Jak to mawiał Einstein, tylko dwie rzeczy są nieskończone. Jedną widać na Facebooku

29.08.2012
Jak to mawiał Einstein, tylko dwie rzeczy są nieskończone. Jedną widać na Facebooku

Jak to mawiał Einstein, tylko dwie rzeczy są nieskończone. Jedną widać na Facebooku

Pierwsze 1321 osób, które polubi naszą stronę na Facebooku wygra iPhone’a 4S z dodatkową funkcją lodówki! By wygrać iPhone’a polub stronę, następnie skopiuj linka do wpisu i wklej go na swojego Facebooka, przepisz ręcznie i powieś na lodówce (może być ewentualnie pralka), potem wróć na stronę i w komentarzu napisz zielonym atramentem, “przykleiłem!”, jaki kolor iPhone’a chcesz, i dopisz “wiem, że jestem owcą i że en konkurs to ściema, ale może jednak…?”. Jeśli wykonasz wszystkie te czynności i będziesz jedną z 1321 pierwszych osób, to dostaniesz iPhone’a z funkcją lodówki. Albo i nie dostaniesz. No dobra, nie dostaniesz, ale i tak zabawa przednia, nie?

Wydawało się, że czasy tego typu farm już minęli, a użytkownicy Facebooka jako tako pojęli, że są tylko towarem, kopalnią danych osobowych i klików, które można potem sprzedać albo napędzać sobie różnoraki ruch. Tak nie jest – fanpejdże o wdzięcznych nazwach w stylu “Kto pierwszy ten lepszy! Pierwsze 10000 osób dostane iPhone 4S” lub “Pierwsze 5000 osób wygrywa Samsung Galaxy Tab 10.1 2” wciąż próbują w ten sposób zbierać lajki. Niewielu udaje się to na znaczącą skalę, ale jednak.

Na łopatki rozłożył mnie ten komentarz na fanpejdżu który “rozdaje” 10 tysięcy zegarków:

Tak, droga pani. Jeśli polubi pani stronę i fanpejdż dwukrotnie, dwukrotnie udostępni zdjęcie i napisze dwa komentarze, to dostanie pani dwa zegarki. Takie niewidzialne, w niewidzialnej przesyłce.

W całej tej sprawie nie ma dobrego zakończenia, a na myśl nasuwa się inny fanpejdż z Facebooka, nazwany “Poproszę o głosik”. Wprawdzie skupia się luźno wokół facebookowych konkursów i mentalności ich graczy, ale to właśnie takie osoby klikają “lubię to” na pierwszych lepszych stronach obiecujących złote góry, a potem wylewają żale, że nic nie dostały.

Najbardziej zastanawia jednak inna sprawa – wszystkie te fanpejdże i nawet konkursy przeprowadzane bezpośrednio na fanpejdżach, wymagające lajka czy udostępnienia, są niezgodne z regulaminem serwisu, w którym jasno jest napisane, że konkursy mogą być przeprowadzane tylko w aplikacjach, nie mogą wymagać polubienia czegoś itp. I mimo, że od jakiegoś czasu zgłaszam takie strony i konkursy (w imię zasady “by wszystkim żyło się lepiej”), to nie widzę żadnej reakcji, żadnego odzewu. Strony wiszą, konkursy są przeprowadzane, a owce klikają.

Facebookowicze są naiwni, i tylko nie wiadomo, czy to pozytywne -w końcu ufają i wierzą w dobre intencje, czy negatywne – no bo przecież to głupota, wystarczy pomyśleć chwilę żeby dojść do wniosku, że to ściema.  Na to pytanie nie znam odpowiedzi, ale zacytuję Stanisława Lema: dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.

 

Dołącz do dyskusji