Zaskakująco duży udział w rynku Androida 4.0 Ice Cream Sandwich i 4.1 Jelly Bean

04.01.2013
Zaskakująco duży udział w rynku Androida 4.0 Ice Cream Sandwich i 4.1 Jelly Bean

Zaskakująco duży udział w rynku Androida 4.0 Ice Cream Sandwich i 4.1 Jelly Bean

Fragmentacja Androida to bardzo niepokojące zjawisko. Dziś pojawiły się kolejne statystyki udziału poszczególnych wersji systemu w rynku, które publikuje samo Google. Chociaż udział wersji 4.x systematycznie rośnie, to smartfony i tablety działające pod kontrolą dwuletniego już Androida 2.3 Gingerbread to nadal blisko połowa wszystkich Androidów.

Google ma olbrzymi problem z aktualizacją urządzeń, które korzystają z systemu Android. Firma z Mountain View może do woli tworzyć jego nowe wersje, ale to od producentów smartfonów i tabletów, a także sprzedających je klientom operatorów, zależy które modele i z jakim opóźnieniem dostaną aktualizację. Zresztą w połowie zeszłego roku pisali o tym Ewa oraz Maciek.

W ramach przypomnienia: winna jest temu biurokracja. Firmy produkujące smartfony dostosowują oprogramowanie od Google do swoich potrzeb i rozwiązań, głównie za pomocą tak zwanych nakładek. Mniej lub bardziej zmieniają one wygląd systemu, dodają i usuwają niektóre funkcje. Prosta łatka dla jednego modelu wymaga przygotowania jej przez zespół programistów, a następnie zatwierdzenia przez operatorów komórkowych, jak i samo Google zanim rozpocznie się ich dystrybucja. I tak kilka razy, jeśli okaże się, że coś nie do końca działa.

HTC-Jelly-Bean

Z jednej strony nakładki to właśnie moc Androida. W przeciwieństwie do produktów z Windows Phone, patrząc na sam zrzut ekranu z pulpitu Samsunga i HTC od razu możemy rozróżnić, z którego urządzenia on pochodzi. Jest to też bonus dla producenta, który przywiązuje użytkownika do swoich autorskich aplikacji, których nie znajdzie w smartfonie konkurencji – sam jestem przywiązany do HTC dzięki Sense UI.

Efektem tego jest niestety mnóstwo urządzeń, które posiadają przestarzały system, który nigdy nie widział poprawek – ani prostych błędów w interfejsie, ani nawet poprawek bezpieczeństwa po wykryciu luk. Jest to po prostu nieopłacalne, a także “wymusza” na kliencie kupno nowego smartfona.

Ten stan rzeczy potwierdzają statystyki, które publikuje samo Google. Dane zbierane zostały, jak zwykle, w czasie dwóch tygodni od 20 grudnia do 3 stycznia. Okazuje się, że w kwestii udziału poszczególnych wersji Androida w rynku tak naprawdę w przeciągu ostatnich dwóch miesięcy niewiele się zmieniło. I to mimo Świąt Bożego Narodzenia, które wypadły w międzyczasie i zaowocowały sporym przyrostem nowych smartfonów i tabletów.

Wspomniany na wstępie dwuletni Android 2.3 Gingerbread zainstalowany jest na 47,6% wszystkich urządzeń. Jest to tylko nieznaczny spadek z 55,8% raportowanych w październiku. Dwa lata od premiery, po wydaniu już nie jednej, a kilku nowych wersji, połowa użytkowników nie ma dostępu do coraz większej ilości nawet podstawowych aplikacji (jak np. przeglądarki Chrome) ani nowych funkcji (np. Google Now).

Dobrą wiadomością jest, że urządzenia działające pod kontrolą systemu starszego niż 2,3, to łącznie 11.6%. Ciężko określić, czy to dużo, czy mało. W końcu zawsze znajdą się użytkownicy starszych komórek z drugiej lub piątej ręki, bądź tacy którzy aktualizacji nawet nie umieją wykonać. Mikroskopijny udział ma natomiast Honeycomb, czyli Android dostępny pierwotnie wyłącznie na tablety – spadł on do 1.5%.

android-fragmentacja-2012

Systematycznie rośnie udział Android Ice Cream Sandwich, który dziś wynosi 29.1%. Z jednej strony to już jest dojrzały Android, na którym działają wszystkie, a przynajmniej lwia większość aplikacji. Tylko tak naprawdę to już od pół roku jest przestarzały system, zastąpiony przez 4.1 Jelly Bean, który zawitał na co dziesiąte urządzenie na rynku. Są to jak na razie smartfony i tablety z linii Nexus, a także kilka wybranych, topowych modeli od głównych producentów.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że użytkownik może złamać zabezpieczenia, uzyskać dostęp roota i wgrać ręcznie system. Ale nie oszukujmy się, mało kto ma czas, chęć i niezbędną wiedzę, by to zrobić. Do dziś u operatorów klienci kupują smartfony z Gingerbreadem, które nigdy nie doczekają się aktualizacji. Uaktualnienie topowych modeli, takich jak Galaxy S III oraz HTC One X pochodzących z wolnej sprzedaży, z pewnością pomogła statystykom Jelly Bean’a, ale i tak operatorski model flagowca HTC nadal nie doczekał się aktualizacji i utknął na Ice Cream Sandwich.

Dlatego nigdy nie kupię dla siebie telefonu z Androidem u operatora, a wyłącznie na wolnym rynku, co i Wam polecam.

źródło: developer.android.com

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji