Windows Phone 7.8 to porażka działu marketingu Microsoftu

04.07.2012
Windows Phone 7.8 to porażka działu marketingu Microsoftu

Windows Phone 7.8 to porażka działu marketingu Microsoftu

Microsoft uczy się pilnie marketingu od Apple’a. Media, felietoniści, entuzjaści są dość podekscytowani Windows 8, Metro a przede wszystkim Surface’em. Sposób przekazywania informacji jest bardzo ważny i Microsoftowi prawie się wszystko udało. Z jednym wyjątkiem: wiadomość o tym, że Windows Phone 8 nie będzie dostępny w formie aktualizacji zniesmaczyła masę sympatyków kafelków. A wystarczyło powiedzieć, że „linie Windows Phone 7.x i 8.x. będą rozwijane równolegle”. Teraz nam to Microsoft tłumaczy. Niestety, dla niego za późno.

Brak aktualizacji do Windows Phone 8 jest dość rozczarowujący dla entuzjastów firmy Microsoft, którzy w przeciągu ostatniego kwartału kupili smartfon z tym systemem operacyjnym. Gigant z Redmond może tłumaczyć ile wlezie, że to było konieczne z uwagi na zupełnie inną konstrukcję backendu systemu. Nokia może tłumaczyć ile się da, że przeciętnego konsumenta i tak to nie obchodzi. Ale gościa, który wydał kilka(naście) tygodni dwa tysiące złotych na Lumię 900, który jest entuzjastą i świadomym użytkownikiem, to nie przekona. Jest entuzjastą, chce mieć najnowszy soft. A tu coś takiego.

Problem w tym, że Microsoft nawalił z przekazem. Wyszło coś takiego: „oto niesamowity Windows Phone 8, pokażemy wam jego potężne możliwości techniczne, warstwę użytkową zostawimy jako niespodziankę, na inną konferencję… a, i jeszcze jedno: nie będzie on dostępny jako aktualizacja, „siódemka” dostanie tylko nowy pulpit, taki tam ochłap… see ya!”. Po takiej informacji wyłowienie tego, że Windows Phone 7.x będzie dalej rozwijany, a pulpit to tylko jeden z wielu elementów, jakie zostaną dołożone do Mango/Tango ginie totalnie. Entuzjaści tracą zaufanie, zastanowią się, czy kupić kolejną Lumię czy Omnię.

Zwłaszcza, że właśnie się okazało, że Windows Phone 7 od początku był projektowany jako forma przejściowa między Windows Mobile a Windows 8. Windows Phone 7 został wydany po to, by nie tracić już więcej czasu i nie zwiększać zaległości nad konkurencją. System ten od początku miał bazować na jądrze Windows NT, ale gigant z Redmond nie mógł sobie już pozwolić na kolejny rok nieobecności w świecie smartfonów.

Windows Phone 7 i Windows Phone 8 powstawały więc równolegle. Niektóre elementy Ósemki powstały nawet przed rozpoczęciem prac nad Siódemką. Dopiero po oszacowaniu ilości niezbędnych roboczogodzin, zdecydowano się, że WP7 pozostanie na mobilnym kernelu Windows CE.

Wynika z tego, że Windows Phone był tworzony i rozwijany dokładnie tak, jak „duże systemy Windows”. Windows XP dostawał kolejne rozszerzenia, dodatki i Service Packi mimo iż równolegle Microsoft budował Longhorna a potem Vistę. Tak samo Microsoft pracował nad NoDo, Mango i Tango prowadząc zaawansowane, równoległe prace nad Windows Phone 8. Windows Vista jest kompatybilny wstecz. Windows XP już niekoniecznie we wszystkich elementach „naprzód” (WPF, DirectX 10, itd.). Podobnie sytuacja ma się w przypadku Windows Phone. „Ósemka” bez problemu poradzi sobie z aplikacjami dla „Siódemki”, ale te dedykowane 8.x nie zadziałają na 7.x.

Rzecz jasna, są tu też pewne różnice. Kupując wyższej klasy laptop z Windows  XP mogłem po prostu za dopłatą sobie dokupić Windows Vista, jeśli wymagania sprzętowe były spełnione, i zainstalować na własną rękę. Tu żaden smartfon owych wymagań już nie spełnia. Windows Phone jako sam system zresztą jest do kupienia wyłącznie przez partnerów OEM.

Microsoft nie musiał się obawiać reakcji związanej z brakiem Windows Phone 8, ponieważ dokonał czegoś, czego nie zrobił żaden inny licencjonodawca mobilnego systemu operacyjnego. To budziło szacunek entuzjastów. Wszystkie smartfony wszystkich producentów, wszystkie modele, u wszystkich telefonii komórkowych otrzymywały przez cały 1,5-letni żywot Windows Phone 7, wszystkie aktualizacje i dostawał będzie. Zarówno rozwojowe, jak i te usuwające błędy. Czymś takim może się pochwalić tylko Apple, ale on nie licencjonuje swojego systemu, i częściowo Google, ale tylko w przypadku flagowego Nexusa. Co więcej, Windows Phone 7 będzie dalej rozwijany mimo Windows Phone 8. Aktualizacja do 7.8 ma być wydana po premierze 8.0. Ilość zmian ma być dość duża, a jedyna ujawniona (nowy pulpit) bardzo zbliża ten system do „ósemki”. Kupno Lumii, Omnii czy Titana w tym momencie nie jest więc głupim pomysłem. Aplikacji jest dużo, cały czas pojawiają się nowe, stare są rozwijane. Deweloperzy jakoś nie decydują się, wbrew proroctwom, odpuścić sobie 7.x i czekać na 8.0, co codziennie udowadnia mój kafelek od Windows Phone Marketplace. Bo już teraz mają rynek milionów użytkowników. To śmiesznie mało patrząc z perspektywy Androida i iOS-a, tam milionów są dziesiątki lub nawet setki, ale to dalej kilka milionów posiadaczy Windows Phone 7, którzy być może kupią za 3,49 zł twoją grę. Nawet po premierze Ósemki więcej fajnych gier i programów przez kilka miesięcy wciąż będzie na 7.8. Później ten system zacznie zamierać. Ale to przyszłość odległa o jakiś rok. A wtedy, skoro jesteś entuzjastą, i tak będziesz wymieniał swój telefon.

Wystarczyło więc odpowiednio dawkować informacje, dalej grając w otwarte karty, ale umiejętnie przedstawić sytuację. A tak Nokia, Samsung, ZTE i HTC tracą kilkaset tysięcy potencjalnych entuzjastów, którzy mogli zostać użytkownikami ich smartfonów z Windows Phone (minus tych kilkadziesiąt, których być może przekonałem tym felietonem) i wszyscy ze sprawą związani tracą miliony dolarów. Szczególnie Nokia i Microsoft. Przez durnotę działu marketingu Microsoftu.

A duopol Apple’a i Google’a się umacnia.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji

Advertisement