iPhone 5 – recenzja Spider’s Web

SW Testuje 28.09.2012
iPhone 5 – recenzja Spider’s Web

iPhone 5 – recenzja Spider’s Web

Ach ten iPhone. Żaden inny gadżet elektroniczny nie wywołuje tak skrajnych emocji, żaden inny produkt kultury masowej nie jest na ustach tak często, żaden inny smartfon nie stanowi tak silnego punktu odniesienia. Pisać o nowym iPhonie to prawdziwe przekleństwo – nie trzeba być wytrawnym psychologiem, by wiedzieć, że przez jednych zostaniesz zmieszany z błotem, a przez innych poklepany po ramieniu. Ach ten iPhone.

iPhone 5. Największa rzecz, która przytrafiła się iPhone’owi od czasu iPhone’a – reklamuje nową wersję swojego hitowego produktu Apple. Poprzednio mówił, że to cały internet w kieszeni (pierwszy iPhone), potem, że to iPhone, na którego czekaliśmy (iPhone 3G), dalej że to najszybszy i najpotężniejszy iPhone (iPhone 3GS), następnie, że znowu wszystko zmienia (iPhone 4), w końcu, że to najbardziej fascynujący iPhone w historii (iPhone 4S). Jaki więc jest iPhone 5? Czy spełnia najnowszą sloganową obietnicę? Czy rzeczywiście to kolejna rewolucja na rynku smartfonów jak zdaje się sugerować Apple, co przyjazne amerykańskiej firmie media z radością podchwytują? Czy nowy iPhone to ponownie król wszystkich smartfonów i niedościgniony wzór dla konkurencji? Dziś, w dniu polskiej premiery iPhone’a 5 zapraszamy na naszą recenzję.

 

Wygląd i wrażenia ogólne

 

Coś dziwnego dzieje się z najnowszymi wersjami topowych smartfonów. Do niedawna było tak, że w materiałach promocyjnych nowe gadżety wyglądały niczym nie z tej Ziemi: magicznie piękne, genialnie wykonane, z doskonałymi materiałami wykończeniowymi. W zderzeniu z rzeczywistością bywało różnie, ale prawie zawsze nieco gorzej niż na obrazku, czy filmie. Tymczasem iPhone 5 to drugi po Samsungu Galaxy S III smartfon, który znacznie lepiej wygląda w rzeczywistości, gdy weźmiemy go do ręki, dotkniemy i przyjrzymy z bliska, aniżeli na prospektach reklamowych. Przyznam, że zarówno flagowy Samsung, jak i nowy iPhone nie robiły na mnie wrażenia, gdy prezentowano je na konferencjach prasowych, które śledziłem w sieci. Dopiero wtedy, gdy dane było mi wziąć je do ręki doznawałem swego rodzaju olśnienia.

Ok – to trzeba wyraźnie zakomunikować – iPhone 5 jest piękny. Ale ta piękność jest dziwna. Jak pisałem w tekście opisującymi moje pierwsze wrażenie:

Nowy iPhone 5 jest taki milusiński. Taki tyci tyci tyci 😉 Taki do głaskania niczym perski kot i do podziwiania niczym piękny dywan, na który boimy się wejść buciorami.

Taki naprawdę jest. iPhone 5 wydaje się bardziej czymś w rodzaju drogiego dodatku, ekskluzywnej biżuterii, a nie po prostu telefonem. Po kilku dniach korzystania z niego wciąż targają mną emocje… opiekuńcze. Czy nic mu się nie stanie jak włożę go do kieszeni? Czy nosząc go będę go czuł i przez to kontrolował jego położenie, by czasem nie wypadł? Tak właśnie dba się o drogie i bliskie sercu dodatki, które stanowią nasze oczko w głowie. Zaczynam się zastanawiać, czy to nie kolejna szelmowska sztuczka Apple’a – zrobić produkt, który w naturalny sposób wbija się w taki rejestr naszych emocji.

Ale jest piękny. Taki naprawiony iPhone 4/iPhone 4S, którego design ze względu na mnogość warstw i łączeń wydawał mi się najmniej ‘apple’owy’ w historii. Poprzednie dwie wersje iPhone’a były zbitkiem kilku różnych elementów – oddzielnie przód i tył urządzenia i na dodatek ta wystająca ramka biegnąca dookoła urządzenia. Brrr. iPhone 5 ma zupełnie inny charakter – ze względu na konstrukcję bliską unibody znowu wygląda jak produkt z pracowni projektanckiej Sir Jonathana Ive’a.

Teraz metalowa ramka biegnąca dookoła iPhone’a jest częścią jednej bryły, a nie oddzielnym elementem. Teraz wygląda naprawdę dostojnie, a wszystkie otwory i przyciski potęgują wrażenie ekskluzywności produktu. To właśnie ta metalowa ramka w połączeniu z w większości aluminiowym tyłem urządzenia tworzy wizerunek nowego iPhone’a. I to właśnie te dwa elementy najtrudniej dobrze pokazać na zdjęciach, czy filmie. To trzeba zobaczyć na własne oczy, by przekonać się, że nie ma tu żadnej ściemy, żadnego kompromisu – to najwyższa klasa wykończenia urządzenia elektronicznego, wciąż niedostępna dla innych producentów. Przy tak pięknym tyle iPhone’a 5, tył Galaxy S III wygląda rzeczywiście jak chińska zabawka.

Przednia tafla szkła jest jedynym elementem, który delikatnie wystaje znad metalowej ramki, ale nie tak wyraźnie jak w iPhonie 4/4S, lecz znacznie bardziej subtelnie. Przód iPhone’a 5 – mimo wyższego wyświetlacza – to wciąż najbardziej rozpoznawalny znak szczególny marki iPhone. Rzut oka wystarczy, by poczuć tu ducha pierwszego iPhone’a. Okrągły przycisk ‘home’ z kwadracikiem w środku, charakterystyczny układ kamer oraz głośnika w górnej części urządzenia – to wszystko wciąż stanowi wyznacznik iPhone’a.

iPhone 5 jest wyraźnie wyższy od poprzednich iPhone’ów, ale nie szerszy, co na pierwszy rzut oka może się wydawać nieco komiczne – urządzenie wydaje się bowiem nienaturalnie długie (stąd pewnie ten zalew parodii nowego iPhone’a, w tym takie perełki jak ta). Jednak to uczucie po kilku dniach mija i to właśnie taka konstrukcja iPhone’a wydaje się teraz bardziej naturalna, a rzut oka na stare iPhone’y przynosi pytania o zasadność ich budowy.

iPhone 5 jest cholernie lekki. Przysłówka ‘cholernie’ użyłem celowo, by dobrze oddać znaczenie przymiotnika ‘lekki’. iPhone 5 jest tak lekki, że można sobie zadawać pytanie, czy czasem Apple nie ściemnił z materiałami, których użył przy konstrukcji urządzenia. Aluminium, metal, szkło – przecież te materiały do najlżejszych nie należą, a jednak iPhone 5 wydaje się wręcz nienaturalnie lekki. Nie jestem jednak przekonany, czy to dobra cecha – to właśnie ta lekkość, w połączeniu z odczuwalnie drogimi materiałami wykończeniowymi powoduje to ckliwe uczucie obawy przed przypadkowym uszkodzeniem urządzenia.

Niezbyt podoba mi się również przeniesienie slotu słuchawkowego na dół iPhone’a 5. Dla mnie najbardziej naturalnym miejscem dla wejścia słuchawek jest górna część bryły smartfonu. A tak jesteśmy zmuszani do wkładania iPhone’a 5 do kieszeni górą do dołu. Wyjmując go z kieszeni marynarki muszę go odwracać, co jest dodatkową czynnością. Nie lubię, gdy dodaje mi się czynności do wykonywania. Lubię, gdy ułatwia mi się drobne rzeczy poprzez zmniejszenie liczby czynności, które należy wykonywać.

Ładnie natomiast prezentuje się nowe złącze lightning zamknięte w dwa rzędy otworów głośnikowych. Pasuje do całości niezwykle schludnego wyglądu nowego iPhone’a i jest miłym nowym elementem, mimo iż nie wnosi żadnych nowych funkcjonalności. Świetnym pomysłem jest to, że złącze jest dwustronne, co oznacza, że nie musimy się zmagać ze stronami wtyczki (co często jest zmorą w przypadku innych smartfonów, czy tabletów). Nie wiem tylko co na to Unia Europejska, która swego czasu nakazała producentom telefonów oferującym swoje produkty na rynku unijnym unifikację złącza do standardowego formatu microUSB.

Z której strony by jednak nie patrzeć iPhone 5 jest piękny i co ważne – i co odkryłem dopiero trzymając to urządzenie w dłoni – nie jest to ten sam design co w przypadku iPhone’a 4/4S. Owszem jest podobny, ale naprawiono tu tak wiele aspektów wzornictwa, że można, a w zasadzie powinno się mówić o zupełnie innym, nowym wyglądzie nowego iPhone’a 5.

 

 

Specyfikacja techniczna i działanie

 

Apple nie jest zbytnio wylewny jeśli chodzi o szczegółowe informacje na temat specyfikacji technicznej iPhone’a 5. To dlatego, że na papierze wyglądają one na znacznie gorsze niż u konkurencji. Nie znajdziemy tu czterordzeniowego procesora o najszybszym na rynku taktowaniu. W iPhonie 5 Apple zastosował chip własnej produkcji (oparty na architekturze ARM) A6, który – jeśli wierzyć doniesieniom specjalistów, którzy rozebrali iPhone’a 5 do samej bielizny – jest dwurdzeniowy o taktowaniu 1,3 GHz. Mamy tu także 1 GB pamięci RAM oraz dysk flash o pojemności od 16 do 64GB.

iPhone 5 oczywiście wyposażony jest w podstawowe moduły: GPS, WiFi 802.11, żyroskopu, kompasu, akcelerometra oraz – co jest nowością – LTE. Mimo, iż jestem w sieci, która jako jedyna w Polsce oferuje prędkość LTE w Polsce, nie miałem jeszcze okazji go testować. iPhone 5 wyposażony jest w dwie kamery – 8-megapikselowy aparat fotograficzny oraz 1,2-megapikselową kamerkę do rozmów wideo (Face Time).

Mimo nie najlepszych na rynku specyfikacji technicznych iPhone 5 działa niezwykle szybko i sprawnie, choć w żadnej mierze nie możemy tu mówić o tym, żeby działał szybciej chociażby od Samsunga Galaxy S III. Już to wcześniej pisałem, ale powtórzę w tym miejscu – wydaje się, że w rozwoju urządzeń mobilnych doszliśmy do momentu, w którym prędkość działania urządzenia nie stanowi o żadnej przewadze konkurencyjnej. Wszystkie bowiem topowe urządzenia działają w podobny sposób, bliski o ile nie równy szybkości działania topowych komputerów PC. iPhone 5 jest szybki, sprawny i działa bez opóźnień – dokładnie tak, jak oczekujemy od urządzenia tej klasy.

Przełączanie pomiędzy aplikacjami, surfing po sieci, streaming muzyki (via Spotify), czy wideo (via YouTube) działa bez żadnych zarzutów. Przejście od gry (Subway Surf) do aplikacji poczta, czy przeglądarki Safari, a następnie powrót do gry nie jest obarczone żadnym opóźnieniem. Wszystko odbywa się w oka mgnieniu, ale nie szybciej niż w przypadku Samsunga Galaxy S III, HTC One X, czy tabletu Nexus 7.

 

Ekran i wyświetlacz

 

To największa zmiana, na którą zdecydował się Apple w nowym iPhonie. W przeciwieństwie do poprzednich modeli, które miały ekran o wielkości 3,5 cala, tym razem iPhone’owi 5 sprezentowano ekran 4-calowy o rozdzielczości Retina (1136 x 640). Jako miłośnik dużych (dla niektórych wielkich) ekranów w topowych smartfonach z systemem Android, muszę powiedzieć, że dla mnie zmiana w iPhonie 5 jest minimalna, by nie powiedzieć, że wręcz niezauważalna. iPhone wciąż jest dla mnie za mały, wirtualne przyciski sterujące za małe (mam frustrujący problem z trafieniem w nie), a przestrzeń wyświetlania informacji w kluczowym aplikacjach niewystarczająca.

Wydłużenie iPhone’a nie wpływa kompletnie na jakość jego używania. Ani nie powoduje znacznie większego komfortu z korzystania z aplikacji, ani nie utrudnia dotarcia palcami jednej ręki do wszystkich zakątków ekranu. Gdyby iPhone 5 był zarówno wyższy, jak i szerszy to pewnie byłoby co innego, ale tak.., to naprawdę niewiele się zmienia. To też dobra wiadomość dla miłośników poprzedniego rozmiaru ekranu w iPhonie – to wciąż ten sam iPhone, nikt nie będzie miał żadnych problemów z jego obsługą.

Ekran Retina ma być tym, co ma przyciągać konsumentów do marki iPhone. W moim odczuciu Retina Apple’a nie jest jednak lepsza chociażby od Super AMOLEDu Samsunga; jest po prostu nieco inna. Tak jak Samsung postawił na wyrazistość i nasycenie kolorów (dla niektórych przesadne), tak Apple postawił na wyrazistość czerni i bieli. Owszem ikony niektórych aplikacji (np. Skitch) prezentują się fenomenalnie na wyświetlaczu iPhone’a 5, ale zdjęcia to ja wolę przeglądać na Galaxy S III. Owszem, gdy patrzy się na wyświetlane treści tekstowe na iPhonie 5, to jest to przyjemne uczucie, ale gdy za chwilę wracam do ekranu Galaxy S III, to nie czuję dyskomfortu, czy takiego przeskoku jakości jak wtedy, gdy przenoszę wzrok z Zenbooka Asusa na mojego MacBooka Pro (przez to musiałem oddać Zenbooka – zbyt wysoka rozdzielczość ekranu wcale nie jest przyjemna). Ekran Retina w iPhonie jest więc świetny, ale nie lepszy od tych, które konkurencja montuje w swoich flagowych urządzeniach.

 

Dźwięk

 

Podstawowym problemem iPhone’ów poprzedniej generacji (przynajmniej tych od pierwszego iPhone’a do iPhone’a 3GS) było to, że był to po prostu fatalny telefon – nie dość, że lubił zrywać rozmowy, to na dodatek dźwięk podczas rozmów był fatalnej jakości. iPhone 5 przynosi w tym zakresie miłą odmianę – dźwięk podczas rozmów głosowych jest krystalicznie czysty, odpowiednio głośny i wyraźny. Także nas słychać bardzo dobrze (z czym bywało różnie w poprzednich iPhone’ach). To zapewne dzięki zastosowaniu aż trzech mikrofonów w iPhonie 5, które mają za zadanie nie tylko łapać dźwięk użytkownika, ale także pomóc redukować zewnętrzne hałasy.

Nieźle się prezentują także wbudowane głośniki. To na pewno jedno z lepszych rozwiązań na rynku, w moim odczuciu dorównujące głośnikom w HTC One X, które do tej pory uważałem za najlepsze. Wydobywający się z nich dźwięk jest wyjątkowo wysokiej jakości, oczywiście jak na smartfona.

 

Słuchawki EarPods

 

Nowe słuchawki EarPods zasługują na szczególną uwagę. To zupełnie nowy produkt zaprojektowany wraz z nowym iPhone’em i jeśli miałbym przedstawić własny ranking nowości w iPhonie 5, to EarPods byłyby zapewne na jego czele.

Od zawsze mam problem z dousznymi słuchawkami – nieważne od jakiego producenta, nieważne jakiej wielkości, wypadają i tyle. Apple rozwiązał ten problem w nowych słuchawkach EarPods! Ich konstrukcja jest wręcz idealna dla moich małżowin usznych – nie wypadają, nie powodują bólu i na dodatek mają aż dwa głośniki, które są naprawdę sprytnie rozmieszczone (z boku i na szczycie) dzięki czemu mamy wrażenie, że dźwięk nam nie ucieka (w innych słuchawkach jak przyciśnie się je mocniej do ucha, to dźwięk wydaje się być bardziej przestrzenny i pełny; takie uczucie w przypadku EarPods mamy stale, co wystarczy sprawdzić przyciskając je mocniej do uszu i przekonując się, że nie ma zmiany w jakości dżwięku).

Kilka dni temu na Twitterze pozwoliłem sobie na żart, że do nowych słuchawek EarPods można sobie dokupić iPhone’a 5. Zdania nie zmieniam – EarPods to jedna z najważniejszych innowacji Apple’a w najnowszym iPhonie!

 

Aparat fotograficzny

 

Nie jestem dobrym fotografem – nie mam odpowiedniego przygotowania merytorycznego, nie znam odpowiedniego nazewnictwa, zdjęcia robię na czuja, więc większość z nich jest po prostu słaba. To oczywiście można potraktować jako wadę, ale można też spojrzeć na problem w nieco innym świetle – takich jak ja jest po prostu znaczna większość. My laicy oceniamy aparat fotograficzny w smartfonie na podstawie dwóch podstawowych kryteriów: czy robi… ładne zdjęcia oraz czy jest łatwe do obsługi menu.

iPhone 5 robi ładne zdjęcia i kręci niezłe wideo, ale nie są to ładniejsze zdjęcia od tych, które strzelam Galaxy S III, czy Nokią Lumią 800. Wiadomo, że do oceny ‘ładności’ zdjęcia na ekranie smartfonu przyczynia się przede wszystkim sposób prezentacji kolorów. W iPhonie 5 nie są one tak wyraźne i wyostrzone jak w Galaxy S III, ale to po prostu różna specyfika ekranu Retina względem Super AMOLEDu. Do Waszej oceny pozostawiam jakość zdjęć zrobionych iPhone’em 5. Są w pełnej rozdzielczości (kliknij by otworzyć).

Zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Kliknij by otworzyć Zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Kliknij by otworzyć Zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Kliknij by otworzyć

Muszę natomiast bardzo pochwalić menu aparatu fotograficznego w iPhonie. Jest przejrzyste i zrozumiałe dla przeciętnego użytkownika. Najgorsze co można zrobić w przypadku smartfonowej kamery to upstrzyć ją multum niezrozumiałych dla przeciętnego użytkownika opcji. W iPhonie, na ekranie głównym aparatu mamy tylko opcję włączenia/wyłączenia lampy błyskowej, dostęp do opcji (a tam jedynie zarządzanie siatką, włączenie/wyłączenie HDR oraz nowość – przełączanie w tryb zdjęcia panoramicznego) oraz szybki przełącznik pomiędzy tylną a przednią kamerą. Na dole ekranu mamy dostęp do galerii zdjęć oraz przełączanie pomiędzy aparatem a kamerą wideo. Niczego więcej tu nie ma, bo po prostu nie potrzeba.

Kolejną kwestią, która pozytywnie wpływa na odbiór aparatu fotograficznego to szybkość robienia zdjęć. Mówiąc najbardziej oględnie – robi się je w oka mgnieniu. Interfejs aparatu ładuje się momentalnie i momentalnie gotowy jest też aparat do zrobienia szybkiego zdjęcia.

 

Bateria

 

Apple chwali się, że wydłużył żywotność baterii w najnowszym iPhonie. Szczerze mówiąc nie odczułem tego – w przypadku mojej konfiguracji, tj. automatycznej synchronizacji push wszystkich moich kont (podstawowe: Gmail, iCloud, Facebook, Twitter, Skype, usługi Google’a, Foursquare, Instagram), włączeniu wszystkich możliwych powiadomień oraz aktywnym korzystaniu z przeglądarki internetowej oraz słuchaniu muzyki, bateria w iPhonie 5 wytrzymuje ok 10 – 12 godzin na jednym ładowaniu. To bardzo podobnie jak w przypadku najbliższej konkurencji – baterie w Galaxy S III, One X, czy Lumia 800 rozładowują się w podobnym tempie.

Do sporych minusów muszę jednak zaliczyć długość ładowania baterii w iPhonie 5. Ładowałem go już od kompletnego 0 do 100% trzy razy i za każdym razem trwało to ok 2:30h. To bardzo długo. Galaxy S III ładuje się znacznie szybciej, bo ok 1:30h. Co więcej, iPhone 5 słabo reaguje również na doładowywania w locie. W przypadku konkurencyjnych smartfonów, kilkunastominutowe doładowanie baterii w ciągu dnia potrafi dodać nawet ok 25% życia baterii. W tym samym czasie doładujemy zaledwie ok 10% baterii w iPhonie 5.

 

iOS6

 

O iOS6 pisaliśmy już szczegółowo na Spider’s Web w oddzielnych tekstach. Tutaj postaram się zawrzeć kilka moich przemyśleń związanych z iOS6 na iPhonie 5. Muszę też wyznać – o czym stali Czytelnicy Spider’s Web wiedzą – że od dłuższego czasu jestem raczej zwolennikiem Androida, którego uważam za bardziej przyjazny mobilny system operacyjny dla użytkownika od iOS. Po szczegółowe wyjaśnienia dlaczego tak sądzę zapraszam do tekstu pt. ‘5 cech Androida, dla których jest on dla mnie lepszy od iOS‘.

Wbrew temu, co zdaje się sugerować Apple – iOS6 nie jest rewolucją w systemie operacyjnym. To raczej wypolerowana wersja piątej odsłony iOS, która przynosi wiele funkcjonalnych smaczków, ale w gruncie rzeczy przeciętny użytkownik może ich w ogóle nie zauważyć. To wciąż ten sam iOS znany z poprzednich wersji, co oczywiście ma swoje zalety. Nie ma tu bowiem przetasowań i zmian, które utrudniałyby poruszanie się po systemie przeciętnym użytkownikom. Warto o tym pamiętać, że iPhone jest dziś w rękach nie tylko super zagorzałych fanów marki Apple, ale także – jako produkt kultury masowej – w kieszeniach bardzo przeciętnych znawców najnowszych gadżetów elektronicznych.

iOS6 przynosi więc malutkie udogodnienia jak świetny patent na odrzucanie przychodzących rozmów z automatycznym wysłaniem wiadomości SMS, jak super opcja ‘nie przeszkadzać’, dzięki której spokojnie spędzimy noc bez ataku brzęczących i świecących powiadomień, jak nieco bardziej funkcjonalna opcja dzielenia się informacjami z niektórych systemowych aplikacji niż dotychczas (trochę na wzór świetnego ‘share’ znanego z Androida), jak automatyczna synchronizacja otwartych kart w przeglądarce Safari (choć to oczywiście must-have dzisiejszych mobilnych OS); czy w końcu jak skrzynki VIP w kliencie e-mail, dzięki której z gąszczu wiadomości wygrzebiemy najważniejsze dla nas kontakty. Pewnie każdy znajdzie jeszcze kilka innych ciekawych nowości w iOS6, które uprzyjemnią korzystanie z iPhone’a. Rewolucji w oprogramowaniu systemowym iPhone’a z pewnością tu jednak nie ma.

Apple wciąż hołduje zupełnie innej filozofii budując swój mobilny OS niż Google i Microsoft i nie chce za bardzo wyjść naprzeciw końcowemu użytkownikowi. Brakuje widgetów, dzięki którym to aplikacje informują nas o tym, co się w nich dzieje, a nie my zmuszeni jesteśmy udawać się do aplikacji po informacje; brakuje odpowiednio dopracowanych powiadomień, które mówiłyby więcej o charakterze powiadomienia, brakuje czegoś na wzór przycisku wstecz z Androida i Windows Phone’a, dzięki którym ścieżka korzystania ze smartfonu jest szybsza; brakuje odpowiedniego multi-taskingu albo przynajmniej obrazu stanu aplikacji, których korzystaliśmy wcześniej.

Rozumiem jednak, że większość fanów iPhone’a i iOS kompletnie nie czuje tych braków. Dla nich iOS6 będzie najlepszą w historii wersją mobilnego OS Apple’a. Nie zawiodą się – jak na iOS, szósta jego wersja jest świetnie dopracowana.

 

 

 

 

 

 

Mapy

 

Sporo napisano o mapach w iOS6. Tak jak w przypadku każdego poprzedniego iPhone’a, tak i w przypadku iPhone’a5 musi być jakaś afera z nim związana. W przypadku najnowszego smartfona Apple’a i iOS6 to mapy; niektórzy – jak nasz redakcyjny kolega Tomek – już zdążyli aferę mapową nazwać MapGate.

