Dodatkowy moduł Międzynarodowej Stacji Kosmicznej będzie… nadmuchiwany

18.01.2013
Dodatkowy moduł Międzynarodowej Stacji Kosmicznej będzie… nadmuchiwany

Dodatkowy moduł Międzynarodowej Stacji Kosmicznej będzie… nadmuchiwany

Mówiło się już o tym od jakiegoś czasu, ale właśnie opublikowano oficjalne potwierdzenie od NASA: Międzynarodowa Stacja Kosmiczna będzie rozbudowana o dodatkowy moduł. Za jego konstrukcję odpowiada firma Bigelow Aerospace, a ta jest dość niezwykła.

Nowy moduł nazwano BEAM. To skrót od Bigelow Expandable Activity Module i ma być bezpiecznym, kontrolowanym eksperymentem dla obu firm. Bezpiecznym, bo wszystkie możliwe symulacje i testy potwierdziły, że nie będzie on stanowił zagrożenia dla przebywających na orbicie astronautów. A eksperyment, bo NASA będzie chciała sprawdzić, czy w ten sposób da się obniżyć koszty rozbudowy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, z kolei Bigelow Aerospace wypróbuje swój wynalazek, który chce wykorzystać do budowy własnej, prywatnej stacji kosmicznej Alpha Station.

BEAM, czyli ów niesamowity, nadmuchiwany moduł, ma służyć astronautom przez co najmniej dwa lata. Będą oni go intensywnie testować, sprawdzając panujące w nim warunki środowiskowe, takie jak ciśnienie, temperatura czy promieniowanie. Jeżeli się sprawdzi, oznacza to, że rozbudowa i budowa kolejnych stacji kosmicznych może się okazać dużo tańsza.

Robert Bigelow
Robert Bigelow

Moduł BEAM będzie jedyny w swoim rodzaju. Już teraz wiadomo, że ten przeznaczony do użytku własnego Bigelow będzie nieco inny. Docelowy, nazwijmy to: produkt, nosi oznaczenie BA 330 i po jego nadmuchaniu będzie oferował 330 metrów sześciennych przestrzeni roboczej, co wystarczy do względnie komfortowej pracy dla sześciorga astronautów. Bigelow nie czeka na wyniki eksperymentu NASA. Ryzykuje i już teraz buduje dwa BA 330 na potrzeby Alpha Station. Jest przekonany o tym, że BEAM odniesie sukces. NASA wydaje się podzielać entuzjazm. Moduły BA 330 mają być gotowe do końca 2016 roku.

Sama Alpha Station również budzi zainteresowanie, ku uldze NASA, która wyraźnie chce przekazać pałeczkę prywaciarzom, koncentrując się na misjach mających znaczenie strategiczne. Alpha Station i jej załoga będzie mogła być wynajmowana zarówno przez firmy prywatne, które będą zainteresowane badaniami naukowymi na orbicie, w celu ulepszenia swoich produktów, jak i przez rządowe agencje krajów, które nie są w stanie prowadzić własnego, autonomicznego programu kosmicznego. Nie wynika to jasno z notki prasowej rozsyłanej przez Bigelow Aerospace, ale ponoć Alpha Station są bardzo zainteresowane Japonia, Kanada, Brazylia, Wielka Brytania, Holandia, Szwecja, Singapur oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie. Opublikowano już nawet cennik.

Alpha Station
Alpha Station

Przelot i 60-dniowy pobyt będzie kosztował od 26,25 do 37,75 miliona dolarów, w zależności od wybranej formy transportu na stację. Przejęcie pojedynczej sekcji stacji o pojemności 110 metrów sześciennych na wyłączność będzie kosztować dodatkowe 25 milionów dolarów. Wymarzone wakacje dla Billa Gatesa?

Cieszy mnie jedno: na tego typu przedsięwzięcia jest popyt. I to nie tylko ze strony kapryśnych milionerów.  Podoba mi się nowa twarz NASA, która bardzo chce zdjęcia z jej barków „niewygodnych” dla budżetu przedsięwzięć. Kto wie, może jednak dożyję kolejnego przełomu, kolejnej przełamanej granicy w podboju kosmosu. To dopiero początki i naiwne nadzieje, ale w końcu mają jakąkolwiek sensowną podstawę. Zwłaszcza, że Bigelow nie jest sam. Ubiegły rok przyniósł sławę nie tylko misji Curiosity, ale i firmie SpaceX należącej do znanego niektórym z was Elona Muska. Zaczynam być szczerze podekscytowany!

Źródło: Yahoo! News, KSL.com, ABC News, The Christian Science Monitor, The Awl

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

*/ ?>
Advertisement