Nokia uderza RIM, bo żaden pieniądz nie śmierdzi

29.11.2012
Nokia uderza RIM, bo żaden pieniądz nie śmierdzi

Nokia uderza RIM, bo żaden pieniądz nie śmierdzi

Nokia i RIM mają wiele ze sobą wspólnego. To dwójka upadłych gigantów, która za długo próbowała ignorować istnienie iPhone’a. Podupadłe, obie firmy walczą o przetrwanie. Obie też liczą na wielki powrót. Nokia już zaczęła ofensywę, twórcy BlackBerry zapowiadają ją na początek przyszłego roku. Rywal z Espoo postanowił utrudnić konkurentowi walkę o brązowy medal na rynku smartfonów. Tyle że zamiast między oczy, cios został wymierzony w krocze.

Nokia i RIM już wkrótce udowodnią, czy są warci tego, by móc ich nazywać trzecim graczem na rynku smartfonów. O zwycięstwie i miejsce na tronie mogą tylko pomarzyć: to rozgrywka między Apple i Samsungiem. Walka będzie jednak zażarta. Nie toczy się ona bowiem tylko o honory. To też, w obu przypadkach, walka o przetrwanie. Obie firmy proponują świeże, świetnie zapowiadające się alternatywy. Tyle że jeżeli rynek ich nie zechce, może to oznaczać koniec wszystkiego dla przegranej strony.

Nokia jak dotąd bardzo niechętnie posługiwała się swoim imponującym portfolio patentów. Owszem, pukała do cudzych drzwi w asyście prawników. Zdarzały się napięte sytuacje, ale zawsze kończyło się to zwykłą umową licencyjną na korzystanie z cudzej własności intelektualnej. W przypadku RIM-u chęci współpracy nie było. Nokia zdecydowała się zakończyć spór w sądach na całym świecie.

Sprawa zaczęła się w 2003 roku, kiedy to RIM kupił prawo do wybranych patentów Nokii. Jak się okazało, umowa jasno nie precyzuje o które właściwie patenty chodzi. Zdaniem RIM, sporny patent został objęty porozumieniem. Nokia domaga się dodatkowych opłat.

Poszło o patent związany z wykorzystywaniem sieci WLAN, czyli Wi-Fi. RIM próbował załatwić sprawę polubownie, ale szwedzki sąd arbitrażowy orzekł, że twórcy BlackBerry nie mogą dalej stosować swojej technologii Wi-Fi w smartfonach bez płacenia Nokii należnych opłat licencyjnych. Nokia, by upewnić się, że RIM zapłaci, pozwała go w amerykańskim, kanadyjskim i brytyjskim sądzie, domagając się wstrzymania sprzedaży smartfonów RIM z Wi-Fi, dopóki ten nie zdecyduje się opłacić licencji.

Jak wiadomo, praktycznie wszystkie smartfony BlackBerry korzystają z Wi-Fi. Blokada sprzedaży oznaczałaby prawdziwą katastrofę dla kanadyjskiej spółki. BlackBerry traci rynek w rekordowym tempie. RIM nie może sobie pozwolić na jakiekolwiek trudności, ani na opóźnienia w premierze BlackBerry OS 10. Nawet marginalny Windows Phone jest dla niego dużym zagrożeniem.

Dla Nokii to podwójna korzyść. Nie dość, że miesza w szeregach konkurentowi, to jeszcze zacznie zarabiać dodatkowe pieniądze. Nie będą to zawrotne sumy, ale w sytuacji Nokii, która walczy z widmem bankructwa, żaden grosz nie śmierdzi.

RIM w swoich wypowiedziach ma bojowy nastrój, ale stawiam dolary przeciw orzechom, że ukłoni się w końcu Nokii i odda diabłu ogarek. Business is business. Zdesperowane firmy chwytają się tanich chwytów. Szkoda tylko, że padło na Nokię. Lubię tę firmę za świetne produkty. Na swój sposób, nawet to cwane zagranie rodzi moje uznanie. Wszak nie wina Nokii, że obowiązuje kretyńskie prawo patentowe. Ale uznanie, to jedno. Podziw i szacunek, to niestety, co innego.

Źródło: Reuters, PCMag

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga

Dołącz do dyskusji