Ambasador USA jednym ze zwycięzców polskiego internetu 2012

21.12.2012
Ambasador USA jednym ze zwycięzców polskiego internetu 2012

Ambasador USA jednym ze zwycięzców polskiego internetu 2012

Już poprzedni Ambasador USA w Polsce był postacią wszędobylską i medialną, ale to pełniący swoją funkcję od tego roku Stephen D. Mull wyniósł relacje urzędnika zagranicznego państwa (zresztą, jakiegokolwiek urzędnika) z obywatelami Polski na zupełnie nowy poziom. Przede wszystkim, jest to pierwszy ambasador od dawna, który nie sprawia wrażenia karnie zesłanego na odległy i zimny wschód za błędy w księgowości, a autentycznie zafascynowanego naszą ojczyzną.

Jeszcze przed przylotem do Polski, Stephen Mull rozpoczął ożywioną komunikację z polskimi internautami za pośrednictwem serwisu Twitter (@SteveMullUSA). Być może Jego Ekscelencja jeszcze nie wiedział, że choć w kwestiach internetowych zamerykanizowani jesteśmy niemal zupełnie, to jednak nad Wisłą używa się przede wszystkim Facebooka, a być może była to świadoma decyzja, którą wybiera wielu celebrytów.

Celebrytów, bo obecny ambasador jest kimś z pogranicza gwiazdy estrady, urzędnika i polityka. Choć wielu zarzuca przesadne umiłowanie do spraw wizerunkowych Premierowi Tuskowi (od niedawna również na Twitterze) i jego świcie, wszyscy oni powinni pokornie zasiąść przed Stephenem Mullem i notować jak budować swoją własną markę w sieci.

Rozpoczęło się od kapitalnej porcji Twittów na temat Polski, a także interakcji z popularnymi politykami, dziennikarzami czy nawet zwykłymi szaraczkami – dyskusji na temat kraju, jego obecnej kondycji (ale na luzie) czy ośrodków kulturalnych wartych uwagi. Po niewielkim i hermetycznym gronie Twitterowiczów szybko rozniosła się plotka, że ważna persona z USA nie tylko interesuje się Polską, ale nawet w rodzimym narzeczu posługuje się lepiej niż wielu lokalnych użytkowników serwisu.

Kolejnym mocnym akcentem był filmik anonsujący początek pracy Ambasadora, w którym wyjaśniał, że Polskę zna dobrze, chwalił się zdjęciami z przeszłości i jasno podkreślał, co będzie filarami jego współpracy z tym krajem. Tym razem Stephen Mull wrócił już do ojczyzny na Święta, ale wraz z polskimi i amerykańskimi pracownikami ambasady przygotował prawdziwy show dla internautów.

Stephen D. Mull jest strzałem w dziesiątkę administracji Baracka Obamy, który – delikatnie mówiąc – nie cieszy się w Polsce przesadną sympatią społeczeństwa i popularością w zestawieniu z poprzednimi prezydentami, którzy zawsze podkreślali naszą kluczową rolę w regionie i lubili używać kraju-symbolu odzyskanej wolności w rozgrywkach wizerunkowych. Tym bardziej, że jesteśmy narodem prostym, z dużym ego, które łatwo połechtać. Nam nie trzeba do szczęścia wiele, a Ameryka jeszcze nigdy nie była tak blisko nas jak za Ambasadora Mulla.

Dołącz do dyskusji

Advertisement