Dlaczego Polska nie jest technologicznym El Dorado?

10.01.2013
Dlaczego Polska nie jest technologicznym El Dorado?

Dlaczego Polska nie jest technologicznym El Dorado?

Długo panował pogląd, że najlepsi polscy naukowcy i inżynierowie wyjeżdżają, aby robić karierę zagranicą, w bogatszych, lepiej rozwiniętych krajach. Niestety nie wiadomo ilu Polaków rzeczywiście osiągnęło poza granicami Polski więcej, niż mogliby zdobyć zawodowo w swojej ojczyźnie. Nie ma to jednak większego znaczenia, bo problemu należy doszukiwać się zupełnie gdzieś indziej.

Jest pewnie cała rzesza osób, które powiedzą, że technologiczne zacofanie Polski wynika tylko i wyłącznie z nieudolnego zarządzania publicznymi środkami finansowymi, które zamiast na naukę i technikę przesuwane są w bliżej nieokreślone sektory gospodarki. Podczas gdy kraje całego świata prześcigają się w wysokościach nakładów finansowych na badania i rozwój, Polska rzeczywiście robi postępy, które statystycznie balansują na granicy istotności. Jednak nie to jest raczej sednem sprawy.

Poziom uczelni wyższych

Na pierwszy ogień zawsze idą uczelnie. W końcu to one powinny produkować inżynierów, którzy mogliby stworzyć polskie Apple. Potrafimy budować podzespoły wysyłane na Marsa w amerykańskim łaziku, a nie jesteśmy w stanie zrobić własnej marki, która mogłaby w pewnym stopniu zagospodarować chociaż część polskiego rynku nowych technologii.

Czy rzeczywiście z uczelniami jest aż tak źle? Wydział Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki na Politechnice Gdańskiej rocznie produkuje około 500 publikacji naukowych, z czego jedna trzecia ukazuje się w zagranicznych czasopismach. To całkiem niezły wynik. Mimo to, moja rodzima uczelnia nie znalazła się wśród najlepszych w Europie według rankingu The Times. Do ostatniej pięćdziesiątki załapał się za to Uniwersytet Jagielloński i Warszawski, szkoda, że żadna uczelnia techniczna nie miała tyle szczęścia.

Brak przykładów z góry

Jak możemy oczekiwać, że Polska stanie się technologicznym sercem Europy, jeśli nasi parlamentarzyści nie radzą sobie nawet z tabletami, którymi biegle posługują się dzieci już w podstawówce? Winę na rząd zrzuca się najłatwiej, nawet jeśli drukowania dokumentów nie zleca członek partii rządzącej. Złe ustawodawstwo i brak finansowania to chyba najczęstszy powód, jaki wymieniają przedsiębiorcy pytani o brak innowacyjności w ich firmie.

Niestety na brak finansowania i innego wsparcia ze strony organów administracji mogą narzekać tylko osoby, które nie mają żadnego rozeznania w tym zakresie. Pieniądze, jak i pomoc organizacyjna płyną nieustannie odkąd weszliśmy do Unii Europejskiej. Innowacyjność to najmodniejsze ostatnio słowo wśród młodych przedsiębiorców. Organizowane są spotkania networkingowe, konkursy i mentoring dla start-upów technologicznych – wszystko po to, aby zwiększyć naszą konkurencyjność na runku globalnym.

Wiele do życzenia pozostawia natomiast forma, w jakiej próbuje się Polaków przekonać, że nowe technologie rzeczywiście są przyszłością naszej gospodarki. Wystarczy przeklikać pierwszą stronę wyszukiwań Google pod hasłem „innowacje”, aby zobaczyć w jaki sposób jesteśmy zachęcani do generowania nowych pomysłów i przekuwania ich na pieniądze.

Gdzie te innowacje?

Już wygląd i funkcjonalność samych serwisów pozostawia wiele do życzenia i z pewnością daleko im do promowanej innowacyjności. Natomiast przebrnięcie przez prezentowane tam treści wymaga ogromnej dozy determinacji, która jak wiadomo nie jest domeną internautów. Niejeden amatorski blog wygląda dużo lepiej, niż drogie strony budowane na potrzeby motywowania Polaków do technologicznego zrywu w gospodarce.

Internet nie raz pokazał już swoją siłę, nie trzeba być specjalistą z branży IT ani analitykiem ekonomicznych trendów, aby wiedzieć, że tu właśnie jest przyszłość. Mnożyć można przykłady biznesów, które powstały z niczego budując w sieci małe imperium ich pomysłodawców. W Internecie ciągle da się zarabiać i mimo że wpływy z reklam to już powoli przeżytek, wciąż jest wielu, którzy umieją wykorzystać potencjał sieci. Wystarczy jedynie zrozumieć, że tutaj życie toczy się takim samym rytmem, jak w realnym świecie. Różnica polega jedynie na tym, że można tu pracować w piżamie, siedząc na swojej ulubionej kanapie.

Internet wciąż na marginesie

Odnoszę wrażenie, że Polacy nie potrafią pogodzić się z tym, że Internet  dawno przestał być miejscem tylko do odbierania poczty i rozmów z przyjaciółmi. Wystarczy zresztą spojrzeć na internetowe wpadki dziennikarzy, celebrytów czy polityków, aby zauważyć, że ciągle jest ogromna rzesza ludzi, która kompletnie nie traktuje sieci poważnie. Jak w takim razie przekonać ich na przykład, że nowoczesne narzędzia ICT mogą naprawdę uczynić ich życie łatwiejszym?

Nowe technologie funkcjonują świetnie w naszym kraju na blogach i stronach takich, jak ta, w domowym zaciszu fanów gadżetów czy w lokalnych środowiskach zrzeszonych wokół branży IT. Z jednej strony obserwujemy z zapartych tchem rozwój Internetu, kupujemy urządzenia mobilne i zachwycamy chmurami, z drugiej natomiast krytycznym okiem patrzymy na wydawnictwa rezygnujące z papierowych wydań swoich magazynów.

Z jakiegoś powodu nie ma w nas na tyle mocy, wiary, energii czy pomysłowości, aby w końcu wykorzystać drzemiący w Polakach potencjał. Jesteśmy pracowici, niezwykle kreatywni i (wbrew obiegowym opiniom) naprawdę dobrze wykształceni. Co zatem stoi na przeszkodzie, aby Polska zasłynęła w końcu w świecie z czegoś innego niż Jan Paweł II czy Solidarność?

Zdjęcie przy tytule: Kadr z filmu El Dorado w reż. Howarda Hawksa (1966 r.)

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement