Starcie czy upadek Tytanów? Motorola kontra Apple

20.09.2012
Starcie czy upadek Tytanów? Motorola kontra Apple

Starcie czy upadek Tytanów? Motorola kontra Apple

Padłam. Motorola, czyli praktycznie Google, chce zablokować iPhone’y, iPody, iPady i komputery z OS X w Stanach Zjednoczonych, a właściwie zabronić sprowadzania ich z Chin. Powód? Apple narusza patenty Motoroli. Jednak nie to jest najśmieszniejsze. Motorola komentuje mówiąc, że zablokowanie tych sprzętów nie wpłynie zbytnio na amerykańskich konsumentów. No tak, co tam iSprzęty, wiadomo, że się nie liczą!

Tak jak było do przewidzenia, Google za pomocą Motoroli dopiero zaczyna krucjatę patentową przeciwko Apple. Skarga do amerykańskiej Federacji Handlu dotyczy siedmiu patentów Motoroli, których Apple rzekomo używa. Wśród nich znajduje się między innymi patent na zarządzanie wiadomościami w komunikatorach na różnych urządzeniach czy zarządzanie bezprzewodowo multimediami w różnych aplikacjach. Sprawa jest o tyle ciekawa, że nie dotyczy w końcu patentów FRAND, czyli standardów, do których właściciele patentów mają obowiązek dać innym dostęp na rozsądnych warunkach.

Część z wyszczególnionych przez Motorolę patentów dotyczy praktycznie wszystkich najpopularniejszych urządzeń od Apple. Przecież iPhone’y, iPody touch, iPady i od niedawna OS X posiadają komunikatory, które synchronizują się między sobą. Apple bardzo się tym chwalił, iMassage to jedna z najbardziej “konsumenckich” funkcji spinających między sobą iOS i OS X.

Google wypalił z mocnego działa i żąda zablokowania sprzedaży, reklamy i dystrybucji tych sprzętów na terenie Stanów Zjednoczonych. Tak po prostu. Najlepszą częścią jest jednak tłumaczenie, że brak iSprzętów nie zaszkodzi konsumentom, a nawet jeśli tymczasowo ceny podobnych urządzeń wzrosną, to wobec zakazu sprzedaży i rozmiaru naruszeń jest to uzasadnione.

Nie ma w tym nic niespodziewanego. Od początku było wiadomo, że Motorola ze swoimi patentami w rękach Google’a oznacza przede wszystkim broń przeciw Apple i wszystkim, którzy ośmielają się pozywać producentów urządzeń z Androidem. Google planował mocną defensywę i odpowiedź taką samą bronią, jaką uderza Apple. Na tym właśnie polegają amerykańskie wojenki patentowe – na odpowiadaniu, kontrpozwach i puszeniu się. Tym razem jednak zrobiło się poważnie, bo zarówno Motorola, jak i Apple, to firmy rodem ze Stanów Zjednoczonych.

Nie bez powodu mówi się, że Samsung w Stanach Zjednoczonych nie miał szans w wielkim procesie patentowym, a przysięgli sympatyzowali z Apple’em, bo… cóż, proces amerykański gigant kontra koreański gigant w Stanach Zjednoczonych nie pozostawiał wiele nadziei Samsungowi. Teraz jednak Motorola, miejscowy gracz, zasłużony dla rozwoju całego przemysłu telekomunikacyjnego, w tym rodzimego, postanawia powalczyć.

Motorola ma czym grać. Nie na darmo niedawna premiera nowych RAZR przekształciła się w pokaz siły, historii i technologii należących do Motoroli. Nie na darmo pojawił się na niej Eric Schmidt z Google’a – Google, jak i zresztą Apple, jest dzieckiem i dumą Stanów Zjednoczonych. Motorola będzie to podkreślać, jeśli dojdzie do jakiegoś widowiskowego procesu.

Nie mogę oprzeć się przeczuciu, że skarga do Komisji Handlu to dopiero początek rozgrywek Google kontra Apple. Całość, gdyby nie dotyczyła poważnej sprawy zakazu sprzedaży czołowych sprzętów Apple, byłaby nawet zabawna, jak dziecięce przepychanki i kłótnie w stylu nieskończonego “nie-tak”. Jednak przeradza się to w absurd, zwłaszcza gdy Motorola stwierdza, że amerykańscy konsumenci nie stracą na zakazie sprzedaży np. iPhone’ów. Tych iPhone’ów, które tak uwielbiają. Absurd! Amerykanie kochają iPhone’y coraz iPady i Motorola może narobić sobie wrogów blokując ich sprzedaż!

Szkoda, że Google musi bronić Androida w tak głupi i agresywny sposób, stając się ty samym drugim Apple’em. Czyi agresorem.

Dołącz do dyskusji