Po 6 miesiącach strat Windows odzyskuje udziały w rynku. Najlepsze jeszcze jednak przed nim

03.01.2013
Po 6 miesiącach strat Windows odzyskuje udziały w rynku. Najlepsze jeszcze jednak przed nim

Po 6 miesiącach strat Windows odzyskuje udziały w rynku. Najlepsze jeszcze jednak przed nim

W maju 2012 roku Windows zaczął odnotowywać straty w rynku systemów operacyjnych. Ten stan rzeczy trwał aż do końca listopada. Dopiero w w grudniu podczas szału przedświątecznych zakupów zaczął odrabiać utracone udziały w rynku. Nie zmienia to jednak faktu, że systemy operacyjne Microsoftu niepodzielnie rządzą na świecie i nic nie wskazuje na to, by produkty Apple czy też fani otwartego Linuxa mieliby to zmienić. Jednak w obozie Microsoftu już toczy się walka o to, by Windows 8 jak najszybciej zyskał jak największe udziały w rynku. Do tego jeszcze daleka droga – Windows 7 wraz z Windows XP będą królowały do czasu aż laptopy z ekranem dotykowym i urządzenia hybrydowe nie trafią pod strzechy u Kowalskiego.

W maju ubiegłego roku, według danych Net Market Share, Windows zdobył 92,53% udziału w rynku systemów operacyjnych. Jak się jednak okazało, kolejne miesiące nie były tak dobre dla Microsoftu. W listopadzie Windows kontrolował już „tylko” 91,45% rynku. Kolokwialnie mówiąc – nic w przyrodzie nie ginie, tym samym gdy Windows tracił zyskiwał OS X, który w listopadzie miał już 7,30% udziałów w rynku. W maju udział ten wynosił 6,44%. Również Linux dostał kawałek tortu, który oddał mu Microsoft. W listopadzie Linux kontrolował 1,19% rynku.

Dość jednak tych procentów. Fakt faktem, że grudzień okazał się miesiącem Windowsa i nie ma co się temu dziwić, bo kryzysowego Gwiazdora raczej nie było stać na nowe komputery od Apple.

Osobiście od zawsze jestem wiernym użytkownikiem Windowsa, który ma na koncie krótki flirt z Linuxem , choć była to raczej wymiana zalotnych spojrzeń aniżeli rozmowa przy drinku. Dla jednych tym samym jestem betonem nie potrafiącym docenić otwartości Linuxa, dla innych ceniących niezawodność i wygodę, jaką niesie OS X jestem sadomasochistą walczącym (ostatnio rzadziej niż częściej) z Windowsem. Z ulgą powiem, patrząc na dane od Net Market Share, że nie jestem w tym wszystkim osamotniony. Ba, powiem więcej – jest mi dobrze w tej niewoli Microsoftu, tak jak setkom innych osób.

Czasami rozmawiając, pisząc, dyskutując na tematy związane z tym wszystkim, o czym można przeczytać na Spider’s Web zapominamy, że nie jesteśmy statystycznym Kowalskim, który od zawsze używa tylko i wyłącznie Windowsa, i używać go będzie do końca świata. To właśnie pod choinką wiele osób znalazło lub samo sobie wcześniej wręczyło prezent w postaci nowego komputera. To w głównej mierze tłumaczy zmianę kilkumiesięcznego trendu spadkowego Windowsa. Co więcej, znacznie większą zmianę na plus dla Microsoftu powinniśmy zobaczyć w danych za miesiąc styczeń, gdyż to właśnie teraz wiele osób poluje na sklepowe okazje, których – w przynajmniej w teorii – jest całkiem sporo.

Nie ma co również płakać nad samym Microsoftem, który mimo wszystko może czuć pewien niedosyt po premierze Windows 8. Ludzie nie rzucili się jak wygłodniałe bestie po nową odsłonę okienek. Cóż, nie ma się im co dziwić. Sam tego ruchu zaniechałem z jednej prostej przyczyny . To co ma być największą zaletą, czy też koniem napędowym sprzedaży tego systemu, to Modern UI, tylko że dla mnie sens używania Modern UI zaczyna się dopiero w momencie posiadania ekranu dotykowego, niezależnie czy mowa o laptopie, tablecie czy połączeniu tych urządzeń. Windows 7 – co by nim nie mówić – to w mojej ocenie dobry system.. Zamienianie dobrego na lepsze nie zawsze popłaca.

Warto spojrzeć zatem jak kształtuje się udział poszczególnych systemów operacyjnych Windows. Króluje niepodzielnie Windows 7 (45,11%). Na drugim miejscu znajduje się poczciwy XP (39,08%), Windows 8 ma na razie tylko (choć może aż) 1,77% udziału, przy czym tylko znikoma część urządzeń to te z ekranami dotykowymi (0,05%). Jestem zdania, że do momentu, gdy rynku laptopów nie zaleją modele z dotykowymi ekranami lub hybrydowe konstrukcje nie można spodziewać się wielkiego poruszenia ze strony konsumentów. Oczywiście ci muszą jeszcze chcieć takiej zmiany przyzwyczajeń, by wydać ciężko zarobione pieniądze na nowy komputer i tym samym Windowsa. Na chwilę obecną Windows 8 jest traktowany trochę jak ciekawostka, która nie znajduje się na liście rzeczy pierwszej potrzeby.

Patrząc na słabnącą, choć wciąż bardzo silną pozycję Windows XP na rynku, Microsoft trzyma kciuki, by duch tego systemu nie objawił się w postaci Windowsa 7. Raczej nie będziemy jednak tego świadkami, a już na pewno nie w takim nasileniu jak przy XP. Właśnie rozpoczęte półrocze może okazać się znacznie lepsze dla Microsoftu i Windows 8. Zapewnić to powinny zarówno nowe urządzenia, które trafią masowo do sklepów, i ich przystępniejsza cena. Po drugie, zadziała też efekt wyprzedaży po Świętach Bożego Narodzenia, a już niedługo na horyzoncie pojawi się Wielkanoc. Choć to nie jest tak dobry pod względem sprzedażowym okres jak grudzień to może wystarczająco rozpędzić sprzedaż najnowszej odsłony Windowsa.

Jeśli tak się stanie, to tylko jego twórcy będą wstanie zatrzymać tę rozpędzoną lokomotywę.

Dołącz do dyskusji