Ściganie piratów nie ma sensu

Blog Forum 27.11.2012
Ściganie piratów nie ma sensu

Ściganie piratów nie ma sensu

Pod wpływem tego o czym pisali Michał Strzyżewski w tekście „Zamknięcie Megaupload zmniejszyło… przychody branży filmowej”, a także Marek Krześnicki we wpisie „To (nie)skomplikowane – w obronie wytwórni filmowych”, oraz dyskusji, która wywiązała się w komentarzach postanowiłem zebrać własne przemyślenia dotyczące tej sprawy, a przy okazji nieco szerzej popatrzeć na temat praw autorskich i walki z piractwem.

Wiele osób powie zapewne, że niezależnie od okoliczności piractwo jest złe. No bo przecież bierzemy za darmo coś nad czym twórca musiał się natrudzić ponosząc przy okazji koszty. Oczywistym jest że muzycy czy twórcy filmowi za swoją pracę, tak jak za każdą inną, oczekują pieniędzy. Niektórzy porównują piractwo do kradzieży, mimo że oba procedery mają ze sobą niewiele wspólnego. W pierwszym przypadku produkt jest powielany w drugim zmienia właściciela. Tym nie mniej istnieją moralne przesłanki by uznać piractwo za czyn haniebny. A jeśli twórca paradoksalnie zarobi dzięki temu procederowi więcej? Właśnie takie pytanie nasuwa się w ostatnim czasie kiedy słychać o próbach zbadania wpływu piractwa na branżę rozrywkową. Okazuje się bowiem, że osoby, które posuwają się do piractwa wydają jednocześnie więcej pieniędzy na legalne formy rozrywki niż ci , którzy korzystają tylko z legalnych źródeł. Kolejne dane wskazują że po zamknięciu Megaupload wpływy branży filmowej w ogólnym rozrachunku spadły zamiast wzrosnąć. Podobny efekt dało rygorystyczne ściganie piratów we Francji. Owszem, nie można zakładać, że bezdyskusyjnie piractwo nakręca całą branżę. W przypadku zamknięcia Megaupload może się okazać, że zbiegło się ono w czasie z czymś innym, co spowodowało mniejsze wpływy wytwórni filmowych. Co do wydatków na rozrywkę to logicznym jest też, że osoby zainteresowane muzyką czy filmami i wydające na nie pieniądze, chętniej będą szukać treści darmowych i nielegalnych, niż ludzie którzy idą do kina raz w roku. I wcale nie jest powiedziane, że gdyby nie posiłkowały się piratami, to wydałyby na rozrywkę mniej pieniędzy. Dlatego wciąż na dobrą sprawę nie wiemy jaki realny wpływ na przychody branży rozrywkowej ma piractwo. Oszacowanie tego jest trudne lub nawet niemożliwe. Nie jest już jednak tak oczywiste, że piraci wyrządzają wytwórniom krzywdę. Na pewno między bajki można wsadzić opowieści wielkich koncernów wyliczających roczne straty spowodowane piractwem mnożąc liczbę nielegalnych pobrań razy wartość produktu. Oczywistym jest, że nie kupiłbym każdego filmu, gry czy muzyki którą piracę, bo część z nich zwyczajnie nie jest tego warta, a wielu osób nie byłoby po prostu na to stać (nie twierdzę że jest to wymówka dla piracenia).

Koncerny próbują walczyć z piratami w coraz bardziej wyrafinowany (a może raczej brutalny) sposób. W ostatnim czasie najbardziej skupiają się na zamykaniu serwisów pokroju Megaupload oraz ściganiu użytkowników. Lobbyści forsują porozumienia pokroju ACTA, SOPA czy PIPA chcąc zmusić organy ścigania w różnych państwach do egzekwowania ich praw. Jak pokazują realia działania te mają raczej niską skuteczność i ilość nielegalnie ściąganych plików wcale nie maleje w drastycznym tempie. Ściganie piratów to moim zdaniem walka z wiatrakami. W obecnej formie kompletnie nie zdaje rezultatu. Kontrolowanie dosłownie wszystkich użytkowników sieci z kolei, po pierwsze będzie się wiązać z olbrzymimi kosztami poniesionymi przez różne organy państwowe (policje, sądy i kto wie jakie jeszcze), a po drugi godzi w prawa do prywatności obywateli. Konieczne będzie więc dofinansowanie walki z cyberprzestępcami. Jeśli firmy lobbujące ACTA itp. wolą by pieniądze konsumentów były przeznaczane na walkę z piractwem (np. poprzez nowy podatek), zamiast na ich filmy i muzykę to gratuluję pomyślunku…

Jestem zdania że zmuszanie państw by stały po stronie koncernów, kosztem praw obywateli, nawet jeśli działają w obronie prawa jest niedopuszczalne. Nie tędy droga. To posiadacze praw autorskich powinni działać w taki sposób by piractwo było niemożliwe albo nieopłacalne. Obecnej sytuacji winne są kompletnie przestarzały model biznesowy oraz prawo, które powstały na długo przed rozpowszechnieniem komputerów i pojawieniem się Internetu. Nie można za wszelką cenę walczyć w obronie prawa, które nijak nie odpowiada dzisiejszym realiom. Wszyscy śmiejemy się z zachowanych w USA czy Anglii przepisów regulujących bicie żony, zakazujących gry w domino w niedzielę itp. Stawiam obecne przepisy o ochronie praw autorskich niemal na równi. Może i cel jest szczytny ale sama treść i sposób egzekwowania nie mają racji buty. Świat idzie do przodu, a przepisy i postawa wytwórni są wciąż takie same. Obecnie niemal każdy może i potrafi zrobić zdjęcie i wrzucić na Facebooka, skopiować plik, czy wejść na YouTube i zobaczyć film łamiący prawa autorskie. To już nie są tak jak kiedyś hakerzy tylko zwykli ludzie robiący to w sposób naturalny i oczywisty. W wielu państwach ścigane jest także pobieranie, a nie tylko udostępnianie pirackich treści. Według mnie jest to absurdalne, bo skąd mam wiedzieć czy pobrany plik lub oglądany film jest „legalny”? Przenoszenie tego na odbiorcę to wyłudzanie łatwej kasy i jest sprzeczne z jakakolwiek logiką. Jeśli wytwórnie filmowe i muzyczne tak bardzo chcą utrzymać przestarzałe prawo to niech tworzą produkty w taki sposób by jego egzekwowanie było możliwe bez ograniczania praw obywateli. Nie da się? To znaczy że pomysł jest za założenia zły. Próbowano spopularyzować zabezpieczenia DRM, ale jak się okazało wcale nie były one idealne. Często przynosiły więcej szkody niż pożytku.

W ogóle jeśli chodzi o filmy czy muzykę to stworzenie jakichkolwiek zabezpieczeń jest trudne bo nikt nie jest w stanie ograniczyć mi możliwości nagrania tego co wyświetla mój pulpit lub grają głośniki. W przypadku gier jest to znacznie prostsze, wystarczy wymusić konieczność logowania na serwerze wydawcy tak jak robi to między innymi Blizzard. Oczywiście uniemożliwia to granie w miejscach bez dostępu do Internetu, ale taka jest wola wydawcy i jeśli komuś się to nie podoba to po prostu nie kupi gry i już. Owszem zapewne znajdą się i tacy specjaliści, którzy będą w stanie ominąć i to zabezpieczenie ale będzie to garstka, która nijak nie wpłynie na globalne zyski producenta. Inny sposób to gry w systemie Free-to-Play, w których nie płacimy za możliwość grania tylko za dodatkowe elementy takie jak mapy, przedmioty itp. Jeśli system jest sensownie zaprojektowany i nie niszczy balansu w grze to nie ma żadnej przeszkody by go stosować. Na smartfonach i tabletach ogromna ilość gier to właśnie produkcje F2P. Nie słyszałem by ich twórcy skarżyli się na brak pieniędzy. W świecie PC i konsol również ten sposób płatności zdobywa większa popularność. Star Wars: The Old Republic z gry abonamentowej stało się F2P w celu przyciągnięcia graczy i… zwiększenia zysków. Firma Crytek znana hitów takich jak Far Cry czy Crysis zapowiedziała że od teraz będzie tworzyć wyłącznie gry F2P. Jest ktoś kto nie słyszał o League of Legends albo World of Tanks? Oczywiście obie gry, które szturmem zdobywające serca graczy działają w modelu F2P. Ktoś może powiedzieć że generalnie gier typu MMO nie da się piracić, więc po co o nich w ogóle mówić. Błąd! Popularne gry MMO wymagające płacenia abonamentu, takie jak World of Warcraft czy Lineage, są dostępne za darmo na wielu prywatnych serwerach. Owszem jest rzesza ludzi którzy z nich korzystają, jednak WoW był mimo wszystko fenomenem pod względem liczby użytkowników oraz wpływów dla Blizzarda. Dlaczego, skoro można nielegalnie grać za darmo? Tutaj kłania się oferowanie rozrywki w takiej jakości by odbiorcy nie opłacało się kombinować. Gra na prywatnych serwerach wiąże się często z małą liczbą graczy, lagami (choć kiedyś był to większy problem), bugami i opóźnionymi patchami. Dlatego ludzie mimo wszystko wolą zapłacić i grać komfortowo. Jestem przekonany że w najbliższych latach piractwo w branży gier zostanie zmarginalizowane właśnie za prawą rozwiązań takich jak F2P czy te proponowane przez Blizzarda. Nie mówiąc już o modelu oferowania gier za darmo i zarabiania na reklamach jak chociażby robi to Rovio ze słynnym Angry Birds. Twórcy gier zrozumieli że ściganie piratów nie ma sensu, co przyznał chociażby rodzimy CD Project.

Jak to się ma do branży filmów i muzyki. Na pewno jest to trudniejsze do rozwiązania, ale myślę że nie niemożliwe. Głównym problemem jest założenie wytwórni, że chcą one zarabiać określoną ilość pieniędzy na danym produkcie, bo do tego są przyzwyczajone i nikt im nie wytłumaczy że suma ta jest w dzisiejszych czasach nierealna. Niestety realia są takie, że jeśli coś ma trafić do większej grupy odbiorców to musi być też tańsze. Nie da się wymuszać na ludziach by płacili za produkt tyle ile chce producent jeśli cena ta jest dla nich za wysoka. To tak jakby ktoś chciał ustawowo zmuszać ludzi żeby naprawiali samochody w autoryzowanych serwisach zamiast u szwagra w warsztacie. Dlatego albo utrzymywać się będzie podział na osoby kupujące legalnie oraz piratów albo wytwórnie spróbują stworzyć taki system w którym nie będzie sensu zostać piratem. Oczywiście nie podam tutaj gotowego rozwiązania, bo gdybym je znał to zapewne byłbym już miliarderem. Przykład gier pokazał jednak, że coś takiego jest możliwe, a wydawało się że również w tym segmencie walka z piractwem to syzyfowa praca. Rzeczywistość pokazuje że mikropłatności oraz zarabianie na reklamach jest znacznie efektywniejsze niż, zmuszanie do kupowania kota w worku i wykładanie sporej sumy przy zakupie produktu. iTunes pokazało że można kupować tanio muzykę, myślę że należy pójść o krok dalej bo jak widać nawet te kwoty okazują się za wysokie dla osób słuchających pirackich wersji. To samo tyczy się filmów.

Bynajmniej nie jestem zdania że ludziom się coś należy i jeśli nie chcą wydawać pieniędzy to mają prawo pobrać to za darmo. Uważam jednak, że wolny rynek sam określi który system dystrybucji materiałów ma sens. Wszyscy chyba wiedzą że lepiej zapobiegać niż leczyć. Zgodnie z tą zasadą zamiast ścigać piratów należy uniemożliwić im łamanie prawa. Trzeba oferować usługi w taki sposób by piracenie było niemożliwe albo nieopłacalne. Walczyć jakością usługi oraz rozsądnym modelem zarabiania pieniędzy. Ograniczaniu praw obywateli w imię obrony przestarzałych praw i modelu biznesowego mówimy nie.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dołącz do dyskusji