Chwała Operze Mini!

28.01.2013
Chwała Operze Mini!

Chwała Operze Mini!

Rzadko zdarza mi się coś wychwalać – zazwyczaj dobre produkty psute są czymś prostym i tracą miano znakomitych. Opera Mini wymyka się z tego grona, bo stanowi swoją własną kategorię, w której istnieje tylko ona, długo, długo nic, a potem cała reszta.

Opera Mini, czyli mobilna przeglądarka kompresująca dane, ma już 200 milionów użytkowników na całym świecie . Wśród nich jestem i ja. Dlaczego? – można by spytać całkiem zasadnie. Żyjemy w czasach smartfonów, ofert LTE, świetnych przeglądarek typu Chrome, który w becie na Androida obsługuje nawet WebGL, coraz tańszych pakietów danych i wszechobecnego WiFi. Dlaczego więc Lalik i 200 milionów innych osób używa Opery Mini?

Bo jest niezastąpiona. Magia Opery Mini polega na kompresji danych. Mówiąc prosto gdy użytkownik chce wyświetlić stronę, wysyła sygnał, a strona, zamiast ładować się bezpośrednio do przeglądarki, zostaje wysłana do serwerów Opery. Te ją “odchudzają” – zmniejszają jakość obrazków, wycinają niepotrzebne ozdobniki itp. – i dopiero wysyłają do użytkownika. Wcale nie trwa do długo, jest wręcz błyskawiczne, a oszczędza nawet 90% przesyłanych danych. Na urządzeniu mobilnym, z małym ekranem i w biegu zazwyczaj nie potrzebujemy dużych zdjęć i pełnych stron, a zależy nam na treści.

I to jest ta magia. Dla wielu młodych osób, nawet ze smartfonami, bardzo istotna jest oszczędność danych przy surfowaniu po sieci. Kilkanaście czy kilkadziesiąt megabajtów robi spora różnicę. Dodatkowo Opera Mini ma coś, czego nie ma żadna inna przeglądarka.

Opera Mini działa praktycznie wszędzie. Wywodzi się z czasów przed boomem smartfonowym i pewnie wielu z nas pamięta instalowanie jej na zwykłych ficzerfonach. Jako jedyna zapewniała całkiem dobre wyświetlanie stron i wygodną nawigację za pomocą kursora czy skrótów klawiaturowych. A ponieważ ficzerfony wciąż żyją, żyje na nich Opera, którą można uruchomić nawet na Samsungu Solidzie! 🙂

opera mini screen

Poza tym Opera Mini ma funkcję Opera Link. Jest to synchronizacja zakładek i ustawień pomiędzy urządzeniami – wystarczy się zalogować, aby zaimportować spersonalizowane dane z komputera do telefonu. Osobiście z tego nie korzystam, ponieważ tak, jak pewnie większość osób (choć danych nie mam) Opera Mini służy mi jako druga przeglądarka, którą instaluję zaraz po uruchomieniu nowego smartfona.

Wszędzie tam, gdzie WiFi jest niemal przeciążone, wszędzie tam, gdzie o 3G można tylko pomarzyć, a słaby EDGE lub nawet GPRS przenoszą do przeszłości, w pociągu, w samochodzie, w lesie… Opera Mini to jedyna przeglądarka, na którą można liczyć. Podczas, gdy Chrome czy Firefox na Androidzie nie mogą poradzić sobie z przesłaniem wielu danych po słabym zasięgu, Opera Mini wchodzi do akcji i je dosłownie zawstydza. Może nie wyświetla stron tak ładnie i pełnie, ale przynajmniej WYŚWIETLA.

Nie, to nie jest post sponsorowany. To wyraz zasłużonego od lat zachwytu (bo Mini jest ze mną od wielu, wielu lat) po podróży pociągiem i staniu “w polu” na którym jest tylko GPRS. Gdzie tylko Opera Mini sobie poradziła – doceniajmy ją więc, a nie komentujmy “eee, po co, nie te czasy”. Mam wrażenie, że czasy, gdy Opera Mini świetnie uzupełnia inne przeglądarki, szybko nie odejdą.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji