Rok 2012 pokazał bardzo niepokojące trendy

31.12.2012
Rok 2012 pokazał bardzo niepokojące trendy

Rok 2012 pokazał bardzo niepokojące trendy

2012 był rokiem, który z miesiąca na miesiąc udowadniał, że czeka nas dziwna przyszłość. To rok traktowania użytkowników przez firmy nieco jak bydło, rok rozczarowań po zachwytach nad kolejnymi firmami. Średni to był rok i jakoś nie zapowiada się, by kolejny był lepszy.

Pinterest, Dropbox, Google, Facebook, Instagram, SkyDrive – co łączy te usługi? To chyba najbardziej rozpoznawalni przedstawiciele niepokojącego trendu regulaminowego. Polega on na tym, że wprowadza się do regulaminu budzące niepokój użytkowników zapisy mając nadzieję, że użytkownicy zignorują i nikt inny nie zauważy. Czasem ktoś jednak zauważa i podnosi mniej lub bardziej fałszywy alarm, rozpętuje się afera ale finalnie niepokojące zapisy regulaminów i tak są pozostawiane. 2012 przyniósł takich afer nadspodziewanie dużo i nauczył na przykładzie Pinteresta, Google’a i Instagrama, że przesadna uprzejmość i otwartość z chęcią wytłumaczenia użytkownikom zmian nie popłaca, bo kończy się ugięciem. Wniosek na 2013: wprowadzać zmiany regulaminów ograniczając się tylko do koniecznego z punktu prawnego poinformowania użytkownika o zmianach. Nie tłumaczyć!

Facebook, Pinterest czy Twitter udowodnili w tym roku, że użytkownicy tak naprawdę mają w nosie swoje dane i prywatność, nie przeszkadza im też ingerencja w ich wpisy czy automatyczne przerabianie statusów na linki afiliacyjne, na których zarabia serwis. Facebook przerodził się w tablicę reklamową, na której coraz ciężej odróżnić co jest opłacone, a co jest zwykłą treścią od znajomych, a formy reklamowe przybierają coraz bardziej śmiałe formy. Nawet Twitter pokazał w tym roku, że użytkownik użytkownikiem, komercjalizacja jest ważniejsza i zamyka dosyć brutalnie API, przez co użytkownicy tracą możliwość używania aplikacji trzecich.

To wiąże się z mocno zarysowanym i wprowadzanym w 2012 roku trendem dążenia producentów i dostawców usług do własnych ekosystemów. Największe z nich to ekosystemy Microsoftu, Google’a, Amazonu i Apple’a. Giganci zrozumieli, że zdobycie użytkownika to tylko część sukcesu – trzeba go przywiązać i najlepiej uzależnić. Tak, by na myśl o zmianie platform stwierdzał “nie chce mi się męczyć z ustawianiem, przenoszeniem i całymi tymi zmianami”. Dlatego na Windows Phone są problemy z synchronizacją google’owych usług, iOSowcy mają problemy z kalendarzami, a zmiana mobilnego systemu operacyjnego wymaga sporej odwagi i determinacji. Nie ma tu największego złego gracza – zarówno Microsoft, jak i Google i Apple mają swoje za uszami. Tracimy na tym my, użytkownicy.

Martwi mnie też jeszcze jeden trend, uwidoczniony mocno przy okazji Windowsa 8. Chodzi o porzucanie web jako przyszłości. Aplikacje Modern często zbierają komentarze w tonie sugerującym, że są w stanie zastąpić wiele usług webowych. W taki sposób Microsoft przywiązuje użytkowników do swojego systemu, odciągając od sieci i oddalając wizję webowego raju, który za kilka lat miał nadejść – wszystko dostępne w przeglądarce, nieważne na jakim systemie operacyjnym i sprzęcie.

To zresztą nie tylko broszka Microsoftu, chociaż on zrobił to najefektowniej. Jaki interes w rozwoju usług webowych, również mobilnych i HTML 5 ma Google, Apple czy właśnie Microsoft? Strata zysków, gdy użytkownicy kupią obojętnie jakiego smartfona, bo i tak będą mieć dostęp do swoich serwisów i aplikacji z poziomu przeglądarki? A 30% zysku od każdej sprzedanej aplikacji odpadnie…, i chociaż wizja aplikacji webowych, które mogą konkurować w pełni z natywnymi, jest wciąż odległa, to giganci zrobią dużo, by ją oddalić.

Za to Groupon czy Zynga, wielkie obietnice ostatnich lat, złote firmy-startupy wchodzące z przytupem na giełdę, w 2012 roku pokazały, że nie do końca sobie radzą. Zynga tnie koszty, Groupon też ponosi straty i już nie mówi się o rewolucji dla małych firm. Okazuje się, że ogromny sukces na polu internetowym jest ulotny i choć nie ma bańki, to sukcesy te były przesadnie nadmuchane.

Z mojej perspektywy był to kiepski rok, pod płaszczykiem błyszczących nowych urządzeń i obietnic pokazujący, że przyszłość niesie ze sobą spore zagrożenia.

Dołącz do dyskusji