się będą w informowaniu o swoich premierach kradnąc tym samym atencję medialną dla siebie.

To nie wszystko, bo po MWC Samsung ma zaprezentować najnowszą wersję swojego flagshipu – Galaxy S IV. Wszystko wskazuje na to, że odbędzie się to 14 lub 15 marca, więc znowu na tydzień przed tą datę i tydzień po niej, media będą bardziej zajęte nowym Samsungiem aniżeli nowym HTC.

Wszystkie 4 powyższe wątpliwości to poważne sprawy, gdyż obejmują większość marketingu mix, który jak chyba w żadnej innej branży technologicznej decyduje o sukcesie sprzedażowym i wizerunkowym danego smartfonu.

Tagi: ,

Dołącz do dyskusji