Cóż tu dużo mówić – nowe mapy Apple’a to duży krok wstecz. Ich jakość pozostawia wiele do życzenia, także w warunkach polskich. Wczoraj będąc w Warszawie próbowałem się przemieszczać zarówno z mapami Apple’a, jak i Google’a (na SGS3). Różnica jest kolosalna i w zasadzie dyskwalifikująca dla Apple’a – nie dość, że mapy w iOS6 nie potrafiły odnaleźć adresów w ścisłym centrum Warszawy (!), to na dodatek dwa razy aplikacja mapowa się wysypała. Niby nawigacja skręt-po-skręcie (także dla nawigacji pieszej) działa, ale cóż po niej, jak nie znajduje podawanych celów.

Apple mówi, że jego mapy będą się inteligentnie uczyć w miarę korzystania z nich przez użytkowników. Hmm…, wydaje się, że dużo wody upłynie w Wiśle zanim mapy Apple’a będą na podobnym poziomie co mapy Google’a, z których Tim Cook i spółka tak ochoczo zrezygnowali.

To naprawdę ważna kwestia – dla kogoś, kto planuje by iPhone 5 był jedynym smartfonem brak odpowiednich map (pewnie do czasu pojawienia się map Google’a w takiej czy innej formie na iOS) może być elementem dyskwalifikującym smartfon Apple’a.

 

 

 

Siri

 

Słynny asystent głosowy Apple’a wciąż nie działa w języku polskim i nie zanosi się, by w najbliższym czasie miało się to zmienić. Niemniej jednak muszę się pochwalić, że Siri dobrze radzi sobie z moim angielskim. Praktycznie nie mam problemów, by Siri rozumiała co do niej mówię. Oczywiście nie zanotuje dyktowanego po polsku tweeta, czy statusu Facebooka, ale obsługi niektórych podstawowych czynności, jak wybór kontaktów, zarządzanie kalendarzem, czy czerpanie informacji o pogodzie powoli się uczę i idzie mi to całkiem nieźle. Myślę, że polubimy się z Siri.

 

Podsumowanie

 

Długo przymierzałem się do napisania podsumowania, bo nie bardzo wiedziałem jak ująć końcową ocenę iPhone’a 5. Po długim namyśle postanowiłem napisać trzy krótkie podsumowania: osobiste, w kontekście użytkownika poprzednich iPhone’ów oraz w kontekście użytkowników innych systemów operacyjnych (głównie Androida)

Osobiste

Cieszę się, że mam iPhone’a 5. To piękne urządzenie, które swoim wrażeniem estetycznym łechce moje zmysły. Fajnie się na niego patrzy, jest miły w dotyku, przyjemnie się też go obsługuje, ale nie mógłby być moim jedynym smartfonem. W tandemie z Samsungiem Galaxy S III sprawdza się nieźle, ale tylko wtedy.

iPhoniarze

Użytkownicy i fani poprzednich iPhone’ów będą zachwyceni piątką, i znając życie nawet nie będzie im zbytnio przeszkadzać brak funkcjonalnych map. iPhone 5 to rzeczywiście najlepszy iPhone w historii, który sprawi wiele radości swoim użytkownikom. Zdecydowanie lepsza konstrukcja urządzenia, większy ekran i najnowszy iOS w pełnej okazałości zdecydowanie wystarczą, by poczuć namiastkę apple’owskiego amazingu.

Reszta świata

Reszta świata iPhone’em 5 wcale nie będzie zachwycona. Dla fanów topowych Androidów iPhone 5 ma za mały ekran i niezbyt przyjazny system operacyjny; dla fanów WIndows Phone’a iPhone 5 będzie podobnie nudny jak poprzednie iPhone’y.

iPhone 5 to po prostu świetny iPhone dla iPhoniarzy, no i może dla takich maniaków jak ja, który musi mieć najnowszy gadżet na rynku.

Jeśli macie jakieś pytania odnośnie iPhone’a 5, to jestem do Waszej dyspozycji w komentarzach. Oczywiście jak zawsze w przypadku Spider’s Web bardziej interesują nas zagadnienia funkcjonalne aniżeli benchmarkowe porównania bebechów technologicznych.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji