Rewind 2012 – YouTube podsumowuje sam siebie. Jeśli to kwintesencja YouTube, to jest słabo

18.12.2012
Rewind 2012 – YouTube podsumowuje sam siebie. Jeśli to kwintesencja YouTube, to jest słabo

Rewind 2012 – YouTube podsumowuje sam siebie. Jeśli to kwintesencja YouTube, to jest słabo

Lubię YouTube, naprawdę. Podobał mi się plan rozwijania i profesjonalizowania YouTube, tworzenia kanałów tematycznych i ogólnego rozwoju. Patrzę jednak na YouTube Rewind 2012, takie coroczne podsumowanie YouTube’a przez YouTube’a i zastanawiam się co poszło nie tak. Czy to zawiedliśmy my jako odbiorcy, autorzy wideo czy może sam YouTube eksponując te konkretne rzeczy?

Obejrzałam Rewind 2012 i poczułam niesmak, bo pamiętam zeszłoroczną edycję, która może nie miała takiego rozmachu i była tylko przeglądem najpopularniejszych w 2011 roku filmików z krótką zapowiedzią Rebbeci Black, jednak eksponowała krótko i zwięźle to, co na YouTube najważniejsze: mieszaninę kategorii, emocji, rozrywki i poważniejszych spraw, czyli to, za co kochamy YouTube. To taki wielki wór, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. W tym roku YouTube Rewind wygląda tak:

Dla porównania YouTube Rewind 2011:

Jak łatwo można zauważyć, tegoroczny Rewind jest mashupem hitów – Gangnam Style i Call Me Maybe – z wplecionymi kilkoma innymi motywami, mniej lub bardziej śmiesznych gwiazdek YouTube’a, doprawiony słynnym coverem Somebody That I Used To Know i Feliksem Baumgartnerem skaczącym z “krawędzi kosmosu”. Drogi YouTube’ie, gdzie są kotki, słodkie bobasy i wzruszające momenty?! Ta przekolorowana rewia z dziwnymi aktorami ma podsumowywać cały rok? Parodia parodią, ale bez przesady.

Rewind 2012 pokazuje kierunek rozwoju serwisu – w stronę komercjalizacji i odchodzenia od słynnych “kotów i innych”. I chociaż w zbiorczym podsumowaniu najpopualarniejszych filmów 2012 roku znajdziemy jeszcze takie wideo, to wydaje się, że jest ich coraz mniej i nie zbierają takiej uwagi ani  miłości YouTube’a. Liczy się Gangnam Style i Call Me Maybe oraz mniej lub bardziej zabawni videoblogerzy. Nasuwa mi się na myśl Szymon Majewski, którego pierwszy odcinek vloga jest idealnym podsumowaniem tego, co się dzieje na YouTube – komercjalizacja i rozrywka, nieważne jakich lotów. To się klika i na tym najłatwiej zarobić.

Żegnaj YouTube’ie pełny filmów kręconych z ręki. Witaj YouTube’ie pełen sezonowych gwiazd.

Dołącz do dyskusji