Najważniejsze w tygodniu: Wyszukiwanie Facebooka – genialny ruch czy usilna próba rywalizacji?

20.01.2013
Najważniejsze w tygodniu: Wyszukiwanie Facebooka – genialny ruch czy usilna próba rywalizacji?

Najważniejsze w tygodniu: Wyszukiwanie Facebooka – genialny ruch czy usilna próba rywalizacji?

W mijającym tygodniu Facebook zaprezentował swoją nową usługę Graph Search. Spekulowano o tym, że Mark Zuckerberg może zachce nam pokazać nowy system operacyjny lub społecznościowego smartfona. Niektórzy czekali na przełomową rewolucję. Tymczasem pokazano betę nowej zaawansowanej wyszukiwarki dla serwisu Facebook. Czy będzie to genialny ruch, który pozwoli Facebookowi przejąć część wyszukiwać od Google czy nieudana próba zwrócenia na siebie uwagi?

gajewskiMaciej Gajewski: To, co widziałem na tej konferencji, co było tak szumnie i tajemniczo zapowiadane, to jest wielkie rozczarowanie. Nawet nie dlatego, że pomysł, idea jest zła. Wręcz przeciwnie: w idealnym świecie to byłaby prawdziwa bomba. Sęk w tym, że jeżeli dobrze rozumiem wszystko to, co było powiedziane na konferencji Facebooka, to założenie tego mechanizmu jest jedno: Facebookowicze sumiennie korzystają ze swoich profili. „Polubiują” wszystko to, co widzą fajnego w Internecie. Jak są w fajnym miejscu ze znajomymi, to oczywiście „meldują się” tam za pomocą swoich mobilnych aplikacji.

Nie wiem, czy robi to chociaż ćwierć moich znajomych. Zazwyczaj albo olewają sprawę, albo zapisują się do różnych grup i stron „dla beki”. Śledzę prześmiewczy profil dotyczący partii rządzącej. Czy Facebook na tej podstawie przyjmie, że jestem jej sympatykiem? Śledzę profil Haribo, myśląc, że to oficjalna ich Strona (ej, no co, kocham żelki ). Jak się okazuje, ktoś to założył, by wrzucać śmieszne obrazki i nie ma to za wiele wspólnego z moimi ulubionymi chemicznymi przysmakami. Czasem coś udostępnię poprzez „lajka” na mojej Ścianie, czasem nie. Socjogram zakłada sumienność. A większości internautom nie chce się nawet do końca wypełnić rubryczek w swoim profilu.

To nie jest kierunek, w którym dobrze jest zmierzać. Czy wyszukiwanie społecznościowe więc nie ma sensu? Wręcz przeciwnie, ma. Ale lepiej to rozwiązują Google i Microsoft. Wyszukiwarki obu firm, jeżeli wyrazimy na to zgodę, uwzględniają dane z Twittera i Facebooka (Bing) lub Google+ (Google). Traktują to jako jedno z wielu źródeł informacji. Wyszukiwarka Facebooka stosuje odwrotne podejście, uzupełniając tylko wyniki treściami z Binga. Zapisałem się do bety, spróbuję. Twórcy socjogramu pracowali przy nieodżałowanym Google Wave, więc może swoją magią rozwiązali problemy, o których mówię. Ale, prawdę powiedziawszy, nie sądzę…

 

źródło: oesquema.com.br
Dodał Tomek Krela | źródło: oesquema.com.br

 

krelaTomasz Krela: Czasami obraz wyrazi więcej niż milion słów.

Mam bardzo, dziwne wrażenie (teoria spiskowa – mode:on), że w końcu Facebook próbuje pokazać nam, jak możemy korzystać z danych, które na nasz temat zbiera, a do tej pory byliśmy ostatnim elementem w kolejce do korzystania z tej wiedzy. (teoria spiskowa – mode:off). Według mnie ani to nie jest genialny ruch ani próba rywalizacji z kimkolwiek. Na tak postawione pytanie można będzie odpowiedzieć gdy użytkownicy serwisu oswoją się z nową funkcją. Czy znajdzie wielu użytkowników? Wątpię. Bo i tak większość osób woli lajkować zabawne filmiki czy zdjęcia, niż próbować wykrzesać z FB coś więcej niż dotychczas.

 

Ewa LalikEwa Lalik: A to jest bardzo ciekawy temat – niektóre usługi są świetne, ale nie potrafią się sprzedać, bo są za skomplikowane czy twórca nie potrafi ich odpowiednio zakomunikować.

Graph Search ma ogromny – chyba największy z podobnych usług od lat – potencjał, może zmienić krajobraz wyszukiwania na lata, tylko czy to wykorzysta i dobrze przedstawi?

 

 

Mateusz NowakMateusz Nowak: Ludzie wypisują fikcyjne imiona i nazwiska, zmyślone miejsca pracy, zawierają udawane związki ze znajomymi z gimnazjum. Czy jest sens, aby szukać czegokolwiek w tym śmietniku? Nie sądzę. Wolałbym normalną, dobrą wyszukiwarkę, której brakuje niż taki wymyślny silnik…

 

 

Dawid Kosiński: Według mnie rozwiązanie to nie ma racji bytu. Znam co prawda nerdów, którzy klikają we wszystko, co faktycznie lubią i meldują się w lokalach, ale sam do niech nie należę. Co więcej, klikam często w zupełne głupoty, agregaty obrazków itp. Czuję, że moje dane w socjogramie będą po prostu śmieciami.

 

 

pajak przemyslawPrzemysław Pająk: Dziwią mnie komentarze mówiące, że nowość Facebooka może zagrozić wyszukiwarce Google. Niby w jaki sposób? Przecież wyniki wyszukiwania Facebooka będą ograniczone treściami… Facebooka, a tych, chociażby było 2,5 mld użytkowników serwisu Zuckerberga na świecie, zawsze będzie mniej od treści, które monitoruje Google. Poza tym jakiego typu informacje wyszuka Facebook? Gdzie zjedli obiad moi znajomi, jaką muzykę polecają i co ciekawego przeczytali w ciągu ostatniego miesiąca? Super, fajna wiedza, ale to zupełnie inny “produkt”, który dostarcza silnik Google, mimo iż wypluwa on linki do odpowiedzi na zapytania a nie gotowe odpowiedzi.

Nowości Facebooka mają większą szansę wykosić lokalną konkurencję na rynku społecznościowym, w tym głównie Foursquare i Yelp. Google może jednak spać spokojnie – jego wyszukiwarce na razie ze strony Facebooka nic nie grozi.

 

Dawid Kosiński: Krótko mówiąc socjogram będzie idealnym narzędziem służącym do śledzenia swojej wymarzonej drugiej połówki przez siedzących 24/7 przed komputerem onanistów-entuzjastów. Ciekawe.

 

Ewa Lalik: A Instagram służy do wrzucania fotek jedzenia i kotów i jest warty duuużo. Na stalkowanie jest większa potrzeba, niż sobie wyobrażasz, a dzięki Garph Search będzie o wiele łatwiej, niż w Google.

 

Dawid Kosiński: To prawda, jestem świadom tego, że crapware dobrze się sprzedaje. Ja nie wyobrażam sobie używania Instagrama. Wystarczy, że widzę jak moja dziewczyna robi zdjęcie i pół godziny dobiera filtr. Narzędzia tego typu są potrzebne jak rybie ręcznik. Graphsearch przyda się marketingowcom i domorosłym detektywom.

 

Piotr GrabiecPiotr Grabiec: Moim zdaniem Facebook nie rywalizuje, bo nie ma z kim. Takiego rozwiązania, jakie proponuje Zuckerberg, jeszcze nikt nie wprowadził – a jeśli już, to nie na masową skalę, nie przy takiej ilości prywatnych danych. Tylko że to nie jest wcale konkurencja dla Google! To produkt, który odpowiada na inne potrzeby.

Jestem zdania, że to nie wypali – przynajmniej nie u nas. Po prostu mało znam osób, które uzupełniają swoje profile na tyle szczegółowo, aby te dane były faktycznie kompletne. Co więcej, sam tego do końca nie robię! Część aktywności przerzuciłem na inne serwisy. Melduję się na Foursquare, ulubione filmy zaznaczam na IMDb, książki na Goodreads, a seriale na Trakt.tv.

Czy socjogram zabije zewnętrzne serwisy jak Yelp i Foursquare? Nie jestem do tego do końca przekonany. Bo czym ma Facebook zachęcić ludzi do tworzenia rekomendacji i meldunków u siebie, jeśli do tej pory nie robili? Dla mnie argument “melduj się u nas, bo wtedy Twoi znajomi będą mieli lepsze wyniki wyszukiwania” wcale nie przemawia.

Co więcej, jestem, jak Dawid stwierdził, jedną z nielicznych osób. Większość znajomych nie zaznacza takich rzeczy ani na fejsie, ani w żadnym innym serwisie. Mimo ogromnej bazy użytkowników te dane będą na tyle niekompletne, że nadal uważam zadanie pytania na tablicy za sposób, który dużo bardziej

Czy Facebook będzie brał pod uwagę także zewnętrzne serwisy, dane z nich i połączone konta? To możliwe, i miałoby sens. Ale nie rozwiąże to problemu, że w swojej własnej bazie znajdzie dwadzieścia fanpage’y na temat jednego polityka, zespołu, knajpy. Jak je rozróżniać, grupować?

Ciekaw jeszcze jestem, jak Facebook rozwiąże kwestię np. języka polskiego i odmiany, jeśli wyszukiwanie ma odbyć się językiem naturalnym. Zwłaszcza, że tłumaczenie strony nawet dokonane było przez fanów portalu, a nie profesjonalnych tłumaczy i w wielu miejscach kuleje składnia.

Dołącz do dyskusji