Media zakochane po uszy w pomyśle Facebooka. A inwestorzy? Ci mają inne zdanie

16.01.2013
Media zakochane po uszy w pomyśle Facebooka. A inwestorzy? Ci mają inne zdanie

Media zakochane po uszy w pomyśle Facebooka. A inwestorzy? Ci mają inne zdanie

Czytam dziś reakcje świata mediów na wczorajszą nowość Facebooka. Dominują euforyczne komentarze – to najważniejsza nowość Facebooka od czasu wprowadzenia przycisku Like, to nowe rozdanie na rynku wyszukiwarek, to killer takich serwisów jak: Foursquare i Yelp. A potem patrzę na reakcje inwestorów. Są… zgoła odmienne od tych medialnych.

Najpierw Facebook. Cóż, inwestorzy nie byli zbyt łaskawi dla pomysłu Marka Zuckerberga na społecznościowy wymiar wyszukiwarki internetowej. Od początku roku cena akcji Facebooka dynamicznie rosła, aż do… wczoraj, do godziny 13:00 lokalnego czasu, gdy zaczęła się konferencja, a Zuckerberg wyjaśniał o co mu chodzi.

Microsoft. Firma Steve’a Ballmera ma być cichym zwycięzcą wczorajszej konferencji Facebooka. To w końcu na bazie algorytmu wyszukiwarki Bing Microsoftu Facebook ma dostarczać wyniki na pytania o charakterze społecznościowym. Tymczasem giełda zareagowała na newsa Facebooka w kontekście Microsoftu dość obojętnie. Dopiero po godzinie, czyli na koniec prezentacji Zuckerberga cena akcji Microsoftu poszła nieco do góry, chociaż mimo całkiem spektakularnie wyglądającego wykresu warto spojrzeć na wartości – cena akcji Microsoftu wzrosła z 26,95 do 27,25 dol.

Google. Google miał dostać największego prztyczka w nos od Facebooka swoim wejściem na rynek wyszukiwarek (chociaż zamkniętym we własnym ekosystemie). Tymczasem chwilę po ogłoszeniu przez Zuckerberga ambitnego projektu, kolosalnie droga akcja Google’a stała się jeszcze droższa – w ciągu kilkunastu minut wzrosła z poziomu 724 do 734 dol. Po godzinie wróciła jednak do stanu wyjścia.

Yelp. Yelp ma być firmą, która obok Foursquare ma dostać największe bęcki od Graph Search Facebooka. Chwilę po ogłoszeniu Facebooka nie brakowało takich, którzy obwieścili istnienie Yelpa irrelewantnym. I rzeczywiście giełda zareagowała dość nerwowo. W ciągu godziny Yelp spadł o 4% na swojej wartości, chociaż na koniec dnia odrobił połowę strat.

Wychodzi więc na to, co następuje: inwestorzy są dość sceptyczni nastawieni do ewentualnego sukcesu pomysłu Facebooka, choć może on odebrać nieco blasku Yelpowi. Microsoft jak zwykle oceniany jest całkiem obojętnie, a Google na wyszukiwaniu Facebooka powinien skorzystać.

Za jakiś czas sprawdzimy kto tym razem miał rację – czy zakochane po uszy w pomyśle Facebooka media, czy dość sceptycznie nastawieni do niego inwestorzy giełdowi.

Dołącz do dyskusji

Advertisement