Tweetbotowi, Tweetiemu i ich pobratymcom Twitter mówi “pa pa”

09.07.2012
Tweetbotowi, Tweetiemu i ich pobratymcom Twitter mówi “pa pa”

Tweetbotowi, Tweetiemu i ich pobratymcom Twitter mówi “pa pa”

O planowanym częściowym zamknięciu sieci społecznościowej Twitter szeptano już od dłuższego czasu. Nikt jednak nie potwierdził tego oficjalnie. Dziś redakcji The Verge udało się jednak zdobyć nieco informacji u samego źródła. Faktycznie, Twitter chce zwiększyć kontrolę nad tym, kto i w jaki sposób z niego korzysta. W ten sposób chce zwiększyć zainteresowanie reklamodawców.

Jak dotąd administracja Twittera bardzo liberalnie podchodziła do dostępu do swojej sieci. API pozwalało na bardzo wiele i praktycznie każdy mógł z niego korzystać. To ma się jednak zmienić. Twitter będzie podążał śladami Facebooka i Google+, wprowadzając znaczne ograniczenia do dostępu do treści. Ucierpią na tym aplikacje entuzjastów do przeglądania portalu.

Osobiście z Twittera korzystam głównie za pomocą smartfonu z Windows Phone. Odpowiada mi zarówno wbudowana w system przeglądarka, jak i oficjalna aplikacja. Z kolei na komputerze, po zabawie z Tweetdeckiem, pospiesznie wróciłem do starego zwyczaju przeglądania tego mikrobloga przez przeglądarkę internetową. Z bardzo prostej przyczyny: mam jakoś tak, że nie potrafię pozostawić jakiegokolwiek powiadomienia na później. TweetDeck absorbował zbyt wiele mojej uwagi.

Ja to ja, ale są tak zwani „heavy-userzy” Twittera, którzy nie wyobrażają sobie tej usługi bez Tweetbota. Na mojej osi czasu widziałem niejedną deklarację, że jeżeli plotki się potwierdzą i aplikacje firm trzecich zostaną odcięte od API, to oni wyprowadzają się na Google+. Swoją drogą, to ciekawa deklaracja, biorąc pod uwagę fakt, że API portalu Google’a jest dużo bardziej restrykcyjne i w praktyce nie pozwala na stosowanie jakiejkolwiek nieoficjalnej aplikacji…

Swoją drogą, zmiany te nie powinny nikogo dziwić. Już rok temu władze portalu oświadczyły, że „produkty naśladujące podstawowe doświadczenia związane z Twitterem” (kocham ten marketingowy język) będą blokowane. To była jednak martwa deklaracja.

Nie oznacza to, jak ustalił The Verge, całkowitego zamknięcia Twittera, tak jak jest zamknięte Google+. Najpopularniejszy mikroblog świata ma przyjąć taktykę Facebooka: udostępniać API, ale nie martwić się, że ktoś nie nadąża z jego implementacją. Dzięki temu zawsze kompatybilne, i zawsze w pełni funkcjonalne będą oficjalne aplikacje a także programy partnerów (obsługa Twittera w OS X, Windows Phone, i tak dalej). Używasz Tweetbota? W każdej chwili będzie mógł on przestać działać poprawnie i to tylko od programisty zależy, kiedy znów i czy w ogóle będzie on działał.

Twitter, mimo wielu cierpkich słów zarówno od jego użytkowników, jak i twórców aplikacji, nie ma zamiaru się uginać. Chce zacząć zarabiać duże pieniądze. Chce, by reklamodawcy, którzy będą zostawiać u niego pieniądze, wiedzieli, że zaplanowane kampanie marketingowe dotrą do wszystkich użytkowników portalu, a nie tylko tych, którzy wciąż jako „aplikację do Twittera” traktują Internet Explorera czy Chrome’a. Koniec z blokowaniem reklam i treści multimedialnych.

Jak już mówiłem, mnie ta zmiana bezpośrednio nie zaboli. Mam ten fart, że moje subiektywne przyzwyczajenia akurat są zbieżne z możliwościami, jakie da mi Twitter AD 2012. Pośrednio może być jednak bardzo szkodliwa. Jeżeli te wszystkie ciekawe osoby, które śledzę za pomocą Twittera, faktycznie się przeprowadzą do Google+, to stanie się on dla mnie nieco lepszym czytnikiem RSS. A tego bym już bardzo nie chciał.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji

Advertisement