Wzloty i upadki internetowych gigantów na giełdzie

11.07.2012
Wzloty i upadki internetowych gigantów na giełdzie

Wzloty i upadki internetowych gigantów na giełdzie

Gdy na giełdzie wartość większości internetowych spółek spada, dla Netflixa ostatni okres oraz przyszłość rysują się w kolorowych barwach. Po 4 lipca akcje spółki wzrosły o prawie 20% uzyskując wartość na poziomie prawie 90 dolarów. Skąd ten ogromny wzrost? Otóż, jest to skutek oficjalnego komunikatu wydanego przez CEO Netflixa. Przedstawił on w nim dane pokazujące prawdziwą siłę prowadzonego przez niego serwisu. W czerwcu użytkownicy Netflixa obejrzeli łącznie miliard godzin wideo nadawanego w ramach serwisu.

Według analityków Netflix jest największym kanałem przekazu telewizyjnego w Stanach Zjednoczonych biorąc pod uwagę zarówno tradycyjną formę telewizyjną, jak i jej nowoczesną formę. Jeżeli trend wzrostu popularności będzie rósł, niektórzy ze specjalistów branży internetowej w USA przewidują, że akcje spółki mogą osiągnąć poziom 130 dolarów. Jeżeli prognozy się sprawdzą przyszłość nie tylko Netflixa, ale również innych przedstawicieli internetowej telewizji rysuje się w różowych barwach.

Na drugim biegunie zadowolenia znajduje się spółka, której debiut na giełdzie wywołał niemal tyle samo zamieszania, co debiut Facebooka. Mowa tu oczywiście o Grouponie, który z miesiąca na miesiąc musi walczyć o zaufanie inwestorów. Ceny akcji firmy lecą na łeb, na szyję i sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna. Ostatnio wartość jednostkowa akcji doszła do poziomu 8,44 dolarów, co stanowi najniższą cenę od momentu wejścia spółki na giełdę. Na chwilę obecną spadek wartości akcji od grudniowego debiutu spółki wynosi aż 58%. Jeżeli twórcy Groupona nie znajdą w końcu sposobu na wyprowadzenie firmy do progu rentowności przyszłość serwisu może być podobna do historii, które znamy już w przypadku np. MySpace’a. W sukces finansowy projektu przestaje nawet wierzyć założyciel Groupona Eric Lefkofsky. W kuluarach przebijają się informacje, że zamierza on odpuścić temat rozwoju Groupona i chce skupić się na kolejnych inwestycjach. Ile w tym prawdy, nie wiadomo. Ale jeżeli takie informację się pojawiają, znaczy to nie mniej, nie więcej, że model zakupów grupowych oferowany przez Groupona w dalszym ciągu chyli się ku upadkowi.

 

Jak na tle wspomnianych wyżej spółek radzi sobie wspomniany Facebook? Wygląda na to, że po początkowych zawirowaniach obecność na giełdzie największego na świecie serwisu społecznościowego będzie się stabilizować. Jednym z pierwszych kroków w tym kierunku jest umowa podpisana pomiędzy Facebookiem a Yahoo, w której to obydwie firmy zobowiązują się do zaniechania wzniecania sporów na tle patentowym. Firmy ostatecznie doszły do porozumienia w bardzo newralgicznym dla biznesu punkcie. Dodatkowo rozwinęły temat współpracy partnerskiej, co z pewnością będzie miało wpływ na rozwój wydarzeń na rynku. Po ogłoszeniu porozumienia akcje Facebooka wzrosły o 0,83 % i zatrzymały się na wartości 31,73 dolarów. Akcje Yahoo odnotowały delikatny spadek na poziomie 0,44 %, co następnie poskutkowało ceną jednostkową akcji w wysokości 15,78 dolarów. Osiągnięty kompromis jest najlepszym do czego mogły doprowadzić zarządy obydwu gigantów. Oficjalne oświadczenie dążenia do współpracy w obszarze reklamy może być dobrym ruchem prowadzącym do wzrostu wartości akcji jak i rozwoju obydwu platform.

Jak widać, na giełdzie niektóre firmy są samowystarczalne i nie potrzebują pomocy innych spółek, by zwiększać wartość własnych podmiotów. Inne spółki natomiast szukają stabilizacji. Kolejne wciąż nieskutecznie szukają ratunku. Jaki będzie efekt ich działań? Wiele wskazuje na to, że plotki o wybuchu internetowej bańki są mocno przesadzone. Firmy nauczone doświadczeniem, mimo czasem wydałoby się szalonych inwestycji (Instagram w przypadku Facebooka), rozwijają się w dobrym kierunku i bardzo systematycznie, co absolutnie nie zapowiada rychłego ich załamania. Mimo kontrowersji internetowi giganci, za wyjątkiem Groupona, mają się dobrze i tak pewnie zostanie przynajmniej przez najbliższe kilka lat.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement