TweetDeckowi grozi zamknięcie, bo ktoś z księgowości dał ciała

22.01.2013
TweetDeckowi grozi zamknięcie, bo ktoś z księgowości dał ciała

TweetDeckowi grozi zamknięcie, bo ktoś z księgowości dał ciała

Jeden z najpopularniejszych i właściwie jedyny oficjalny klient sieci Twitter na desktopa może wkrótce przestać istnieć. Zamknąć go chce… brytyjski urząd i dodatkowo ukarać jego właściciela.

TweetDeck był wysoko ceniony, zanim został przejęty przez firmę Twitter. Prawdę powiedziawszy, to narzędzie nigdy mi nie odpowiadało, ale możliwe, że to dlatego, że nie jestem tak zwanym „heavy userem” jakiejkolwiek sieci społecznościowej. Lubię, korzystam, ale nie przesiaduję godzinami. A TweetDeck dedykowany był właśnie tym osobom. Zapewne dlatego szybko się go pozbyłem. W maju 2011 roku został przejęty przez Twittera za 25 milionów funtów (TweetDeck jest brytyjską firmą). Od tej pory, jak twierdzi większość moich znajomych na Twitterze, coś zaczęło się w tej aplikacji psuć. Podobno stała się brzydka i przeładowana. Tego nie wiem, ale dziś udało mi się przeczytać, że zmieniło się coś jeszcze.

Po przejęciu przez Twittera, TweetDeck stał się zarejestrowaną w Wielkiej Brytanii spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, zależną od Twitter UK Ltd. I albo któraś z firm coś kręci i, pisząc kolokwialnie, kantuje na podatkach albo po przejęciu ktoś zapomniał o tym, że należy prowadzić księgowość w firmie.

W ubiegłym miesiącu oba przedsiębiorstwa zostały ukarane przez brytyjski Krajowy Rejestr Sądowy. Musiały one zapłacić 375 funtów grzywny za niedostarczenie odpowiednich dokumentów księgowych. Tamtejszy KRS nie odnotował otrzymania ani jednego dokumentu od czasu przejęcia TweetDecka przez Twittera.

Twitter zareagował i złożył odpowiednie dokumenty. Wynikało z nich, że Twitter UK Ltd. zarobił w 2011 roku 16 500 funtów. TweetDeck nie przekazał odpowiednich dokumentów i ponownie został ukarany kolejną grzywną. Tym razem w wysokości 750 funtów. KRS dodał też, że jeżeli w przeciągu najbliższego kwartału nie otrzyma zaległych dokumentów, firma TweetDeck Ltd. zostanie usunięta z rejestru i przestanie istnieć. Oznacza to, że TweetDeck nie będzie mógł podpisać w takim przypadku jakiejkolwiek umowy.

Oświadczenie, jakie opublikował Twitter, brzmi: „Zespół TweetDeck konsekwentnie ulepsza swój produkt i wprowadza do niego kolejne innowacje. Spodziewamy się, że będzie kontynuował te działania”. Innymi słowy, gigant nawet nie dopuszcza myśli na temat dalszych zaniedbań.

Nie dziwię się. Według brytyjskiego prawa, po rozwiązaniu firmy, cały jej majątek jest przejmowany przez skarb państwa, a odpowiedzialne osoby za niedopatrzenia są traktowani jako przestępcy. Właścicielom firmy i osobom odpowiedzialnym (Dick Costolo, dyrektor generalny Twittera oraz Alex Macgillivray, jego radca prawny) grozi rozprawa sądowa i kara w wysokości 5 tysięcy funtów za każde niedopatrzenie.

Zwolnienie kilku osób w TweetDecku za 3…2…1…

Źródło: Sky News

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement