Dopiero teraz iPhone będzie sfragmentaryzowany, nie mniej groźnie niż Android

14.09.2012
Dopiero teraz iPhone będzie sfragmentaryzowany, nie mniej groźnie niż Android

Dopiero teraz iPhone będzie sfragmentaryzowany, nie mniej groźnie niż Android

Wyposażenie nowego iPhone’a 5 w moduł LTE tylko z pozoru jest zwykłą decyzją sprzętową Apple’a. W rzeczywistości stwarza całkiem niebezpieczny precedens, który rozfragmentaryzuje platformę iPhone’a. Będzie to fragmentaryzacja nieco inna aniżeli w przypadku Androida Google’a, ale również problematyczna. W ten sposób Apple traci nieco kontroli nad operatorami, których do tej pory trzymał mocno w garści.

Nowy iPhone to w zasadzie trzy nowe iPhone’y 5 – każdy desygnowany do innego zakątku świata i różnych operatorów. Są to dwa modele GSM oraz jeden model CDMA – każdy z nich różni się obsługą poszczególnych typów sieci LTE.

Model CDMA jest modelem o największym potencjale światowym – zadziała bowiem w większości światowych wersji LTE, europejskich 4G oraz amerykańskich sieci Verizon i Sprint. Oczywiście obsługuje również globalne częstotliwości GSM oraz HSPA+.

Jeden z dwóch modeli GSM będzie sprzedawany na rynkach azjatyckich, choć obsługuje również pasmo 1800 MHz, którego używają wybrani operatorzy europejscy, w tym na ważnym dla Apple’a rynku brytyjskim. Drugi z modeli GSM w zasadzie dedykowany jest historycznie partnerskiej sieci amerykańskiej Apple’a, czyli AT&T. Co ciekawe, europejskie 4G na pasmach 2,6 GHz oraz 800 MHz nie są obsługiwane przez żadną wersję iPhone’a 5.

Dokładnie wyglądać to będzie w następujący sposób:

– GSM model A1428: UMTS/HSPA+/DC-HSDPA (850, 900, 1900, 2100 MHz); GSM/EDGE (850, 900, 1800, 1900 MHz); LTE (Bands 4 and 17)

– CDMA model A1429: CDMA EV-DO Rev. A and Rev. B (800, 1900, 2100 MHz); UMTS/HSPA+/DC-HSDPA (850, 900, 1900, 2100 MHz); GSM/EDGE (850, 900, 1800, 1900 MHz); LTE (Bands 1, 3, 5, 13, 25)

– GSM model A1429: UMTS/HSPA+/DC-HSDPA (850, 900, 1900, 2100 MHz); GSM/EDGE (850, 900, 1800, 1900 MHz); LTE (Bands 1, 3, 5)

Skomplikowane? Tak – dla wszystkich. Apple musi wdrożyć nowe kanały dystrybucji iPhone’ów odpowiadające ich regionalnym specyfikacjom. Musi też ściślej współpracować z konkretnymi operatorami, co nieco zmienia środek ciężkości kooperacji. Do tej pory to operatorzy musieli się w znacznej mierze dostosowywać do Apple’a i jego nierzadko horrendalnych wymagań. Teraz to Apple będzie musiał spełniać konkretne wytyczne operatorów.

Z drugiej strony otwiera to amerykańskiej firmie drogę do bardziej skutecznych negocjacji z operatorami, którzy do tej pory nie mieli w ofercie iPhone’a, gdyż albo nie chcieli zaakceptować postawy Apple’a (China Mobile), bądź byli za mali i Apple ich – kolokwialnie mówiąc – olewał (T-Mobile w USA). Tak czy siak – w ten właśnie sposób Apple stał się dokładnie takim samym graczem na rynku mobilnym jak Samsung czy Nokia, którzy z operatorami ściśle współpracują, a nie nakazują im co robić. Może to mieć daleko idące konsekwencje rynkowe.

To skomplikowane również dla konsumentów, z których część lubiła sobie przywozić iPhone’y z USA, bądź też w dniu premiery organizowała pielgrzymki za granicę, by kupić iPhone’a o tydzień wcześniej niż pojawi się na lokalnym rynku. Myślę, że nie zabraknie dramatów w stylu – miało być 4G, a mi nie działa, co z kolei może przynieść nieco uszczerbku na wizerunku marki iPhone.

Inna to fragmentaryzacja niż u Google’a, który walczy z producentami o to, by ci jak najszybciej aktualizowali smartfony do najnowszych wersji mobilnego systemu operacyjnego Google Android, ale wcale nie mniej niebezpieczna. Tak jak w przypadku Androida fani denerwują się brakiem nowym funkcjonalności w systemie operacyjnym, tak w iPhonie może się zacząć narzekanie na ‘niedziałające 4G/LTE’.

Dołącz do dyskusji