Płatności mobilne to obecnie tylko gadżet – czekam na prawdziwy wirtualny portfel

05.11.2012
Płatności mobilne to obecnie tylko gadżet – czekam na prawdziwy wirtualny portfel

Płatności mobilne to obecnie tylko gadżet – czekam na prawdziwy wirtualny portfel

Od dłuższego czasu głośno jest o mikropłatnościach, w tym przede wszystkim płatnościach mobilnych. W ostatnim czasie płatności NFC na poważnie weszły do naszego kraju – swoje własne rozwiązania mają wkrótce zaprezentować kolejne banki, w tym PKO, które chce się uniezależnić od Visy i Mastercard. Pytanie jednak, czy tak naprawdę mobilne płatności ułatwiają nam życie?

Podstawową zaletą wszystkich form płacenia komórką jest brak konieczności zabierania ze sobą karty płatniczej. To rzeczywista wygoda, przynajmniej w teorii. W praktyce wygląda to tak, że zabieramy przynajmniej dwie karty – jedną tradycyjną w portfelu, drugą w wersji komórkowej, ponieważ jeszcze nie wszędzie płatności zbliżeniowe są dostępne, choć trzeba przyznać, że Polska w porównaniu do innych krajów jest już naprawdę gęsto pokryta odpowiednimi terminalami. Posiadanie jednej karty w portfelu, czy jej nieposiadanie w ogóle to jednak mały pikuś – to sam portfel stanowi największy problem.

Nawet gdy pozbędziemy się karty płatniczej, podczas wyjścia w naszej kieszeni muszą się jeszcze znaleźć: dowód osobisty, prawo jazdy, u młodych legitymacja studencka bądź uczniowska. Do tego dochodzą jeszcze wszelkie karty rabatowe, karty miejskie czy bilety oraz rachunki które przyrastają po każdej transakcji.

Zapewne w najbliższym czasie nie pozbędziemy się portfela – nie zostanie nam wczepiony dowód osobisty w ciało, a resztę zastąpi odpowiednia aplikacja w smartfonie. Dlatego chwilowo wolę zrezygnować z płatności telefonem komórkowym, aniżeli karty w tradycyjnym portfelu.

Przy kasie i tak muszę coś wyciągać z portfela. Karta z PayPassem jest wygodna nawet gdy płatność trzeba potwierdzić kodem PIN. Tymczasem w przypadku nakładek czy innych tego typu rozwiązań na smartfona musimy uruchomić odpowiednią aplikację co też wcale nie jest takie szybkie. Od mobilnych płatności znacznie bardziej wolę naklejki, przynajmniej nie wymagają zbyt wielu czynności. Płacenie połączone z aplikacją jest świetne dla osób, które prowadzą bardzo szczegółowy budżet domowy. Jeśli nie robimy tego, to płatności mobilne nie mają dla nas większych zalet.

Nie chce deprecjonować całej idei płacenia smartfonem – widzę przed tym rozwiązaniem spory potencjał. Jednak na obecną chwilę więcej z tym zamieszania, aniżeli rzeczywistej  wygody i oszczędności czasu. Chciałbym w przyszłości płacąc telefonem otrzymywać także paragon na ten telefon. Zamiast gdy chce reklamować zakupiony towar szukać rachunku, będę mógł tylko wyjąć telefon. Wierzę, że nadejdzie taki dzień kiedy wirtualny portfel będzie naszym jedynym portfelem, a tam znajdziemy bilety, dokumenty, pieniądze, rabaty itd.. To nie jest bardzo odległa wizja. Realizacja wielu z tych opcji za pomocą smartfonu jest już dziś w dużej mierze dostępna. Jednak wszystko to wymaga dopracowania tak, aby technologia ta stała się wygodna dla przeciętnego użytkownika.

Teraz płacenie telefonem wymaga zbyt wielu kombinacji. Natomiast zwykłe płatności zbliżeniowe choć przez wielu krytykowane, czy uznawane za niebezpieczne, są jednym z najlepszych udogodnień ostatnich lat. My tu gadu gadu, a wiele osób wciąż pozostaje wierna gotówce, wcale nie uważając tego za coś złego. I chyba dobrze, że jest tak dużo różnorodnych form płatności, bo każdy może czuć się komfortowo.

Dołącz do dyskusji