Uplay to najgorsza platforma do gier, z jakiej korzystałem. Zmusiła mnie do piracenia oryginalnej gry

23.01.2013
Uplay to najgorsza platforma do gier, z jakiej korzystałem. Zmusiła mnie do piracenia oryginalnej gry

Uplay to najgorsza platforma do gier, z jakiej korzystałem. Zmusiła mnie do piracenia oryginalnej gry

Bardzo sobie cenię usługi takie jak Steam oraz Origin. Pozwalają mi one uzyskać dostęp do nowych gier bez zachowania fizycznych nośników. W moim wypadku jest to o tyle istotne, że jestem ogromny bałaganiarzem i wyjątkowo trudno jest mi trzymać w pudełkach jakiekolwiek płyty. Jako że dysponuję szybkim i niezawodnym łączem internetowym, sądziłem, że serwisy tego typu nie mają żadnych wad. Myślałem tak, dopóki nie zainstalowałem Uplay.

Szczerze nie wiem, co się uroiło Ubisoftowi. Zamiast po prostu skorzystać z usług Steam, postanowili stworzyć jego odpowiednik, który jest mniej intuicyjny, brzydszy, ale jego największą wadą jest to, że po prostu jest. Pomijam już fakt, że w menu programu nie ma możliwości dodania gry, jak w Steam. Trzeba udawać, że się ją dopiero kupuje, a przy naliczaniu rachunku podać kod z pudełka, by zmniejszyć ją cenę do zera złotych. Bardziej nieintuicyjnego i nieprzyjaznego rozwiązania do tej pory nie spotkałem w tego typu programach.

W czasach, gdy pewnie każdy gracz ma zainstalowanego Steama i ewentualnie Origin, rynek powinien dostosować się do tych dwóch serwisów, a nie za wszelką cenę iść pod prąd. Ale nie ma czemu się dziwić, w końcu to Ubisoft. Firma ta wprowadziła tak skuteczne zabezpieczenia do Assassin’s Creed 2, że przy zerwaniu połączenia z Internetem gra była przerywana. W zamian za to piraci mogli zagrać w ten tytuł nie po dniu, a dopiero po ponad miesiącu. Wydaje mi się, że ten kto nie chciał płacić za ten wyśmienity (mówię to bez cienia ironii) tytuł i tak tego nie zrobił, ale co ja tam wiem.

O wiele bardziej popieram podejście GOG, które nawet sprzedając w dniu premiery hitowy tytuł – Wiedźmina 2, zdecydowało się sprzedawać kopię bez DRM. Nie wiem jak Wy, ale ja wolę jak ktoś okazuje mi minimum zaufania, a nie traktuje jak potencjalnego złodzieja.

Podobnie czułem się, gdy wypełniając wniosek o wizę do USA, kiedy musiałem odpowiedzieć na pytania typu: „Czy zajmuje się Pan dystrybucją broni biologicznej?” albo „Czy porwał Pan kiedyś dziecko?”. Tak, sprzedawałem broń biologiczną, dzieci dodawałem gratis, a następnie instalowałem na swoim ukradzionym komputerze pirackie gry. Byłem geniuszem zła.

Gdyby wszyscy szli takim tokiem rozumowania, to przed wejściem do sklepu spożywczego bylibyśmy na wszelki wypadek pałowani, a przy wyjściu przeszukiwani. W końcu cholera wie, czy robiąc zakupy za 200 zł nie połasiliśmy się na wyniesienie w kieszeni kurtki opakowania gumy do żucia.

Heroes VI

Lubię kilka serii wydawanych przez Ubisoft. Są to Assassin’s Creed, Far Cry 3 oraz Might and Magic. W „Asasyna” gram na konsoli, więc z nim nie musiałem się użerać. Jednak to, co przeszedłem próbując ściągnąć Far Cry 3 oraz Might and Magic: Heroes 6 to porażka – inaczej nie umiem tego nazwać. Mimo iż dysponuję łączem internetowym o przepustowości 30 Mbit/s, to te dwie gry ściągałem łącznie przez tydzień. Tak – tydzień, transfery rzędu 200-300 kB/s nie były rzadkim zjawiskiem. O ile po tym czasie Far Cry 3 był pobrany i działał, to Heroes 6 ściągnął się z błędami. Prawdopodobnie przyczyną tego było zbyt częste wyłączanie pobierania, co przy transferach takiego kalibru było nieuniknione. W przypadku Steam czy Origin coś takiego nigdy mi się nie zdarzyło, bo gra pobierała mi się maksymalnie ponad dwie, trzy godziny.

Gra działała prawie dobrze. Szczerze mówiąc, gdyby nie błędy podczas instalacji, prawdopodobnie nie zauważyłbym nawet, że coś jest nie tak, bo gra uruchomiała się i działała prawie dobrze, ale było pozbawiona ścieżki dźwiękowej. Gdy to zauważyłem, byłem zmuszony odinstalować grę. Po dwóch godzinach ściągania gry z wynikiem oscylującym w granicach 300 kb/s anulowałem ten proces i ściągnąłem grę na własną rękę, w sposób mniej legalny. Byłem zmuszony to zrobić pierwszy raz od kilku ładnych lat. O dziwno nie czułem się z tym głupio. Może mam moralność kryminalisty, ale po prostu chciałem ściągnąć grę, za którą rok temu zapłaciłem ponad 200 zł.

Far-Cry-3-wide-Wallpapers

W żaden sposób nie jestem w stanie pojąć, jaki interes Ubisoft ma w tym, żeby tworzyć swoją platformę do grania, chyba że próbują wyśrubować swój rekord w denerwowaniu użytkowników. Gdyby zależało to ode mnie, Uplay po prostu by zniknął. Jednak jako że nie mamy na to żadnego wpływu, pozostaje nam cierpieć i nadal korzystać z tej pożal-się-Boże platformy do gier.

Dołącz do dyskusji

Advertisement