Barack Obama ma całkiem niezły gust muzyczny

22.01.2013
Barack Obama ma całkiem niezły gust muzyczny

Barack Obama ma całkiem niezły gust muzyczny

Wczorajszy dzień należał całkowicie do ponownie wybranego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Telewizje z całego świata transmitowały uroczystości związane z ponownym przejęciem władzy nad jednym z najpotężniejszych mocarstw świata. A pewna sympatyczna firma wykorzystała to w genialny sposób.

Jak zarobić na wyborach w Stanach Zjednoczonych? Przede wszystkim, należy zrobić to z taktem i smakiem. Amerykanie mają fioła na punkcie prezydenta i jego autorytetu. Tam patriotyzm, w święta takie jak wczorajsze, wspina się na prawdziwe wyżyny. Oczywiście, zdarzają się liczne wyjątki, ale ogólny nastrój w kraju jest bardzo podniosły. Jak to ugryźć? Spotify wpadło na bezbłędny plan.

Nie mam pojęcia, czy w jakiś sposób to zostało skonsultowane z prezydentem Barackiem Obamą. Dział PR Spotify nie był w stanie mi odpowiedzieć na to pytanie, nie chcę jednak na tej podstawie snuć jakichkolwiek wniosków. To nie jest istotne. Ów dział PR zwrócił moją uwagę (a także innych blogerów, a wielu z nich zapewne idzie w moje ślady i w tym momencie pisze bardzo podobną notkę) na playlistę, jaką umieścił Obama na swoim koncie na Spotify. To lista utworów, które zostały odegrane podczas ceremonii inauguracji nowej agencji.

Utwory zostały dobrane z dużym smakiem i uwagą. Widać w nich przekrój przez wszystkie odłamy amerykańskiej popkultury. Rzecz jasna, przynajmniej tej poprawnej politycznie, ale nie zabrakło też takich wykonawców, jak Soundgarden. Znajdziemy też Beyoncé, Ushera, Steviego Wondera, Johna Legenda… wszystko to, czego słuchają typowi, praworządni Amerykanie. Młodzi i przebojowi, jak i starsi i stonowani. Ale czemu ja właściwie o tym piszę?

spotify

Otóż zastanówcie się jak genialnym marketingowo jest to posunięciem. Playlistę umieścił sam prezydent na swoim koncie (który jest znany z ciekawości wobec nowinek technicznych, fan BlackBerry i Wii), więc nie ma tu mowy o żadnym wymuszeniu czy sponsoringu (rzecz jasna, ta możliwość istnieje, ale nikt nie będzie się bawił w wymyślanie teorii, które i tak teoriami pozostają). Oznacza to więc duże zainteresowanie amerykańskich internautów. Czego się dowiedzą?

Że istnieje Spotify. Że serwuje muzykę na życzenie za darmo lub za niewielkie pieniądze w „fajniejszym” rodzaju konta. Że działa od razu, że pozwala kupować piosenki. Że jest na tyle fajne, że ukochany prezydent tego używa. A jakby tego było mało, to są już utwory gotowe nie tylko do odsłuchania, ale również do kupna, co napędzi dodatkową sprzedaż i zasili kieszenie nie tylko Spotify, ale i współpracujących z nim wytwórni muzycznych.

Nie mogę się nadziwić geniuszowi tej reklamy. Na dodatek, zachwycając się nad pomysłem na reklamę wspominam i ja o Spotify. I znowu kilkoro z was przypomni sobie, że serwis ten wkrótce wchodzi do Polski. Rykoszetem więc reklamę robię i ja. To ja może już zamilknę i dam link do playlisty

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji

Advertisement