Grupa NK.pl w końcu wypada z pierwszej dziesiątki polskiego internetu

03.11.2012
Grupa NK.pl w końcu wypada z pierwszej dziesiątki polskiego internetu

Grupa NK.pl w końcu wypada z pierwszej dziesiątki polskiego internetu

Nigdy nie byłem wielkim zwolennikiem krytykowania serwisów społecznościowych, jeśli już – to prędzej ich społeczności. Miłym wyjątkiem na tym tle jest jednak dawna Nasza Klasa, bo od kilku lat za każdym razem gdy się tam pojawiam, parafrazując popularny dowcip, “nie ogarniam tej kuwety”. 

Nasza Klasa to bardzo dobry i bardzo ważny serwis z wielu powodów. Moim zdaniem obok Allegro zinternautyzował ogromną część społeczeństwa, które w końcu postanowiło sprawdzić “co to ten internet” dzięki znakomitej i intensywnej reklamie wirusowej. Lepszej nawet od Facebooka z jego tysiącem “Lubię to” na każdej stronie i billboardzie reklamowym, bo dla pokolenia 40+ zdecydowanie bardziej kusząca wydawała się perspektywa sprawdzenia jak nie powodzi się dawno nie widzianej koleżance z podstawówki. Jeśli ciekawość to pierwszy stopień do piekła, to czym dla niej są technologiczne granice? I tak oto – także dzięki NK – znacząco wzrósł odsetek seniorów i ludzi w średnim wieku w polskim internecie.

Nasza Klasa miała swoje wzloty i upadki, sam serwis powoli przestawał być czytelny i zaślepiony żądzą pieniądza starając się skomercjalizować niemal wszystkie dziedziny ostatecznie zaczął popadać w niełaskę. Nie da się również ukryć, że trafiając także do najgorzej wykształconych grup Polaków, jego poziom merytoryczny momentami stawał się naprawdę niski, pełen łańcuszków, podstępów, a idea łącząca znajomych nawet z odległych lat uniemożliwiała staranną segregację czy chociaż filtrowanie treści. Spadek wielkiej popularności był wreszcie efektem Facebooka, który szybko przejął zainteresowanie młodych ludzi z dużych ośrodków miejskich zwłaszcza. A Nasza Klasa z czasem zrobiła najgorszą możliwą rzecz, jaką może zrobić serwis społecznościowy (patrz: Grono.net) i swojego amerykańskiego konkurenta bezpardonowo zaczęła kopiować.

Jako, że serwis z Polską ma już tylko niewiele więcej wspólnego niż Facebook, bez większego żalu stwierdzam, że od transformacji w NK.pl, Nasza Klasa rozpoczęła swoją wędrówkę w dół. Nie jest to natomiast wędrówka nieoczekiwana. Wręcz przeciwnie – podejrzewam, że twórcy doskonale zdają sobie sprawę z możliwych dalszych losów serwisu, a ich zadaniem nie jest zdobywanie szczytów, a jedynie utrzymanie serwisu na przynoszącym dochody poziomie.

I od dawna im się to udaje, co wcale mnie zresztą nie dziwi. NK.pl jako grupa medialna dopiero we wrześniu wypadała poza pierwszą dziesiątkę największych podmiotów polskiego internetu i nawet to nie było jakimś spektakularnym krachem. Nie dziwi mnie, ponieważ o serwisach społecznościowych decyduje siła przyzwyczajeń. A NK.pl wciąż doskonale wkomponowuje się w pewien przekrój polskiego społeczeństwa, dla którego – moim zdaniem – jest swoistą internetową Mekką, centrum dowodzenia, ale definiowania i nazywania tej grupy – żeby nikogo nie urazić – się nie podejmę. Oczywiście to generalizowanie, ponieważ wierzę, że przy takim zasięgu istnieje jeszcze spora grupa świadomych i biegłych internautów, którzy z różnych powodów serwisu do czegoś używają.

Jak podaje Megapanel PBI/Gemius, Facebook w Polsce trafił we wrześniu do przeszło 12 milionów użytkowników stając się najpopularniejszym serwisem społecznościowym w Polsce, a popularnością ustępując tylko Grupie Google, a przeganiając między innymi potężną onetowską koalicję. NK.pl zajmuje 11 miejsce w zestawieniu z 9 milionami użytkowników. Pomiędzy plasuje się między innymi Wirtualna Polska, Wikipedia, YouTube czy Allegro. Przepaść nie jest więc ogromna, a rezultat nadal wydaje się wielkim sukcesem dawnej Naszej Klasy.

Czy NK.pl się skończy? To ciekawe pytanie, bo w tym tempie tracenia na popularności nie musi to wcale nastąpić prędko. Z drugiej strony być może wystąpi tu efekt “topniejącego bałwana” (odwrotność efektu kuli śnieżnej, dajcie znać czy podoba wam się taka, zasłużona chyba, nazwa). W sumie to właśnie ta ostatnia kwestia wydaje się tutaj najciekawsza. Wiele wskazuje na to, że pożyjemy-zobaczymy, a NK.pl choć jest wielkim serwisem, o wielkiej tradycji, dorobku i nadal możliwościach chyba dalej będzie pogodzona z losem wegetowała aż do dnia kiedy ostatnie podstawówkowe przyjaźnie przeniosą się na facebooka.

Dołącz do dyskusji