Facebook rządzi światem i eliminuje lokalną konkurencję

03.01.2013
Facebook rządzi światem i eliminuje lokalną konkurencję

Facebook rządzi światem i eliminuje lokalną konkurencję

Facebook jest najpopularniejszym serwisem społecznościowym świata i kropka, bo z twardymi danymi mówiącymi o miliardzie aktywnych użytkowników ciężko dyskutować. Co jednak ze wszystkimi lokalnymi i niszowymi serwisami, z których korzystali internauci, zanim Zuckerberg skradł ich serca? Okazuje się, że Facebook je metodycznie eliminuje.

Wiem, że są wśród Was osoby, które są przeciwne Facebookowi, twierdząc że inwigiluje on nas gorzej niż Google. Ja nie mam z tym problemu, z portalu korzystam bardzo aktywnie. Jest w końcu u mnie stroną startową w komputerze, na stale mam podpięty jego chat w postaci aplikacji Messenger po prawej stronie ekranu, a na smartfonie to jedna z najczęściej uruchamianych aplikacji. Trudno się zresztą dziwić, skoro są tam “wszyscy” i ułatwia mi to zarówno pracę, jak i kontakty prywatne.

Dominacja mnie nie dziwi. Obecni na portalu są nie tylko znajomi, ale też współpracownicy, rodzina, ulubieni artyści, dziennikarze, blogerzy, wreszcie marki. Facebook to miliard aktywnych użytkowników, w tym 600 milionów korzystających z portalu za pomocą telefonów komórkowych. Nawet Polacy pokochali fejsa, który jest obecny w reklamach, na bilboardach, w telewizji. Co jakiś sprawdzam statystyki, jak rozkłada się popularność tego serwisu w zależności od kraju. W końcu nie tak dawno temu nawet u nas królowała lokalna Nasza-klasa, a inne państwa miały swoje odpowiedniki. Teraz przestają się one liczyć.

Przeciwników Imperium Zuckerberga ucieszy informacja, że nie podbiło ono jeszcze całego świata. Gorzej dla nich, że jest już bardzo blisko. Ładnie pokazują to publikowane cyklicznie kolorowe mapki na blogu vincos.it. Co pół roku pojawia się nowa wersja, która pokazuje dominację portali społecznościowych w zależności od rejonu świata.

Wyniki są miażdżące dla konkurencji: portal Zuckerberga wygrywa pierwsze miejsce na podium w aż 127 z 137 analizowanych państw. Oprócz Facebooka, tylko cztery inne portale zdobyły pierwszą lokatę w przynajmniej jednym z nich. Najwięcej terytorium zgarniają QZone, który upodobali sobie mieszkańcy Chin oraz V Kontakte cieszące się popularnością w Rosji. Oprócz tego wybijają się jeszcze Odnoklassniki i Cloob.

W porównaniu do czerwca 2009 roku, gdy dużo się na mapie zmieniło. Niecałe trzy lata temu nie widać było wyraźnej dominiacji, a kilkanaście lokalnych popularnych portali po prostu znikło z mapy, spadając w rankingu. Kto dziś pamięta Orkuta, Friendstera czy Hyves?

Parafrazując klasyka, Facebook is here to stay. Chociaż bardzo lubię Twittera, a w mieście duchów Google+ też się czasem pojawiam, to żaden z tych serwisów nie ma szans w przewidywalnej przyszłości mu zagrozić.

Nasze-klasy całego świata także są w odwrocie i nie widzę powodu, aby miało się to zmienić.

(dane do najnowszego zestawienia dostarcza Alexa, wcześniej autor korzystał z zamkniętego już Google Trends for Websites)

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji