Mały, plastikowy iPhone: hit, czy mit?

09.01.2013
Mały, plastikowy iPhone: hit, czy mit?

Mały, plastikowy iPhone: hit, czy mit?

Plotki o „tanim urządzeniu Apple’a dla mas” istniały od zawsze. Za każdym razem okazywały się bzdurą. Apple to produkty typu premium i tego typu plotki od razu należy wrzucać do kosza lub pisać o nich z przymrużeniem oka. Coś się jednak w Apple zmieniło. A konkretniej, prezes.

Apple podbił świat dzięki niesamowitemu dopracowaniu swoich produktów. Wszystko to dzięki obsesji Steve’a Jobsa. Wizjoner dbał o to, by nawet niewidoczne dla użytkownika części były prześliczne. Pierwsze komputery Apple, projektowane jeszcze przez Wozniaka, musiały być poprawione z powodu perfekcjonizmu wizjonera: bo obwody na płytce drukowanej układały się w brzydki wzór.

Po powrocie Jobsa do Apple’a wizja ta przetrwała. Mówcie co chcecie o iProduktach, ale chyba przyznacie, że główne rzeczy, które wam się nie podobają, nie wynikają z wzornictwa czy jakości zastosowanych rozwiązań. Nie podobają wam się takie rzeczy, jak „zamkniętość”, „hermetyczność”, „nadmierne upraszczanie” czy „styl pracy”. Ale to, co jest, działa i wygląda wybornie.

Na rynku zmieniły się dwie rzeczy. Po pierwsze, Steve Jobs nie żyje. Po drugie, Apple traci pozycję lidera rynkowego. Pożera go Samsung wespół z Androidem. To plama co najwyżej na honorze, a nie na wynikach finansowych Apple’a, bo te wciąż są rekordowe. Czy Apple musi się przystosować? Przestać lansować trendy, a zacząć podpatrywać dobre rozwiązania, tak jak to zrobił z Xeroxem? Na to wygląda.

iPhone 5 to odpowiedź na smartfony z Androidem i dużymi ekranami. Belka powiadomień w iOS wykorzystuje również pomysł Google’a. A iPad mini to nauczka, jaką Apple wyciągnął po sukcesie Kindle Fire i Nexusa 7. Tim Cook dużo pilniej od Jobsa analizuje rynek, zamiast ufać wyłącznie własnej wizji i instynktowi. Na zbawienie lub zgubę Apple’a. Dlatego i plotki powracają. Z byle jakich źródeł ignoruję, ale tym razem sprawą zajął się Wall Street Journal. Źródło o bardzo dobrej reputacji.

WSJ powołuje się na swoich „zaufanych informatorów”. Według nich, Apple pracuje nad iPhone, który ma powstrzymać ekspansję androidowych zetafonów, które przyzwyczajają młodzież do ekosystemu Google’a i która później, decydując się na droższy smartfon, mogą również wybrać coś z samsungowej stajenki. To WSJ wie „na pewno”. Dalej są już tylko niepotwierdzone spekulacje.

Ów iPhone Mini, jak go nazwiemy na potrzeby tego tekstu, miałby być mniejszy, o specyfikacji sprzętowej podobnej do iPhone’a 4 (nie wyklucza się zastosowania komponentów ze zwróconych smartfonów, by obniżyć koszty), a obudowa urządzenia miałaby być plastikowa.

Udział iPhone’a na rynku nieubłaganie maleje, tak jak wartość akcji Apple’a. Ale czy tanie urządzenie z superniską marżą zysku to droga, którą Apple powinien kroczyć? Prawdę mówiąc, mam wątpliwości. Apple nie ma tyle siły, by rywalizować z Samsungiem na tylu frontach. Samsung to komputery, telewizory, pralki, lodówki, tablety i smartfony w bimbalionie odmian. Apple to rozpoznawalna marka premium, modny gadżet, proste piękne i funkcjonalne urządzenie. Czy iPhone Mini nie namiesza w wizerunku Apple’a i relacjach z inwestorami?

Z drugiej jednak strony: hej, jak ktoś nie wie jak zrobić świetny, mały tablet, niech spojrzy na iPada Mini.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji