CES 2013: Asus Transformer AiO kończy wojnę fanbojów Windows i Androida

10.01.2013
CES 2013: Asus Transformer AiO kończy wojnę fanbojów Windows i Androida

CES 2013: Asus Transformer AiO kończy wojnę fanbojów Windows i Androida

Trwa spór o to, co lepiej kupić. Urządzenie z iOS-em? Windows RT? A może tablet z Androidem? Czy lepiej zainwestować w Windows 8? Asus postawił skończyć tę debatę. Wykluczył Windows RT i iOS-a z uwagi na ich licencje, a resztę… wymieszał.

Na tegorocznych targach CES, jeżeli chodzi o komputery i „urządzenia komputeropodobne” widać dwa trendy: po pierwsze, dotyk. Nie jest to żadną niespodzianką, ale biorąc pod uwagę fakt, że najpopularniejszy system dla PC w końcu go przyzwoicie obsługuje również od strony frontendu, ostatecznie zdecydował o tym, że „touch” to nowy bzik producentów sprzętu. Po drugie rozmiar. Chociażby nie wiem kto was litościwie zapewniał o czymś innym, rozmiar ma znaczenie. A targi CES 2013 lansują ideę znaną od zarania dziejów: im większy, tym lepszy.

Przedwczoraj ekscytowałem się „stacjonarnym tabletem” Lenovo, czyli komputerem dotykowym z 27-calowym ekranem. Dziś moją uwagę zwrócił 18,4-calowy desktop od Asusa, którego ekran również możemy wziąć do ręki i obsługiwać jak zwykły tablet. Różnica w rozmiarze jest dość znaczna (krótko pisząc: Lenovo ma większego), ale Asus czaruje czymś innym. Zanim zdradzę czym, trochę suchych informacji.

Asus Transformer AiO to desktop, jak już wspominałem, z 18,4-calowym ekranem, który można odczepić od podstawy i wykorzystać jako tablet. Pracuje on w rozdzielczości Full HD. Za wydajność odpowiada procesor Intel Core oraz… Nvidia Tegra 3. Zaraz, zaraz, dwa odmienne procesory, o różnych architekturach? Co za system nimi zarządza? Otóż nie system, a systemy.

Transformer AiO uruchamia dwa systemy równocześnie. Na platformie Intela działa system Windows 8. Jednak po wciśnięciu jednego przycisku na ekranie błyskawicznie pojawia się system Android Jelly Bean. Rzecz jasna, ten uruchomiony jest na czterordzeniowej Tegrze.

Nietrudno się domyślić czemu Asus nie podaje czasu pracy na baterii. W tym przypadku nie tylko rozmiar wyświetlacza będzie powodował, że często będziemy urządzenie ładować. Tyle że Transformer AiO to hybryda tabletu i desktopu, co sugeruje raczej „stacjonarne” zastosowania. Nikt chyba nie ma zamiaru brać 18,4-calowego bydlęcia do torby by uprzyjemnić podróż komunikacją miejską.

Nigdy nie rozumiałem potrzeby posiadania drugiego systemu. Zawsze dualboot z Windows i Ubuntu zazwyczaj kończył się śmiercią tego drugiego. Nie dlatego, że jest kiepski, bo jest wręcz przeciwnie. Po prostu pod każdy system znajduję świetne narzędzia do pracy i zabawy. Więc nie lepiej mieć po prostu jeden i nie zawracać sobie głowy? No ale co człowiek, to potrzeba. A tu nawet nie trzeba czekać na ponowne uruchomienie komputera. Nie trzeba też poświęcać wydajności, z czym jest problem przy korzystaniu z wirtualnej maszyny. Klik przyciskiem, i jest Android. Drugi klik, i jest Windows 8.

Za taką przyjemność przyjdzie nam jednak słono zapłacić. Za 1299 dolarów kupimy wersję z procesorem Core i3. Wersje z Core i5 i Core i7 będą, rzecz jasna, droższe. Dzięki temu urządzeniu jednak wojna fanbojów w obecnej formie („kup tablet z Antkiem!” „Nie, kup z Windą!”) się zakończy. Ale Internet nie znosi próżni. Czekam na komentarze „a po co w ogóle mam uruchamiać tego androbubla / te łazienkowe kafle” 😉

Data premiery rynkowej nie jest znana.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga

Dołącz do dyskusji