Czy Microsoft ma na siebie pomysł?

Blog Forum 06.11.2012
Czy Microsoft ma na siebie pomysł?

Czy Microsoft ma na siebie pomysł?

Zdaję sobie sprawę, że o produktach Microsoftu w ostatnim czasie pisze się dużo. Ludzie rozkładają Surface na czynniki pierwsze, testują każdą możliwą opcję w Windows RT, opisują programy w Modern UI, porównują ceny nowych słuchawek z Windows Phone 8, czy śledzą na bieżąco sprzedaż najważniejszego produktu giganta z Redmond czyli Windows 8. Portale technologiczne kipą wręcz tego typu rewelacjami nierzadko spychając na drugi plan poczynania Apple, Google czy Samsunga. W połączeniu z trwającą właśnie intensywną kampanią reklamową produkty Microsoftu są dosłownie wszędzie i można mieć wrażenie że niedługo wyskoczą z lodówki. Ja chciałbym się zastanowić nad tym co tak naprawdę chce osiągnąć Microsoft, czy ma jakąś strategię, czy po prostu panicznie wypuszcza nieprzemyślane produkty w nadziei że uda mu się uszczknąć chociaż część mobilnego rynku.

Nie ulega wątpliwości, że Microsoft przespał ostatnie kilka lat. Do premiery pierwszego iPhona smartfony stanowiły niewiele znaczący procent rynku, a znane dziś tablety nie istniały. Windows znajdował się na większości PC na świecie i nic nie wskazywało by coś miało się w najbliższym czasie zmienić. Owszem kieszonkowe komputery od HTC czy BlackBerry zdobywały co raz większą popularność, jednak i tu Microsoft miał powody do zadowolenia ponieważ ich Windows Mobile zdobył w swoich szczytowym momencie ponad 40% rynku smart fonów. Mogło się zdawać że firma z Redmond trzyma rękę na pulsie i nic nie jest jej w stanie zagrozić. W najmniej oczekiwanym dla Microsoftu momencie Apple zapoczątkowało prawdziwą mobilną rewolucję prezentując pierwszego iPhona. Produkt został wyśmiany przez Steve’a Ballmera co tylko potwierdza, jak pewnie czuł się Microsoft w tamtym czasie. Liczba sprzedawanych smartfonów rosła w nieprawdopodobnym tempie, później przyszła kolej na tablety, a Microsoft wciąż sprawiał wrażenie jakby nie dostrzegał potencjału drzemiącego w rynku urządzeń mobilnych, na którym na dobre zadomowiły się iOS oraz Android. Pierwszą nieśmiałą próbą wejścia na nowy teren był Windows Phone 7, który jednak w porównaniu z konkurencją oferował niewiele i nie zdobył zaufania zbyt wielu klientów. Mam wrażenie że Microsoft bardzo spieszył się z wydaniem systemu na smartfony, który sprostałby nowym standardom i w efekcie wydał produkt z wieloma dobrymi pomysłami, jednak zbyt ubogi by mieć szansę na odniesienie realnego sukcesu. Mogło się zdawać że w segmencie smartfonów Microsoft poległ, a na rynku tabletów zamierzał konkurować Windowsem 7, który nie nadawał się do obsługi ekranów dotykowych. Jednak na koniec 2012 roku postanowił zaatakować po raz kolejny i to od razu na kilku frontach. Wydanie nowej odsłony Windowsa która miała łączyć świat PC oraz tabletów zarówno w architekturze x86/x64 jak i ARM, wprowadzenie własnej linii urządzeń oraz znacznie ulepszona wersja systemu Windows Phone maja sprawić że firma znów znajdzie się na szczycie.

Przyjrzyjmy się zatem co proponuje nam Microsoft i czy kafelkowa rewolucja ma sens. Zacznę od flagowego produktu czyli Windowsa 8. Najbardziej kontrowersyjnym rozwiązaniem są dwa zupełnie różne rodzaje interfejsu, czyli stary dobry Classic oraz nowy „zły” Modern. U większości potencjalnych klientów rodzi się zapewne pytanie: Komu to potrzebne? A dlaczego? Microsoft mógł stworzyć przecież dwa odrębne systemy dla PC oraz tabletów tak jak np. Apple. Należy sobie jednak zadać pytanie czym tablety z Windowsem mogłyby przekonać do siebie konsumentów? Zaoferowanie tego samego co konkurencja, niekoniecznie przyniosłoby dobre rezultaty ze względu na przywiązanie ludzi do określonych i znanych rozwiązań. Do tego marka Windows nie kojarzy się tak dobrze jak Apple i na pewno nie jest magnesem na klienta. No i liczba aplikacji która w przypadku AppStore i Google Play przekracza już 700 tysięcy. Microsoft musiał pokazać coś więcej by przebić się na zdominowanym przez iOS i Androida rynku. Dlatego postanowił wykorzystać swoją największa przewagę czyli… system oraz bazę programów na PC. Połączenie w jednym urządzeniu funkcjonalności laptopa oraz tabletu to coś czego rywale nie mogą zaoferować. OSX nadal nie jest konkurencją dla Windowsa, który dla wielu jest synonimem systemu na PC. Do tego konieczność zintegrowania dwóch systemów bazujących na różnych architekturach oraz problemy z kompatybilnością aplikacji na pewno byłyby dla Apple dużym problemem. W przypadku Google mamy co prawda Chrome OS jednak nazywanie go pełnoprawnym systemem operacyjnym na PC byłoby według mnie przesadzone. Microsoft nie posiadał do tej pory systemu operacyjnego na tablety, dlatego zintegrował go z wersją desktopową bez żadnych problemów i zaczął tworzyć od podstaw. Ktoś mógłby powiedzieć że Google czy Apple również może podczepić system rodem z PC pod swoje mobilne OSy i z czasem zbudować bazę programów mogącą konkurować z Windowsem. Rynek PC jest jednak dużo bardziej dojrzały, żeby nie powiedzieć skostniały i nakłonienie developerów do przesiadki na inna platformę czy stworzenie nowych i co najważniejsze dopracowanych wersji znanych od lat programów byłoby dużo trudniejsze. Do tego brak pakietu Office, który dla wielu jest najważniejszą rzeczą na domowym komputerze obok przeglądarki i jak pokazuje rynek wciąż nie ma realnej konkurencji. Również czysty iOS czy Android po dołączeniu klawiatury nie jest w stanie zaoferować zbyt wiele ze względu na ograniczenia systemu, który ewoluował w końcu ze smartfonów oraz nieprzystosowanie do obsługi myszka i klawiaturą a także problematyczny multitasking (choć w przypadku Androida powoli się to zmienia).

No dobrze Microsoft zobaczył swoją szansę w połączeniu tabletu i notebooka ale to jeszcze nie znaczy że takie podejście ma sens i jest dobre dla klienta. Szeroko pojęty sprzęt komputerowy dzieliliśmy do tej pory na telefony/smartfony, tablety, notebooki (wliczając w to netbooki oraz ultrabooki) oraz stacjonarne PC (do których należą także komputery All In One). W przypadku tych ostatnich widać, ze sukcesywnie oddają one pola notebookom i poza zapalonymi graczami, grafikami i innymi osobami potrzebującymi dużego monitora do pracy mało kto rozważa zakup takiego urządzenia. Osobiście uważam że taki podział nie jest zły i naprawdę jest w stanie usatysfakcjonować zdecydowaną większość użytkowników. Tylko dlaczego miałoby mi się nie podobać, że ktoś chce mi zaoferować coś więcej? Skoro mając pełnoprawny tablet z dotykowym interfejsem i zabierając go ze sobą mogę w dowolnej chwili uczynić z niego pełnoprawnego notebooka ze znanym mi desktopem to czemu nie? Na pewno rozwiązanie lepsze niż noszenie obu urządzeń lub konieczność wyboru, które z nich wsadzić do torby. Jak już wcześniej pisałem iPad z klawiaturą w wielu przypadkach nie zastąpi notebooka ze względu chociażby na brak popularnych portów, czy po prostu ograniczenia systemu.
Ale co z klasycznymi PC czy notebookami? Na nich także będzie Windows 8 a przecież nie potrzebuję tam interfejsu dotykowego. W tym przypadku rozwiązanie jest banalne. Skoro nie potrzebujesz to go nie używaj. Miałem zainstalowany Windows 8 w wersji Release Preview na komputerze stacjonarnym i ani razu nie użyłem aplikacji z Modern UI. Kafelkowe menu służyło mi tylko i wyłącznie do odpalenia pulpitu oraz uruchamiania desktopowych programów. Mama nadzieje że Microsoft pójdzie tą drogą i nie będzie nas zmuszał do rezygnacji z desktopowych aplikacji, które pozwalają znacznie lepiej wykorzystywać duże ekrany oraz lepiej nadają się dla skomplikowanych narzędzi takich jak Photoshop, AutoCAD czy nawet Office. Myślę że Microsoft mógł w ogóle zrezygnować z kafelków i pozostawić czysty desktop w wersji na PC. Jedyny problem byłby wówczas z systemem Windows 8 w wersji OEM, których nagle zrobiłaby dwie wersje wprowadzając dodatkowe zamieszanie.

Skoro Windows 8 faktycznie może nadać się do tabletów, hybryd tableto-notebookowych oraz notebooków czy stacjonarnych PC to dla kogo Windows RT? Mimo że jest to chyba najbardziej krytykowany produkt z nowej rodziny Windowsów, ja uważam że nie jest on kompletnie pozbawiony sensu. Przede wszystkim Microsoft musiał wydać system dla tabletów z architekturą ARM. Nie mógł sobie pozwolić na nie zrobienie Windowsa dla najszybciej rozwijającej się rodziny układów scalonych, która dominuje na rynku mobilnym i wkrótce może jak równy z równym walczyć z procesorami x86/x64. Próba walki z Apple i Google wyłącznie przy pomocy tabletów opartych o procesory Intela i AMD byłaby bardzo trudna. Microsoft miał dwa wyjścia: pozostawić tylko interfejs Modern albo zrobić wierną kopię Windows 8 w wersji ARM bez możliwości uruchamiania programów ze starszych Windowsów. Ku zdziwieniu wielu wybrał rozwiązanie… trzecie. Zrobił ograniczoną pod wieloma względami wersję Windows 8 z trybem pulpitu, na który poza preinstalowanym Officem, oraz tym wszystkim co na starcie posiada każdy Windows nie ma i nie będzie aplikacji. W praktyce jest to druga opcja, ponieważ pulpit służy tylko i wyłącznie do obsługi Worda i spółki a aplikacje desktopowe nie będą mogły być przepisywane na procesory ARM. Dlaczego Microsoft nie chciał by Windows RT był pełnoprawnym rywalem Windows 8 (uwzględniając oczywiście konieczność stopniowego przekompilowania programów z x86/x64)? Tego nie wiem. Być może jeszcze wydajność układów ARM nie pozwoliłaby na to i w przyszłości Windows RT otrzyma pełną funkcjonalność. Może Microsoft nie chce podziału rynku na dwie równorzędne platformy, woli by ARM był jednak w segmencie bardziej rozrywkowym. Ciężko mi do końca zrozumieć intencje twórców tego systemu w kontekście ostatecznego kształtu Windowsa RT. A jak to wygląda okiem konsumenta? W końcu to jest dla nas najistotniejsze a nie interes firmy. Dla kogoś oczekującego od tabletu bycia wyłącznie tabletem, który ma być jak najtańszy Windows RT może być rozwiązaniem oferując jako bonus w końcu całkiem przydatny pakiet Office oraz desktopową przeglądarkę. Jak widać po wyprzedanych urządzeniach chętni się znaleźli, chociaż na pewno ten system w obecnym kształcie rewolucji nie zrobi.

Czy to wszystko oznacza że klasyczne notebooki znikną i zostaną wyparte prze hybrydy pokroju Surface? Zdecydowanie nie. Przede wszystkim nadal takie rozwiązania są dość drogie. Za najtańsze konstrukcje z Atomem od Intela i 2GB RAM trzeba zapłacić ponad 2 tysiące zł (razem z klawiaturą). A to wszystko przy przekątnej 10 cali. Netbook o podobnej specyfikacji kosztuje dwa razy mniej. O ile sprzęt tego typu w najbliższych latach znacznie stanieje to jest kolejna przeszkoda, trudniejsza do pokonania, mianowicie rozmiar wyświetlacza w takim tablecie z odczepianą klawiaturą. No bo ja sobie nie wyobrażam trzymać w rękach ekranu o przekątnej 15 cali czy nawet większego. W tym segmencie zapewne bardziej sensownym rozwiązaniem pozostawienie jednolitej konstrukcji rodem z klasycznych notebooków uzupełnionej o dotykowy ekran. Tylko pytanie czy jest to potrzebne skoro i tak nie zrobimy z tego tabletu? Podobnie w przypadku stacjonarnych PC, również zobaczymy wielkie dotykowe ekrany. Takie konstrukcje już się pojawiają na rynku a czy będą sukcesem czas pokaże. Według mnie hybrydy takie jak Surface staną się popularne w segmencie 10-13 cali pozwalając zastąpić tablet oraz netbooka/ultrabooka. W przypadku większych urządzeń dotykowy ekran będzie raczej bajerem niż praktycznym rozwiązaniem, choć pewnie z czasem powstaną sposoby na jego sensowne wykorzystanie.
A po co Microsoft w ogóle wydaje Surface? Nigdy nie produkowali przecież sprzętu pod swój własny system operacyjny. Co najwyżej ograniczali się do myszek, klawiatur i innych tego typu akcesoriów. Microsoft nauczył się chyba na błędach Google, które pozwoliło producentom tabletów na samowolkę co w efekcie poskutkowało masą budżetowych produkcji psujących opinię samemu systemowi. Z kolei w przypadku high-endowych konstrukcji cena bywała absurdalnie wysoka przekraczając nawet koszt zakupu iPada. W efekcie tablety z Androidem nie były w stanie rywalizować z produktami Apple. W ostatnim czasie widzimy wysyp nowych Nexusów, które zdobywają coraz większą część rynku i myślę że wyjdzie to urządzeniom z Androidem na dobre. Producenci będą się musieli naprawdę postarać jeśli zależy im na rywalizacji w tym segmencie rynku. Microsoft postanowił już na starcie stworzyć produkt, z którym konkurować będą musieli jego partnerzy chcąc zyskać przychylność klientów. Surface jest świetnie wykonany a jego cena niższa niż w przypadku iPada. To swego rodzaju straszak na wypadek gdyby Samsung, Asus i spółka okazali się zbyt leniwi lub pazerni na kasę. Dodatkowo Microsoft ma narzędzie, o którym Google może pomarzyć, a mianowicie może licencjonować Windows 8 na wybrane produkty. Boleśnie przekonało się o tym HTC, które nie dostało od Microsoftu zgody do produkcję tabletów z jego systemem. To wszystko pokazuje że Microsoft chce zadbać o wizerunek swojego nowego systemu tak by kojarzył się z jakością. Podobnie wygląda sprawa w przypadku Windows Phone 8. Tu współpraca z producentami smartfonów jest jeszcze większa. Czy doczekamy się również Surface Phone od Microsoftu? Nie mam pojęcia. Teoretycznie byłby to nienajgorszy pomysł, jednak myślę że byłby bardzo źle odebrany przez partnerów a w szczególności Nokię, która w całości poświęciła się na rzecz nowego mobilnego systemu Microsoftu.
Wygląda na to że w firmie z Redmond wyciągnięto wnioski z tego co działo się na rynku szeroko pojętych komputerów osobistych. Microsoft garściami czerpie z tego co dokonały Apple oraz Google w ostatnich latach miksując to wszystko razem i tworząc swoją własną wizję. Widać że celem jest stworzenie ekosystemu na kształt tego znanego z produktów Apple. Ścisła integracja wszystkich urządzeń i powiązanie ich poprzez różnego rodzaju usługi to kierunek w którym zmierzają obecnie wszyscy liczący się gracze. PC/duży notebook i Surface z Windows 8, smartfon z Windows Phone 8, a do tego konsola Xbox podpięta do TV. Wszystko połączone dzięki SkyDrive, XboxLive oraz możliwością uczynienia ze smartfona czy tabletu swoistego kontrolera obsługującego domowe multimedia. Tak ma wyglądać nowoczesny dom w wykonaniu Microsoftu. Czy to się sprawdzi? Moim zdaniem ma szansę. Sam jestem zainteresowany czymś w rodzaju Surface z Windows 8 ponieważ posiadając stacjonarny PC nie potrzebuję dodatkowo notebooka. Tablet byłby dużo lepszym uzupełnieniem, jednak nie chcę jednocześnie rezygnować z przenośnego narzędzia pracy. Do tego mając już dwa urządzenia z systemem od Microsoftu niezłym pomysłem wydaje się smartfon z Windows Phone 8 jako uzupełnienie całości. Zakupu Xboxa nie przewiduję w najbliższym czasie jednak jako domowe centrum rozrywki dla rodziny dostępne z każdego miejsca w domu może się sprawdzić wyśmienicie. Tym bardziej jeśli nowa odsłona konsoli wpasuje się w politykę firmy i uraczy nas Modern UI oraz aplikacjami z Windows Store.

Jakie widzę w tym wszystkim zagrożenia? Boję się że Modern UI kompletnie zastąpi klasyczny tryb desktop. Nie wyobrażam sobie używania wyłącznie pełnoekranowych aplikacji na monitorze większym niż 20 cali. Mama nadzieję że te dwa światy wciąż będą istnieć obok siebie, albo Microsoft zmodyfikuje nowy interfejs tak by potrafił wykorzystywać powierzchnię jaką dają duże monitory. Jeśli tak się stanie to nie mam nic przeciwko kafelkowej rewolucji. Bo tak naprawdę nie mieni się aż tak wiele. Wciąż będą istnieć PC i notebooki tyle że z dotykowymi ekranami, a smartfony nadal będą smartfonami. Jedyna różnica to połączenie tabletu i netbookla/ultrabooka w jedno urządzenie z osobnymi interfejsami dla każdego z trybów. To cała filozofia. Wybiegając nieco w przyszłość, być może za jakiś czas nie będą potrzebował nawet PC. Wystarczy mi Surface lub jego odpowiednik i monitor, który podepnę kiedy będę potrzebował. Mniej urządzeń, niższe koszty, mniej komplikacji, zawsze wszystko pod ręką, jak dla mnie same plusy.

Dołącz do dyskusji