Piękna i droga bestia – recenzja MacBooka Air 2012

Blog Forum 26.12.2012
Piękna i droga bestia – recenzja MacBooka Air 2012

Piękna i droga bestia – recenzja MacBooka Air 2012

Długo zastanawiałem się, jakim tekstem wrócić na Blog Forum i postanowiłem napisać recenzję mojego nowego nabytku – MacBooka Air z 2012 roku. Będzie to coś w stylu rozbudowanej opinii (zdecydowanie nie testu z benchmarkami), dlatego nazywajcie to sobie jak chcecie – zapraszam!

Rozpocząć należałoby od podania specyfikacji sprzętu – nie oddaje to w żadnym stopniu tego, jak to wszystko działa, ale niech tam. Jest to komputer w podstawowej konfiguracji, bez żadnego rozbudowywania. Wyposażony jest więc w 13″ ekran, 4 GB pamięci RAM, procesor Intel Core i5 1.8 GHz, zintegrowaną kartę graficzną Intel HD4000 i dysk SSD o pojemności 128 GB. Mac został kupiony nowy i kosztował mnie trochę ponad 4000 złotych. Czy było warto?

Pierwsze, z czym mamy do czynienia, to pudełko. To nie zaskakuje – jest minimalistyczne, białe i nie zawiera absolutnie nic ponad to, co jest wymagane do uruchomienia komputera. Znajdziemy tu więc zasilacz, przedłużkę do zasilacza, króciutką instrukcję i naklejki. Boli brak przejściówek w zestawie, które są potrzebne do wszystkiego – nawet głupiego podłączenia laptopa do zewnętrznego monitora (chyba że twój ekran szczęśliwie łączy się za pomocą portu Thunderbolt ;)). Poza tym brak zastrzeżeń – opakowanie jest bardzo ładne i małe, świetnie wykonane.

Oczywiście w pudełku najważniejszy jest on – MacBook Air. A ten robi wrażenie właściwie na każdym kroku. Jest to najlepiej wykonany sprzęt, jaki miałem przyjemność trzymać w ręku. Materiały zostały dobrane perfekcyjnie, nic nie trzeszczy, komputer jest bardzo przyjemny w dotyku. Jest niesamowicie cienki i lekki, co na szczęście stało się standardem wśród ultrabooków. Największe wrażenie robi jednak jego wygląd – w mojej opinii jest to najlepiej wyglądający laptop (razem ze wszystkimi obecnie sprzedawanymi MacBookami) na rynku. Bardzo podobają mi się nowe Acery, czy Asusy, ale to wciąż nie jest to. Air ma w sobie to coś, co wywołuje opad szczęki i zachwyt nad każdym elementem. Co prawda nie docenią tego wszyscy, jednak dla estetów jest to prawdziwa gratka. Tu nie ma się do czego przyczepić – wszystko zaprojektowane jest po prostu świetnie. Nawet spód komputera, gdzie przecież nie zagląda nikt, wygląda bardzo dobrze i takie detale cieszą.

Co z tymi portami? Jak wspomniałem wcześniej – bez przejściówek się nie obejdzie. Mamy do dyspozycji czytnik kart, wyjście na słuchawki/głośniki, dwa porty USB 3.0, złącze Thunderbolt i MagSafe, służące do ładowania komputera. To ostatnie cieszy – nieważne jak chwycisz wtyczkę i gdzie ją przytkniesz, magnes przyciągnie ją do siebie i prawidłowo podłączy. Ma to też swoje plusy w innych sytuacjach – gdy przypadkowo pociągniesz laptopa, wtyczka po prostu się odłączy. Zero szarpaniny i ryzyka uszkodzenia kabla.

Jeśli zaś chodzi o inne porty – z czytnika kart nie korzystam, więc nie wiem jak się sprawuje, dwa USB to ilość wystarczająca, ale przydałoby się trzecie w sytuacjach, gdy mam podłączoną mysz z adapterem na USB i dyskiem zewnętrznym, również na USB. Są to wtedy dwa potrzebne akcesoria, a gdy chciałbym podłączyć jeszcze pendrive’a, to po prostu nie mogę. Na szczęście taka konfiguracja zdarza się u mnie rzadko i USB mi nie brakuje. Na sam koniec najbardziej problemowe złącze – Thunderbolt. Na pewno ma ono dużo zalet, ale przy moim zastosowaniu tylko komplikuje życie. Mam dość stary monitor, który jednak do oglądania filmów nadaje się znacznie lepiej od 13″ ekranu Maka. Mogę go podłączyć wyłącznie na VGA, więc co? Konieczne jest dokupienie przejściówki, a te u Apple kosztują ponad 100 złotych. Później chcę podłączyć laptop do telewizora i, oczywiście, nie mogę. Bo wyjścia HDMI MacBook Air również nie posiada. Co muszę zrobić? Kupić kolejną przejściówkę, a jakże. Brak Ethernet i napędu nie przeszkadza ani trochę – nawet pisząc teraz ten tekst, po prostu o nich zapomniałem.

Jednym z ważniejszych elementów w komputerze mobilnym jest klawiatura i gładzik. W tej kwestii Apple jest niekwestionowanym mistrzem. Podobnie jak w kwestii materiałów i wyglądu, konkurencja bardzo zbliżyła się do MacBooków (i bardzo dobrze!), jednak tutaj w połączeniu z OS X, wciąż jest to najlepszym rozwiązaniem. Gładzik jest gigantyczny, palec ślizga się po nim doskonale, gesty w systemie miażdżą, a używanie go nie wprawia w furię nawet najzagorzalszych przeciwników touchpadów (sprawdzone!). Przed kupnem MacBooka zaopatrzyłem się w mysz, bo sam za touchpadami również nie przepadam. Okazało się, że wyciągam ją tylko w domu i tylko do cięższej pracy – do codziennych zastosowań gładzik jest po prostu wygodniejszy, głównie ze względu na gesty. Klawiatura ma niski skok klawiszy, jest podświetlana i wszystko tu po prostu pasuje. Klawisze funkcyjne w końcu rzeczywiście są przeze mnie używane, a liczba wpisywanych przeze mnie znaków na minutę drastycznie wzrosła. Chwilę zajmuje przyzwyczajenie się do innych klawiszy przy spacji – na PC nie spotkamy przycisku command, z control nie korzysta się prawie w ogóle, a do tego wszystkiego są one jeszcze ustawione w innej kolejności. Z perspektywy czasu, moim zdaniem tu jest wygodniej, niż na PC, ale rzeczywiście wymaga to przyzwyczajenia.

Czas na system. OS X nie jest dla każdego, tak jak iPhone i iPad. Nie ma on otwartości Windowsa i Linuksa, wymaga zmiany przyzwyczajeń i sposobu korzystania z komputera. Ja do tej pory nie mogę odnaleźć niektórych ustawień, które chciałbym zmienić, mimo iż przeszukałem wszystko, co dostępne jest bez grzebania głębiej. Gdy jednak odrzucimy przyzwyczajenia z innych systemów, Mac staje się naprawdę przyjemny. Wiele rzeczy robi za nas, niektóre funkcje wydają się oczywiste, a nie znajdziemy ich na innych systemach. “It just works”. Użytkownik nie martwi się o żadne sterowniki, śmieci w rejestrze, odinstalowywanie programów. System wszystko ułatwia i jeżeli jest to pierwszy kontakt z komputerem, to potem chyba niemożliwym staje się powrót do Windowsa.

Ma on oczywiście swoje minusy – wspomniane wcześniej trudności z konfiguracją niektórych elementów i największy, jakim jest znikoma ilość oprogramowania. Nie brakuje mi absolutnie niczego, jeżeli chodzi o programy codziennego użytku – jeżeli nie ma czegoś, co jest na Windowsie, to znajdujemy program alternatywny, który nierzadko okazuje się dużo lepszym. Brakuje natomiast gier. Już sam kilka razy przyłapałem się na myśli zainstalowania Windowsa przez BootCamp, żeby pograć sobie w jakieś głupie gierki (bo o poważnych tytułach na takim sprzęcie raczej nie myślę). Jakieś gry są, ale to wciąż nic przy gigantycznej ofercie na platformę Microsoftu.

Za największą zaletę MacBooka uważam synchronizację z innymi sprzętami. Przy posiadaniu iPhone’a i iPada konfiguracja iCloud i usług z chmury tej korzystających, to czysta przyjemność. Wszystko dzieje się błyskawicznie, a my często nawet nie wiemy, w jaki sposób to działa. Przykład pierwszy z brzegu – tuż po odpaleniu Pages na komputerze, chwilę po pierwszym uruchomieniu Maca, powitały mnie wszystkie artykuły z Pages na iPadzie – nic nie konfigurowałem, nie ustawiałem. Jedyne, co było potrzebne, to zalogowanie się na swoje Apple ID. I takie miłe niespodzianki czekają na każdym kroku podczas korzystania z OS X. Z iCloud korzystam teraz dużo częściej, niż wcześniej i cenię sobie tę usługę dużo bardziej.

Dużo można by pisać o tym komputerze. W wielu sytuacjach cieszą drobiazgi, które w większym podsumowaniu sumują się na świetny sprzęt. Długi czas działania na baterii (zazwyczaj 5-6h) przy jednoczesnym szybkim ładowaniu komputera, przekłada się na świetną mobilność. Bardzo rzadko pracuję podpięty do zasilania, przy biurku. Cieszy również bezgłośna praca i niskie temperatury osiągane przez laptop podczas użytkowania go.

Zapomniałbym o jednej z ważniejszych kwestii – wydajności. Ta stoi na zadowalającym poziomie. Nie wiem, jak sprawdzać się będzie przy cięższej pracy – do Safari, iTunes i oglądania filmów nadaje się każdy komputer. Ja dodatkowo pracuję trochę w Photoshopie – działa on świetnie i nie zastanawia się nad żadną akcją. Ogólnie MacBook sprawia wrażenie bardzo szybkiego, programy uruchamiają się błyskawicznie, a 4 GB RAM wystarczy w zupełności. Start i zamykanie systemu również odbywają się szybko, jednak to nie ma znaczenia – usypianie Maka to czysta przyjemność i już bardzo dawno go nie wyłączałem. Laptop wydaje bardzo głośne dźwięki, jednak nie są one wysokiej jakości – ciężko oczekiwać czegoś dużego po głośnikach, których nawet nie widać. Cieszy mnie również świetny zasięg Wi-Fi – iPhone i iPad wypadają przy tym komputerze beznadziejnie.

Nie będę podsumowywał tego wszystkiego, bo niezdecydowani mają do dyspozycji rzetelniejsze testy, przeciwnicy Apple i MacBooków i tak tego komputera nie kupią, a posiadacze tych laptopów wiedzą swoje. Ja jestem bardzo zadowolony i na tę chwilę szczerze MacBooki polecam, a jakże.

PS. Pusto na Blog Forum, gdzie wszystkich wywiało :(?

Tagi: , ,

Dołącz do dyskusji