Vimeo wprowadza zmiany – płatny dostęp do materiałów oraz „słoik na napiwki”

20.09.2012
Vimeo wprowadza zmiany – płatny dostęp do materiałów oraz „słoik na napiwki”

Vimeo wprowadza zmiany – płatny dostęp do materiałów oraz „słoik na napiwki”

Serwis, który powstał niemalże 8 lat temu z inicjatywy Zacha Kleina oraz Jakoba Lodwicka postanowił delikatnie skręcić w stronę, jaką kroczy YouTube – daje możliwość zarabiania twórcom treści. Bez obaw – Vimeo chce to zrobić umiejętnie i ze smakiem. Nie ma obaw, że serwis będzie nas raczył reklamami podpasek przed obejrzeniem teledysku rockowego zespołu.

To, co od zawsze odróżnia Vimeo od YouTube’a to treści, jakie są publikowane na jego łamach. Nie znajdziemy tam materiałów komercyjnych, klipów przedstawiających gameplay gier, urywków programów telewizyjnych oraz treści niestworzonych przez użytkowników serwisu. Nie bez znaczenia dla twórców był również fakt, że jako pierwszy serwis tego typu, już pod koniec 2007 roku wprowadził wsparcie dla materiałów HD (720p). Nie ma co ukrywać – ten krok pozwolił uzyskać sporą grupę sympatyków oraz użytkowników.

Wszystkie te czynniki spowodowały, że serwis tworzony w Nowym Yorku stał się przyczółkiem niekomercyjnych produkcji filmowych, prac artystów lub osób prezentujących swoje umiejętności w kwestii tworzenia materiałów audio-wizualnych.

Jak się wydaje teraz szefowie Vimeo stwierdzili, że warto dać twórcom korzystającym z serwisu ciekawe narzędzia do zarabiania. Już w przyszłym roku, mają pojawić się nowe narzędzia stworzone przez portal dla twórców, pozwalające m.in. pobieranie opłat za dostęp do ich materiałów wideo. Na chwilę obecną więcej szczegółów nie ujawniono. Jednak spodziewam się, że wszystko będzie zrobione ze smakiem oraz wyczuciem, tak jak to miało miejsce podczas rozwijania serwisu.

Dość przypadkowo tekst Przemka Śmita o elektronicznym słoiku na napiwki zbiega się z moim tekstem o zmianach w serwisie Vimeo. Teraz również twórcy tego serwisu wideo postanowili umieścić wirtualny słoik na napiwki dla twórców posiadających konta Plus oraz PRO.

Poniżej odtwarzacza wideo zostanie umieszczony przycisk „Tip this wideo”. Przy jego wykorzystaniu będziemy mogli ustalić kwotę (od 1 do 500 dolarów) napiwku dla twórcy materiału wideo oraz przy pomocy karty kredytowej lub PayPala w prosty sposób wspomóc jego budżet.

Zwłaszcza ta druga nowość zapowiada się bardzo ciekawie. Jest w zasadzie nieinwazyjna i nie uderza w dotychczasową filozofię serwisu. Patrząc na sukces niektórych projektów na Kickstarterze w USA oraz innych krajach, to ten pomysł może chwycić. Jest stosunkowo spora szansa, iż serwis zamieni się w wirtualne kino, gdzie będzie można obejrzeć ambitne, niekomercyjne, nie będące w szerokiej dystrybucji filmy. Taka perspektywa wydaje się być bardzo kusząca.

Pozostaje pytanie czy twórcy nie zaczną go używać do żebrania o wsparcie finansowe. Udostępniając najpierw teaser, czy też sam pomysł na projekt a następnie nakłaniając do ofiarowania napiwku. Wydaje się to mało prawdopodobne. Lepiej w tym celu sprawdzi się wspomniany Kickstarter a i sama społeczność serwisu raczej nie pozwoli na takie zachowanie.

No właśnie – społeczność. Słowo klucz przy wprowadzeniu takiego projektu. Kolokwialnie mówiąc dobra prasa oraz poważanie w środowisku nie spowoduje wystarczającego ruchu w interesie, aby potencjał jakie przynoszą zmiany można byłoby przekuć na realny zarobek.

W grudniu 2011 roku serwis odnotował 65 milionów unikalnych użytkowników oraz 8 milionów zarejestrowanych osób korzystających z jego możliwości. Nie są to liczby robiące specjalnego wrażenia przyrównując je do lidera rynku, jakim jest YouTube – 800 milionów użytkowników miesięcznie. Cały czas trzeba pamiętać, iż w Vimeo nie znajdziemy filmów o kotach i innych niewiele wnoszących do naszego życia treści.

Tak jak w przypadku YouTube’a gdzie nie widzę zbyt często (prawie nigdy) materiałów, za które byłbym gotów zapłacić czy wspomóc twórców, tak w przypadku Vimeo sytuacja jest zupełnie odwrotna. Pozostaje pytanie, czy inni widzowie również będą chętni do sięgania po swoją kartę kredytową. Jak wiemy w Polsce takich osób jest niewiele, na szczęście dla twórców filmów oraz serwisu w innych krajach sytuacja w tej kwestii jest lepsza.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji